Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
Download Joomla Templates by NewJackets

Niedziela

Opublikowano: niedziela, 08 sierpień 2021

Niedziela – 15.08

1) Konferencje

KONFERENCJA I

Temat dnia: Zanurzeni w Wielkiej Tajemnicy Wiary

Temat konferencji:
Eucharystia wyznawana – przypomnienie istotnych treści poprzedniego roku

         Kochani Siostry i Bracia, Drodzy Pielgrzymi! Tegoroczna pielgrzymka znowu nas zaprasza do pochylania się nad tajemnicą Eucharystii, zgodnie z programem duszpasterskim w Polsce przedstawionym przez Episkopat. Eucharystia jest tak wielkim sakramentem, że trzeba nam często pochylać się nad jej znaczeniem, aby nam nie spowszedniała, aby nie stała się dla nas tylko obowiązkiem, abyśmy nie przechodzili obok Niej  obojętnie, nie lekceważyli Jej w naszym codziennym życiu, bo tu jest Pan. Eucharystia znajduje swoje szczególne miejsce pośród innych sakramentów z dwóch powodów. Po pierwsze uobecnia Ofiarę Pana Jezusa na Krzyżu i Jego Zmartwychwstanie. W Najświętszym Sakramencie jest obecny sam Bóg, żywy, prawdziwy i realnie obecny, jak uczy nas Ewangelia i Katechizm. Po drugie Eucharystia jest źródłem pozostałych sakramentów, ponieważ uobecnia Śmierć i Zmartwychwstanie Pana Jezusa, z których rodzą się i posiadają swoja zbawczą moc pozostałe sakramenty. Dlatego piękną praktyką Kościoła jest udzielanie większości pozostałych sakramentów w czasie Mszy Świętej, aby właśnie pokazać ten wymiar Eucharystii.

         Kochani Pielgrzymi, pozwólcie, że zanim przejdziemy do rozważań tegorocznego tematu naszej pielgrzymki związanego z Eucharystią, a brzmi on: „Życiem Eucharystycznym wypełnić codzienność”, to w tej konferencji przypomnimy sobie istotne treści z poprzedniego roku, aby uchwycić pewną całość. W zeszłorocznej pielgrzymce rozważaliśmy Eucharystię jako tajemnicę naszej wiary, którą w istocie jest. Rozum ludzki nie jest w stanie do końca jej zgłębić i pojąć. Wszechpotężny Bóg, Stworzyciel nieba i ziemi, który wszystko podtrzymuje w istnieniu, z miłości do człowieka zamknął się w białej Hostii. Pozwala nam spożywać Swoje święte Ciało i świętą Krew. Z wielkiej miłości do każdego z nas zostawił Siebie w Najświętszym Sakramencie, abyśmy mieli do Niego stały dostęp. Trzeba nam to dobrze zrozumieć i wpisać w nasze serce i umysł. Bóg, który jest Wszechmocny i jest Panem i Królem wszechświata, który wszystko podtrzymuje w istnieniu skrył Swój Majestat w białej Hostii dla nas! Słowo „tajemnica” w nomenklaturze teologicznej nie odnosi się tylko do opisania rzeczywistości ukrytej, czy zakrytej przed ludzkim umysłem, ale także opisuje działanie Boga wobec człowieka i świata. Tam gdzie mamy do czynienia z Bogiem, tam zawsze pojawia się tajemnica.

          W poszczególne dni naszego pielgrzymowania przybliżaliśmy się do tej tajemnicy naszej wiary jaką jest Eucharystia, odkrywając jej bogactwo i znaczenie. Kolejnym ważnym aspektem Mszy Świętej było ukazanie Eucharystycznego Chrystusa jako prawdziwego Króla. W czasie każdej Mszy Świętej po modlitwie: „Ojcze nasz”, która kończy się prośbą skierowaną do Boga o uwolnienie nas od wszelkiego zła i obdarzenia nas Bożym pokojem (chodzi o modlitwę, która zaczyna się słowami: „Wybaw nas Panie od zła wszelkiego…”), wszyscy odpowiadamy aklamacją: „Bo Twoje jest królestwo i potęga i chwała na wieki”. W Eucharystii Chrystus  gromadzi nas wokół Siebie, On jest Królem, który przynosi pokój naszym sercom i naszym czasom. Będąc na Mszy Świętej jesteśmy włączani w budowanie Królestwa Bożego na ziemi. Jezus nasz Pan i Król nas umacnia i prowadzi poprzez Eucharystię.

Kolejny dzień naszej pielgrzymki zatrzymał nas przy temacie Eucharystii, która jest pokarmem, „chlebem z nieba, aby nie ustać w drodze”. Eucharystia jako pokarm, którym Bóg umacnia swoich wiernych, była już zapowiedziana w Starym Testamencie. Szczególnie zatrzymaliśmy się w dwóch miejscach Starego Testamentu: przy wydarzeniu związanym z manną opisanym w Księdze Wyjścia i przykładem proroka Eliasza, który był karmiony przez Anioła Bożego chlebem, aby nie ustał w drodze do Bożej Góry Horeb. W Nowym Testamencie mamy już bardzo barwne opisy rozmnożenia chleba dla rzesz słuchających Chrystusa. Jednak szczególne miejsce odnośnie zapowiedzi Eucharystii jako pokarmu na życie wieczne ma „Mowa Eucharystyczna” spisana przez św. Jana Ewangelistę w szóstym rozdziale tej Ewangelii. To właśnie tam zapisane są te słowa, które znamy i często powtarzamy: „Kto spożywa Moje Ciało i pije Moją Krew ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym”, „Kto spożywa ten Chleb ma życie wieczne”, „Ja jestem chlebem życia”. Zatem Eucharystia to pokarm, który nie tylko wzmacnia nas do pięknego i pobożnego życia. Nie tylko nas umacnia do miłości na wzór miłości Pana Jezusa, ale także daje nam życie wieczne. Umacnia człowieka w drodze do Nieba.

         W kolejnym dniu naszego pielgrzymowania na Jasną Górę rozważaliśmy życie Sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego, który odwiedził naszą diecezję trzy razy w latach 1952 i 1953. Dwie wizyty były związane ze święceniami kapłańskimi, a jedna z 250-tą rocznica przeniesienia Obrazu Matki Bożej z Piekar do Opola. Postać Kardynała Wyszyńskiego wiąże się także z wielkim kultem Eucharystii jaki ten kapłan miał w swoim życiu. Kiedy przyglądamy się relacjom telewizyjnym, w czasie których Kardynał Wyszyński celebrował Eucharystię, możemy zauważyć Jego wielkie skupienie i przeżywanie Mszy Świętej całym sobą. W jednym z listów do kapłanów, cytując św. Paulina z Noli, pisał: „Sam Pan jest Hostią wszystkich kapłanów (…) I sami kapłani są Hostiami”. W tym samym liście dalej pisał: „Mocą tego polecenia, przekazanego nam przez Kościół, powtarza się powszechnie, nieustannie ta jedyna Ofiara Chrystusa przez ręce kapłanów – ofiarników”. W wierze człowiek potrzebuje świadków, aby pociągnięty ich przykładem sam zbliżał się do Boga. Takim świadkiem niewątpliwie jest Sługa Boży kard. Stefan Wyszyński, który uczy nas pokory i pietyzmu w przeżywaniu Eucharystii i życiu jej owocami w naszej codzienności.

         Następny dzień naszego pielgrzymowania zaprowadził nas do Wieczernika. Rozważając Tajemnicę Wieczernika, która jest Pamiątką Pana, postawiliśmy pytanie: na czym ona polega? Pamiątka Pana – co to znaczy? Nie jest to zwykła pamiątka, którą przywozimy z jakiegoś wyjazdu, czy otrzymaliśmy od kogoś cennego dla nas, aby nam o nim zawsze przypominała, by nasze myśli i wspomnienia kierowała ku tej osobie. W Biblii jak i w słowniku teologicznym słowo „pamiątka” odnosi się do uobecnienia. Zatem Pamiątka Pana to Uobecnienie Pana. Uobecnienie tego, co Jezus uczynił sprawując pierwszą Eucharystię. Redakcje Ewangelistów synoptycznych przekazują nam opis ustanowienia Eucharystii, natomiast św. Jan ukazuje nam jej duchowe i teologiczne znaczenie. Gest umycia nóg opisany w Ewangelii  według św. Jana i zachęta samego Pana: „To czyńcie na Moją pamiątkę” pokazuje nam, że Pamiątka Pana ma się dokonywać nie tylko na ołtarzach, ale także i w naszych sercach. Przyjmując Ciało Pańskie jesteśmy powołani do „konkretnej miłości, do konkretnej służby”, stając się żywą monstrancją Pana.

         Kolejna konferencja tego dnia przypomniała nam ważną prawdę naszej wiary, że Eucharystia jest dopełnieniem wtajemniczenia chrześcijańskiego. Eucharystia należy do grupy tzw. „sakramentów wtajemniczenia”. Oprócz Eucharystii należą do niej także chrzest i bierzmowanie. Chrzest i bierzmowanie inicjują naszą wiarę, można powiedzieć, że tworzą w nas wiarę i doprowadzają do jej „rodzenia” w codziennym życiu. Dojrzewająca wiara prowadzi do osobistego spotkania z Jezusem i dokonania wyboru Jezusa jako Pana mojego życia. Właśnie to spotkanie i uczynienie Jezusa Panem mojego życia dokonuje się  w Eucharystii – dlatego jest dopełnieniem chrześcijańskiego życia. I w tym kontekście jawi się, jak ważne jest życie Eucharystią.

         Na drodze naszych pielgrzymich rozważań o Tajemnicy Eucharystii nie mogło zabraknąć Maryi, nazwanej przez św. Jana Pawła II „Niewiastą Eucharystii”. Dlatego też pierwsza czwartkowa konferencja była poświęcona Matce Bożej. Dlaczego „Niewiasta Eucharystii”? Ponieważ to Ona pierwsza przyjęła do swojego serca Syna Bożego, to w Niej „Słowo stało się Ciałem i zamieszkało między nami” – można powiedzieć, że była pierwszym tabernakulum. To w niej pierwszej dokonało się to, co się dzieje na tylu ołtarzach świata w czasie Eucharystii, Słowo staje się Ciałem – „To jest Ciało Moje”. To Ona pierwsza adorowała Jezusa w Betlejem i na Kalwarii tak, jak my adorujemy Pana w Najświętszym Sakramencie. Uczy nas tego, czym jest Adoracja. To Jej „fiat” jest jak nasze „Amen” gdy przyjmujemy Komunię Świętą. Maryja uczy nas też trwania przy Eucharystii. Tak jak stała pod krzyżem, jak tuliła w swoje ramiona swego Syna, tak i my mamy trwać przy Ofierze Krzyża, którą jest Eucharystia, bo z niej rodzi się nadzieja. Eucharystia to Dziękczynienie, ale też Uwielbienie Boga. I znów Maryja jawi się jako pierwsza w uwielbieniu Boga przez słowa, które wypowiedziała będąc u krewnej swej Elżbiety zaraz po Zwiastowaniu. Magnificat – to hymn uwielbienia Boga. Przez to uczy nas, że w Eucharystii na pierwszym miejscu jest uwielbienie Boga. Maryja to najpewniejsza droga do Chrystusa.

         Maryja uczy nas trwania przy swoim Synu Jezusie w każdej chwili naszego życia, dlatego też druga konferencja tego dnia dotyczyła tego jak mamy trwać przy Panu, który jest pośród nas obecny. Obecność Boga w Eucharystii, w Najświętszym Sakramencie to bardzo wielki dar dla ludzi. Ten dar wypływa z miłości jaką Bóg ma do każdego z nas, do każdego człowieka. A jaka jest nasza odpowiedź na te znaki Bożej Miłości? Chrystus w Ewangelii podpowiada nam, w jaki sposób możemy być wdzięczni Bogu za ten dar Jego Obecności. Naszą wdzięczność Bogu okazujemy, gdy trwamy z Nim i w Nim i wypełniamy Jego przykazania: „Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie – jeśli nie trwa w winnym krzewie – tak samo i wy jeśli we mnie trwać nie będziecie” (J 15, 4b). Czy inne miejsce w Ewangelii, gdzie Pan Jezus powołuje Dwunastu, aby najpierw Mu towarzyszyli, a potem, aby mógł ich wysyłać na głoszenie Ewangelii. Kościół w swej mądrości podpowiada nam jak możemy realizować tę zachętę Pana Jezusa do trwania w Nim. Podaje nam trzy wymiary chrześcijańskiego życia: Pierwszym jest świętowanie niedzieli, z najważniejszym wydarzeniem czyli niedzielną Eucharystią. Drugim wymiarem jest Adoracja Najświętszego Sakramentu, w której spotykają się dwie miłości: Miłość Boga, która całego mnie otula i miłości człowieka, która pozwala, aby Bóg wszedł do najskrytszych komnat mojego serca. Trzeci wymiar to częsta Komunia Święta. Warto tu przytoczyć słowa św. Jana Marii Vianeya, które będą pięknym wyjaśnieniem dlaczego trzeba często przyjmować komunię Świętą: „Dusza, która często i godnie przystępowała do Komunii Świętej, będzie piękna w wieczności. Ciało Pana będzie promieniowało z naszego uwielbionego ciała, a Jego najdroższa Krew będzie płynąć w naszych żyłach. Dusze nasze będą zjednoczone z Bogiem na wieki. Kiedy dusza chrześcijanina, który przyjmował za życia Komunię świętą, wstępuje do nieba, pomnaża radość, jaka tam panuje. Aniołowie wraz ze swą Królową wychodzą jej na spotkanie, ponieważ rozpoznają w niej Syna Bożego. Dusza otrzymuje wynagrodzenie za wszystkie ofiary i cierpienia jakie znosiła”.

         Przedostatni dzień naszego pielgrzymowania na Jasną Górę poświęcony był ofiarniczemu wymiarowi Eucharystii i tajemnicy kapłaństwa, które nieodzownie związane jest z Eucharystią. Eucharystia jest uobecnianiem ofiary Pana Jezusa dokonanej na krzyżu w Wielki Piątek. Słowa, które słyszymy w czasie każdej Mszy Świętej przed Komunią: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata…” nawiązują do dwóch ważnych wydarzeń z Pisma Świętego. Pierwszym wydarzeniem jest Pascha Izraelitów, w czasie której mieli zabić jednorocznego baranka, a jego krwią skropić drzwi – to miało ich uchronić przed ostatnią plagą egipską, czyli śmiercią pierworodnych. Drugie wydarzenie opisane jest w Apokalipsie, gdzie jest mowa o „Baranku jakby zabitym”. Tym Barankiem jest Jezus Chrystus, co ogłosił św. Jan Chrzciciel widząc nadchodzącego Jezusa. Pan Jezus dokonał Ofiary za grzechy świata. W czasie Eucharystii jest ta Ofiara za grzechy świata uobecniana w sposób sakramentalny, do końca świata, aby każdy człowiek mógł skorzystać z owoców odkupienia i przez to osiągnąć zbawienie. Eucharystia to Ofiara Miłości i dokonana z Miłości do człowieka.

         Z Eucharystią bardzo mocno związany jest sakrament kapłaństwa. Pan Jezus ustanawiając Eucharystię jednocześnie ustanowił też kapłaństwo. Bez kapłaństwa nie będzie Eucharystii, a bez Eucharystii nie ma kapłaństwa. Zatem ta ścisła więź tych dwóch sakramentów sprawia, że każdy ksiądz staje się świadkiem Eucharystii. „Bez kapłana nie będzie Eucharystii, bez kapłana nie będzie Jezusa na Ołtarzu, bez kapłana nie będzie Ofiary Miłości”. Szczególnym wymiarem tego świadectwa jest ofiarność kapłana na wzór Jezusa Chrystusa.

         Wymiar ofiarniczy Eucharystii ma także ważne znaczenie w życiu wiernych. I temu zagadnieniu była poświęcona druga konferencja tego dnia pielgrzymkowego. W czasie Mszy Świętej, po przygotowaniu darów ofiarnych, następuje dialog kapłana z wiernymi: „Módlcie się, aby moją i waszą Ofiarę przyjął Bóg, Ojciec Wszechmogący…” Ta Ofiara jest także i naszą, a to oznacza, że uczestnicząc we Mszy Świętej uczymy się ofiarować Panu Bogu samych siebie. Ofiarować samych siebie to znaczy być „darem dla Boga”, darem w ręku Jezusa, który czyni mnie wieczystym darem dla Ojca (jak modlimy się w III Modlitwie Eucharystycznej). W jaki sposób mogę siebie ofiarować Bogu? Co mogę ofiarować Bogu? Ofiaruję siebie Bogu wtedy, gdy przynoszę na Mszę Świętą czy w mojej prywatnej modlitwie, to wszystko, czym żyję i to, kim jestem, co przeżywam, z czego się cieszę, z czego smucę. Mogę przynosić Jezusowi także moje cierpienie, chorobę, moje szczęście i nie szczęście. Przynosząc to Panu Jezusowi, opowiadając Jemu o tym wszystkim, kładąc to wszystko na ołtarzu jednocześnie zapraszam Go do mojej codzienności i proszę, aby to, co dobre uświęcił, a to, co złe przemienił w dobro ku większej chwale Boga. Moje ofiarowanie Bogu siebie, to też czynności dnia codziennego wykonywane z miłości do Boga i drugiego człowieka. To także moje wybory, zwłaszcza te, które dotyczą większego dobra, jak np. spotkanie z rodziną, przyjaciółmi, czy Msza Święta? Gdy przesuwam spotkanie z przyjaciółmi czy rodziną, bo idę na Mszę Świętą, już dokonuje się moja ofiara. Są takie momenty we Mszy Świętej, kiedy to, co przynoszę ze sobą do kościoła mogę ofiarować Panu. Pierwszy taki moment pojawia się już na początku Mszy Świętej, po wezwaniu kapłana „Módlmy się”, przed tzw. Kolektą, czyli modlitwą dnia. Drugi to przygotowanie darów ofiarnych. Kapłan przygotowuje dary, które mają się stać Ciałem i Krwią Pana, a ja w tym czasie kładę na ołtarzu to, co jest moją codziennością. Trzeci moment to moje dziękczynienie i uwielbienie po Komunii Świętej. Przyjmując Jezusa do swojego serca jednocześnie oddaję Mu siebie i to, czym żyję.

         W czasie każdej Mszy Świętej Bóg udziela nam obfitych darów zwanych łaskami. Kościół wierząc w to Boże obdarowanie w czasie Mszy Świętej zrodził piękną praktykę zamawiania intencji mszalnych, „czyli prośby o odprawienie Mszy Świętej w konkretnej intencji”. Dzisiaj powoli o tym zapominamy, a przecież może to być najpiękniejszy prezent np. z okazji urodzin czy rocznicy ślubu. Umieszczam w samym Sercu Boga tych, których kocham. Dla naszych zmarłych to niczym niezastąpiona pomoc, aby mogli jak najszybciej doświadczyć miłosierdzia i wyjść z czyśćca, aby żyć z Bogiem na wieki „twarzą w twarz”. Dla naszych rodzin Eucharystia to źródło Bożego błogosławieństwa, Jego mocy i siły, aby sprostać codzienności i pokonać zagrożenia. Zamawiana intencja mszalna wiąże się z ofiarą. To zawsze wiąże się z trudnym pytaniem „ile trzeba dać?”. W naszej diecezji nie ma taryfikatora, bo Eucharystia jest bezcenna. Ja nie płacę za Mszę Świętą, bo nie jestem w stanie żadnymi pieniędzmi zadośćuczynić za łaski, które Bóg mi daje w czasie Eucharystii. Mogę złożyć ofiarę, tyle ile chcę i mogę. Pamiętajmy jednak o tym, że ta ofiara jest przeznaczona na utrzymanie księdza, organisty, kościelnych, a także na zakup komunikantów czy wina do sprawowania Mszy Świętej oraz regulowania innych opłat.

         Kochani, Eucharystia to najcenniejszy skarb, jaki Kościół - czyli my, posiada. Dbajmy o ten dar, pielęgnujmy go w naszych rodzinach, domach, klasztorach i parafiach. A nade wszystko kochajmy Eucharystię. Amen.

KONFERENCJA II

Temat dnia: Zanurzeni w Wielkiej Tajemnicy Wiary

Temat konferencji:
Eucharystia celebrowana – aktualna tematyka roku duszpasterskiego

«W wieku 15 lat chciałam całkowicie przestać uczęszczać na Mszę św. Taka postawa wiązała się z mocnym powątpiewaniem w sens wiary w Boga. Trwało to dopóki Bóg sam nie upomniał się o mnie w sposób zupełnie nieoczekiwany. Pewnej nocy podarował mi dar łez i odczucie Jego miłości. Od tamtej pory dane mi było przez długi czas odczuwać Jego obecność głównie na Mszy św., zwłaszcza po Komunii św. Kilka lat później, gdy zaczęłam studia, Msza św. była dla mnie jak napój energetyzujący, który obejmował wszelkie dziedziny mego życia: niezwykle konfliktowe relacje rodzinne, trudne zmagania z czasem nauki, a także relacje przyjaźni, które najbardziej „zawiązywały się” właśnie po wspólnych Mszach św. Polegało to na otwieraniu się na siebie i wspólne problemy, na wsłuchiwaniu się w drugiego człowieka… Dzisiaj, kiedy już od tamtych dni pełnych emocji upłynęło wiele czasu, czuję, że tak naprawdę najbardziej pamiętam i ciepło wspominam tych znajomych i przyjaciół, z którymi wspólnie się modliłam na Eucharystii. Mam wrażenie, że wciąż jesteśmy sobie bliscy»

Drodzy Pielgrzymi! Umiłowani w Chrystusie Siostry i Bracia!

Pozwoliłem sobie rozpocząć dzisiejsze rozważanie od - przeczytanego niedawno w periodyku stowarzyszenia Apostolstwo Modlitwy «Modlitwa i służba» - fragmentu świadectwa o Eucharystii pani Danuty Brüll. Uważam bowiem, że jest ono bardzo trafnym «życiowym» komentarzem do hasła tegorocznego programu duszpasterskiego: «Zgromadzeni na Świętej Wieczerzy» i pokazuje wspólnotowy i wspólnototwórczy charakter i sens Eucharystii.

Kiedy znowu na początku pielgrzymowania mowa o programie duszpasterskim, wyznaczonych na konkretny czas celach, zadaniach i ścieżkach ich realizacji, powraca pytanie o sens takiego programowania. Czy ściśle zaplanowana realizacja określonych teoretycznych celów nie przeczy przekonaniu o ożywczej i inspirującej roli Ducha Świętego w Kościele? Oraz… czy Rok Liturgiczny z bogactwem swoich obrzędów i treści, które niosą one ze sobą, nie jest wystarczającym programem duszpasterskim? Pytać i szukać odpowiedzi na te pytania zawsze można, a nawet trzeba… Ostatecznie jednak sens pro-gramowania, czyli uporządkowanej formacji chrześcijańskiej, znaleźć musimy w ewangelicznej postawie samego Chrystusa, którego nauczanie i znaki nie były przypadkowe, które prowadziły uczniów konsekwentnie od zrozumienia źródeł nowości Ewangelii w znakach Starego Testamentu, przez ukazanie tej nowości w praktyce, po przygotowanie ich do misji głoszenia tej Ewangelii po Jego Śmierci i Zmartwychwstaniu. Kościół, inspirując się tą Chrystusową metodologią, ma prawo, a właściwie obowiązek w odpowiednim kontekście miejsca i czasu przypominać prawdy wiary, pomóc wiernym tchnąć w serce   nowość tychże prawd, zwłaszcza, gdy stają się jedynie zapominaną, przeinaczaną czy pozbawioną świeżości tradycją i przyzwyczajeniem.

Przed rokiem wkraczaliśmy na pielgrzymkowy szlak po pierwszych miesiącach walki z epidemią, po pierwszych doświadczeniach dystansu od naszych parafialnych świątyń i wspólnot. Wkraczaliśmy na poszczególne krótkie odcinki z nadzieję i modlitwą o rychłe ustanie wszelkich przeciwności. Tymczasem następne miesiące przyniosły kolejne etapy walki z epidemią, sprawiły znowu konieczność przeżywania liturgii poza świątynią, a w wielu z nas pogłębiły tęsknotę za duchowym i jednocześnie fizycznym udziałem we Mszy św. Czas ten pokazał, jak «opatrznościowe» było wskazanie przez Kościół w Polsce w programie duszpasterskim w minionym i w tym roku na Eucharystię i na prawdę zamkniętą w motcie całego trzyletniego programu, który obejmie jeszcze rok przyszły, że «Eucharystia daje życie».

W połowie czerwca, na spłaszczającej się krzywej trzeciej fali pandemii, Pasterze Kościoła w Polsce odwołali dyspensy od udziału w niedzielnej i świątecznej Mszy świętej, a duszpasterze podjęli wiele wysiłków, nie zawsze zakończonych oczekiwanym rezultatem, by nie tylko przypomnieć wiernym o niedzielnym i świątecznym obowiązku chrześcijanina, ale ponownie nas do świątyń zaprosić, na nowo «gromadzić nas na Świętej Wieczerzy». W najbliższych dniach to zaproszenie popłynie także w Waszym kierunku, drodzy pielgrzymi na szlaku i duchowi. Wielu z Was z pewnością na stałe wróciło do pobożnych praktyk, ale wszyscy musimy podjąć wysiłek pogłębiania naszej eucharystycznej pobożności, naszego świadomego udziału w niej, rozumienia jej wspólnotowego sensu, wreszcie uczenia się eucharystycznego stylu bycia w codzienności.

Tegoroczny program duszpasterski wyznacza trzy konkretne cele i sposoby podejmowania tego wysiłku. Najpierw chce nam przypomnieć, że Eucharystia jednoczy nas, ludzi wierzących, że na Eucharystii najpiękniej jesteśmy Kościołem, że nie ma drugiego takie-go momentu w życiu Kościoła, w którym bylibyśmy bliżej Boga, a zarazem bliżej siebie nawzajem we wspólnocie uczniów Chrystusa. Po drugie chce nas wprowadzić w znaczenie znaków zawartych w obrzędach i kształtować naszą wrażliwość na język gestów liturgicznych, które w połączeniu ze słowem tworzą obrzęd. Po trzecie wreszcie, chce nam przypomnieć, że po zakończeniu obrzędu liturgicznego, pełnego pięknych i wzniosłych znaków, przychodzi czas weryfikacji stopnia zrozumienia tych znaków i sensu Eucharystii w naszym życiu codziennym, zwłaszcza w naszych relacjach z drugim człowiekiem, począwszy od najbliższych. Przywołane na początku świadectwo pokazuje, jak ten wspólnotowy, przemieniający sposób przeżywania relacji, «przyjaźniotwórczy» sens Mszy świętej objawił się w życiu pani Danuty. U źródła było spotkanie z Jezusem, doświadczenie Jego obecności, pragnienie bliskości z Nim w przyjmowanej Komunii św., traktowanie tej bliskości w kategoriach «energetyzujących» życie i codzienność. Ono pozwoliło z czasem wyzbyć się poczucia osamotnienia, doświadczyć wspólnoty, odbudować nadszarpnięte życiem relacje i zbudować nowe, piękne przyjaźnie, rozszerzać serce i uruchomić wrażliwość na innych.

Do wspomnianych wyżej trzech celów chciałbym się dziś krótko odnieść, zapowiadając to, co zostało dla Was, Drodzy Pielgrzymi, przygotowane w formie konferencji w dniach następnych. Po pierwsze więc: przypomnienie jednoczącego sensu «gromadzenia się na Świętej Wieczerzy». Choć to bardzo istotne, owego horyzontalnego, wspólnotowego wymiaru Eucharystii nie można traktować w oderwaniu od jej wymiaru wertykalnego. Doświadczenie wspólnoty jest bowiem zawsze skutkiem pierwotnego doświadczenia bliskości z Bogiem, bardzo osobistej i intymnej, «energetyzującej» nasze serce i uzdalniającej do rzeczywistego spotkania z tymi, z którymi łączy nas jedna wiara podczas Mszy św. wspólnie wyznawana, jedna nadzieja na spełnienie się wobec nas obietnicy Jezusa: «Kto spożywa Moje Ciało i pije Moją Krew, ma życie wieczne, a ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym» i wzajemna miłość uczniów Chrystusa. Zdarza się, że w przeżywaniu Eucharystii wymiar horyzontalny, społeczny, wydaje się dominować nas wertykalnym, wiążącym nas osobiście z Bogiem. np. gdy motywem udziału we Mszy św. jest tylko intencja, w której jest odprawiana, bo warto lub trzeba na niej być z powodu sąsiadów, jednym słowem, gdy okoliczność, a za nią pewne schematy, przyzwyczajenia, tradycje, skądinąd piękne i dobre, stają się ważniejsze od pragnienia spotkania z Bogiem i doświadczania Jego bliskości.

Trzeba nam nieustannie kształtować w sobie właściwą motywację eucharystycznej po-bożności, a wówczas z pewnością piękniej i głębiej będziemy doświadczać także «gro-madzenia na Świętej Wieczerzy». Wtedy gdziekolwiek będziemy na świecie, idąc na Eucharystię, nawet niewiele rozumiejąc, będziemy mieć nieodparte wrażenie, że jesteśmy wśród swoich, że jesteśmy w domu, że choć dzieli nas język i tradycja, łączy właśnie ołtarz, a na nim Ciało i Krew Pana Jezusa, które zaspokajają także nasz głód wspólnoty. 

Kochane Siostry! Drodzy Bracia! Nie oznacza to jednak, że zrozumienie słów i liturgicznych znaków, gestów i symboli nie jest ważne. Dlatego drugim celem tegorocznego programu duszpasterskiego jest wykorzystanie wszelkich okazji, a takimi są kazania, katecheza szkolna i parafialna, formacja w ramach wspólnot, by wprowadzać uczestników liturgii w głębokie znaczenie tych znaków i gestów, objaśniać je i celebrować zgodnie z Tradycją Kościoła oraz zapraszać całe zgromadzenie, a więc także wiernych świeckich, do czynnego przygotowania i «współcelebrowania» świętych tajemnic Eucharystii.

Już kilka lat temu, decyzją Biskupa Opolskiego, ujednolicono w naszej diecezji wszystkie gesty i postawy podczas Mszy św., a gdzieniegdzie wciąż jeszcze spotyka się to z niezrozumieniem. Ostatnio, po decyzji Ojca Świętego Franciszka regulującej formułę sprawowania Mszy św. w rycie trydenckim i duszpasterstwa środowisk tradycji łacińskiej na niektórych forach dyskusyjnych, rozgorzała dyskusja, która mogłaby w czytelnikach wzbudzić wrażenie, że liturgia jest «czyjąś» własnością, a jej kształt zależy od subiektywnych odczuć bądź potrzeb. Tymczasem w rękach Kościoła pozostaje władza i troska o piękno liturgii, wyjaśnianie i interpretacja znaków oraz regulowanie przepisów liturgicznych. Naszym zaś zadaniem jest czytać i rozumieć znaki oraz symbole, a dzięki nim i naszemu udziałowi w liturgii wraz z jej celebransem, uprawiać (choć nie jest to w tym przypadku słowo najwłaściwsze) «ars celebrandi», a więc sztukę celebrowania tajemnic zbawczych, oczywiście nie dla samej celebracji, ale dla ich każdorazowego urzeczywist-niania się w naszym życiu. Dla ciągle doskonalszego kształtowania owej «ars celebrandi» potrzeba nie tylko dbających o liturgię duszpasterzy, ale wciąż potrzeba w naszych parafiach gorliwych ministrantów czy Dzieci Maryi i równie gorliwych ich rodziców, którzy będą ich wspierać… potrzeba dobrych lektorów, by Słowo Boże było czytane z szacunkiem i zrozumiale… potrzeba uformowanych muzyków kościelnych: organistów, członków scholi, chórów i orkiestr, by liturgia była piękna i uroczysta, tak jak to, co wyraża… potrzeba nadzwyczajnych szafarzy Komunii św., którzy wesprą duszpasterzy w liturgii, a potem w liturgicznym obrzędzie udzielać będą Komunii chorym w ich domach. Wiemy, że coraz trudniej o chęci i czas, ale Kościół bardzo Was, ludzi młodych i star-szych z wiarą i talentami, potrzebuje, nie tylko, by celebrować pięknie Eucharystię, ale także przekonywać o jej pięknie i wartości tych, którzy w nie powątpiewają.

Pozwólcie na ostatnie słowo związane z trzecim celem wyznaczonym przez tegoroczny program duszpasterski, którym jest zwrócenie naszej uwagi na to, że Msza Święta nie może się skończyć w momencie rozesłania, a powtarzane znaki i celebrowane symbole nie tracą znaczenia po zakończeniu liturgii. Są bowiem nadal obecne, a liturgia jest na-dal sprawowana w naszej codzienności, w naszych relacjach do drugiego człowieka, w realizacji niełatwego przykazania wzajemnej miłości. To właśnie w Wieczerniku, wstając od Wieczerzy, Jezus umył uczniom nogi, a potem powiedział do nich: «Czy rozumiecie, co wam uczyniłem? Wy Mnie nazywacie "Nauczycielem" i "Panem" i dobrze mówicie, bo nim jestem. Jeżeli więc Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wyście powinni sobie nawzajem umywać nogi. Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem.» Miłość wzajemna to wzajemne umywanie sobie nóg, to rozpoznawanie potrzeb innych, ale też mówienie o własnych, to zaradzanie czyjejś biedzie bez ukrywania własnej, to dbanie o wzajemność naszych relacji małżeńskich, rodzinnych, sąsiedzkich i parafialnych, wzajemność opartą na wrażliwości, życzliwości i gotowości do ofiarowania siebie i przyjęcia daru od innych. Taka postawa jest probierzem nasze-go rozumienia Eucharystii, jej znaków i symboli, naszej odpowiedzi na Jezusowe: «To czyńcie na moją pamiątkę».

Drodzy Pielgrzymi! Życzę Wam błogosławionego czasu pielgrzymkowych rekolekcji. Niech zgłębiania tajemnicy Eucharystii zaowocuje w Waszym życiu wzrostem eucharystycznej pobożności i doskonaleniem eucharystycznego stylu życia. Niech w trudzie zdobywania tych celów wspiera Was wstawiennictwa Pani Jasnogórskiej, do której zmierzacie; niech ich realizacja będzie Waszym programem na całe życie – wędrówkę przez doczesności ku wieczności. Amen.

2) Rozważania Różańcowe

TAJEMNICE CHWALEBNE

1. Zmartwychwstanie Pana Jezusa

Prawdę o zmartwychwstaniu Chrystusa, uczniowie Jego przekazują jedni drugim. Wzajemnie też prześcigają się w pragnieniu spotkania Pana.  Ilustruje to bieg Piotra i Jana do grobu. To prześciganie mobilizuje ich do wspólnych działań. I dobrze byłoby także w naszych rodzinach, gdybyśmy mobilizowali się wzajemnie do pogłębiania naszej wiary i rozwoju naszych praktyk religijnych. 

2. Wniebowstąpienie Pana Jezusa

Po Wniebowstąpieniu Chrystusa, Jego uczniowie stoją i długo wpatrują się w niebo. Zauważyli, że celem ich życiowej drogi jest osiągnięcia nieba. Każda rodzina musi mieć wyznaczony cel życia. Tym ostatecznym musi być niebo, a tymi pośrednimi inne różne i ważne etapy, jednak zawsze muszą prowadzić do Chrystusa. 

3. Zesłanie Ducha Świętego

Uczniowie z Maryją jednomyślnie trwali na modlitwie. Wtedy zstępuje na nich Duch Święty, który ich umacnia. Każdemu małżeństwu i rodzinie potrzebny jest Duch Święty. Widzimy to już w liturgii Sakramentu Małżeństwa, gdy śpiewamy hymn do Ducha Świętego. Jak rodziny mają prosić o Ducha Świętego? Szczególnie na wspólnej modlitwie, trwać razem, rodzice z dziećmi. Czy może być piękniejsze świadectwo wiary rodziców wobec dzieci, jak właśnie wspólna modlitwa?

4. Wniebowzięcie NMP

Jezus sprawił, że Maryja wraz z ciałem i duszą zostaje wzięta do nieba. Pokazuje to niezwykły szacunek i miłość do matki i kobiety. I nam trzeba dostrzec i docenić kobietę – matkę w naszej rodzinie. Ciche, pokorne, a dodają blasku rodzinie i spełniają tak ważne i niezastąpione dzieła. To one przecież przynoszą nas na świat i towarzyszą naszemu życiu. Traktujmy każdą kobietę jak królową.

5. Ukoronowanie NMP

Maryja została ukoronowana na królową nieba i ziemi. A czy jest królową naszej rodziny? Czym objawia się królowanie Maryi? Powinno objawiać się tym, że bierzemy przykład z jej życia, modlimy się za Jej wstawiennictwem i spełniamy Jej prośbę: „Uczyńcie wszystko cokolwiek (Pan) Wam powie”. Wymagania Jezusa są trudne, jednak z Maryją na pewno im podołamy. 

3) Myśl przed Aniołem Pańskim

Tegoroczna Piesza Pielgrzymka Opolska zbiega się w czasie z rocznicą stulecia wybuchu III powstania śląskiego. Jego obchody, które w dużej części są za nami, przyniosły wiele emocji, także emocji negatywnych i sporów. Nie tylko o to, jak wspominać i upamiętniać wydarzenia sprzed wieku, ale także, o to, kto ma prawo do odrębnej pamięci o powstaniach śląskich i oto, jak te różne pamięci obecne na Śląsku harmonijnie pogodzić. Na tym tle wyróżniały się wrażliwością, otwartością i chrześcijańskim spojrzeniem na nasze dzieje  słowa opolskiego biskupa Andrzeja Czai. Wypowiedział je na Górze św. Anny podczas uroczystości 2 maja z udziałem prezydenta RP Andrzeja Dudy. Chcemy od nich rozpocząć codzienną refleksję nad wydarzeniami z 1921 roku. Jej uczestnikom pragniemy - w kontekście modlitwy Anioł Pański lub koronki do Miłosierdzia Bożego - towarzyszyć naszą pamięcią i naszą modlitwą.

Biskup opolski mówił w sanktuarium na Górze św. Anny, że pamięć o III powstaniu śląskim jest szczególnie żywa na Górnym Śląsku w sercach ludzi tu mieszkających.

- Nieco inna, zróżnicowana w sercach polskiej większości, niemieckiej mniejszości i jeszcze inna w sercach autochtonów. Przed I wojną światową ich przodkowie funkcjonowali tu razem i obok siebie, jako mieszkańcy regionu, mający swe propolskie lub proniemieckie sympatie. Często dwujęzyczni i przywykli, jak na ludzi pogranicza przystało, do różnorodności. Wskutek plebiscytu stanęli przed trudnym zadaniem po raz pierwszy w dziejach tej ziemi opowiedzenia się za Polską lub Niemcami. Ruszyła machina propagandowa, wielu zostało wprzągniętych w wir ówczesnej polityki europejskiej a ostatecznie w konflikt zbrojny, który przyniósł wiele ludzkich tragedii - podkreślił. - Mówię o tym we wstępie do tej świętej liturgii, aby obudzić większą wrażliwość na przeżywanie prawdy o tamtych dniach, a także celem dookreślenia intencji naszej wspólnej tu modlitwy. Mówię w imieniu ludu tej ziemi, jako pasterz tego ludu i zarazem syn ziemi oleskiej, na której toczyła się równie krwawa walka, jak tu pod Górą św. Anny i w innych miejscach Górnego Śląska.

- Wszyscy, którzy wówczas, sto lat temu walczyli, byli przekonani o słuszności swego wyboru i zaangażowania - zauważył biskup Andrzej Czaja. - Trzeba się więc modlić za wszystkich, którzy polegli i za tych, których upamiętnia Pomnik Czynu Powstańczego i za tych, których wcześniej upamiętniało mauzoleum zniszczone tuż po II wojnie światowej. Także za poległych żołnierzy wojsk sojuszniczych, stacjonujących tu dla utrzymania pokoju. Trzeba nam też modlić się o to, aby prawdy tamtych dni w żaden sposób nie spłycono, ani tym bardziej nie zafałszowano. Aby konsekwentnie oczyszczano jej przekaz w podręcznikach historii i w mediach. Módlmy się też o to, byśmy w odniesieniu do tamtych wydarzeń, sprzed stu lat, potrafili uszanować różnorodność pamięci historycznej, która jest w głowach i sercach mieszkańców Górnego Śląska. Aby nie ranić się nawzajem i nie niszczyć tego, co już osiągnęliśmy w stosunkach między Polską i Niemcami. Tego naprawdę budującego poziomu pojednania, między narodem polskim i niemieckim. Aby też nie zniszczyć tego, co jest udziałem lokalnej społeczności na Górnym Śląsku - życia w zgodzie, pokoju, zrozumieniu i współpracy. Tak, jak to było przed I wojną światową. To z powrotem osiągnęliśmy i tego nie wolno nam zmarnować. To wielka wartość tej ziemi. Osobiście będę też prosił Boga, by aktualny czas obchodów stulecia III powstania śląskiego zaowocował konkretną formą wspólnego upamiętnienia wszystkich ofiar - powiedział na koniec swego wystąpienia biskup Andrzej Czaja.

4) Myśl przed Koronką do Bożego Miłosierdzia

DO ZOBACZENIA W DOMU!

„Musimy się strzec przed prądami niosącymi anarchię, rozkład i fałsz. Musimy się bronić przed różnymi kontestacjami, podważaniem prawdy i autorytetu Kościoła Chrystusowego. Nie pozwólmy podkopywać domu swego – domu naszej duszy, domu rodzinnego i ojczystego, opartego o niewzruszone zasady nauki Chrystusowej. Nie dopuśćmy do progów domowych i ojczystych ducha społecznego nieładu, nieufności wobec Kościoła i jego powagi – burzącej gadaniny, która jest straszną chorobą dusz i pychą umysłów” (Warszawa, Popielec, 1970).

Refleksja Sługi Bożego Stefana Kardynała Wyszyńskiego o odpowiedzialności za Dom (pisany z wielkiej litery) niech będzie zaproszeniem do naszej medytacji o Domu Ojca bogatego w miłosierdzie.

Zwierzęta budują gniazda, nory, dziuple, czy inne kryjówki. Jedynie człowiek jest zdolny do budowania prawdziwego Domu. Potrzebuje Domu. Można powiedzieć, że nie tylko człowiek buduje Dom ale, że to również Dom buduje człowieka.

Benedykt XVI, w czasie swej jedynej papieskiej wizyty w Polsce, powiedział do młodych, zgromadzonych na krakowskich Błoniach, 27 maja 2006 roku:

„W sercu każdego człowieka, moi przyjaciele, jest pragnienie domu (…) w którym miłość będzie chlebem powszednim, przebaczenie koniecznością zrozumienia, a prawda źródłem, z którego wypływa pokój serca. To tęsknota za domem, który napełnia dumą, którego nie trzeba będzie się wstydzić i którego zgliszczy nigdy nie trzeba będzie opłakiwać…”

Właśnie taki Dom, Józef i Maryja, podarowali sobie nawzajem jako małżonkowie i taki Dom był ich darem dla Jezusa.

Był bowiem taki czas w życiu Świętej Rodziny, że nie mieli stałego dachu nad głową (Betlejem, wkrótce potem przymusowa emigracja do Egiptu…). Święta Rodzina nie miała mieszkania ale Jezus miał Dom: była nim piękna, małżeńska miłość Józefa i Maryi, z której było wszystko to, co tworzy Dom. Było więc poczucie bezpieczeństwa gdy jest się kochanym przez ludzi, którzy naprawdę się kochają. Było ciepło czułości i troski o drugiego bo w Domu wszyscy są u siebie, każdy jest chciany i każdy – potrzebny.

Jezus był kochany przez Boga, Swego Ojca, który Go posłał do ludzi ale w i w najbliższych Mu osobach - w Maryi i Józefie - ta Ojcowska miłość powracała do Niego, codziennie nowym echem ludzkiej miłości.

Dziś, w uroczystość Wniebowzięcia Maryi, jesteśmy w drodze do domu naszej Matki i Królowej. Pielgrzymka jest obrazem życia, które jest Bożym wędrowaniem. Nawrócenie też jest drogą, procesem w decyzjach serca, czyli najgłębszego sanktuarium w każdym z nas. By powrócić do domu, trzeba również wybrać się w drogę… Jakże bliskie są więc nam dziś słowa kapłana-poety ks. Jana Twardowskiego o Maryi Wniebowziętej:

Pan uchronił do końca i zdrową zostawił
tylko kiedy pukano Ciebie nie było
nie śmierć ale miłość całą Cię zabrała
jeśli miłość jest prawdą to ciała nie widać

Jak mądrze przypomniał nam prawdę o Domu św. Jan Paweł II, w godzinie swego umierania: „Pozwólcie mi odejść do Domu Ojca…” Albowiem naszym powołaniem nie jest śmierć, grób, pogrzeb, nagrobek;  naszym powołaniem jest Dom.

Przypomina nam o tym także mądra i pełna czułości pieśń, śpiewana w obrzędzie ostatniego pożegnania, w czas chrześcijańskiego pogrzebu:

Dziś moją duszę w ręce Twe powierzam,
mój Stworzycielu i najlepszy Ojcze.
Do Domu wracam jak strudzony pielgrzym
A Ty z miłością przyjmij mnie z powrotem.

Całym naszym życiem, każdym oddechem i każdą decyzją wracamy do Domu. Między innymi tego uczy nas dzisiejsza Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.

Żyjmy więc tak, aby każdy nasz dzień był świadectwem, że wracamy do Domu. Do Boga, który jest Ojcem.

Święta Maryjo, biegnąca z radością w ramiona Ojca, który jest w niebie…, módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinę naszej śmierci…

Miłosierdzie Boże, pokoju konających, ufamy Tobie!