Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
Download Joomla Templates by NewJackets

Niedziela

Opublikowano: sobota, 08 sierpień 2020

Niedziela – 16.08

1) Liturgia Słowa

(Iz 56, 1. 6-7)
Tak mówi Pan: "Zachowujcie prawo i przestrzegajcie sprawiedliwości, bo moje zbawienie już wnet nadejdzie i moja sprawiedliwość ma się objawić. Cudzoziemców zaś, którzy się przyłączyli do Pana, ażeby Mu służyć i aby miłować imię Pana i zostać Jego sługami – wszystkich zachowujących szabat bez pogwałcenia go i trzymających się mocno mojego przymierza, przyprowadzę na moją świętą górę i rozweselę w moim domu modlitwy. Całopalenia ich oraz ofiary będą przyjęte na moim ołtarzu, bo dom mój będzie nazwany domem modlitwy dla wszystkich narodów".

(Ps 67 (66), 2-3. 5 i 8)
REFREN: Niech wszystkie ludy sławią Ciebie, Boże

Niech Bóg się zmiłuje nad nami i nam błogosławi;
niech nam ukaże pogodne oblicze.
Aby na ziemi znano Jego drogę,
Jego zbawienie wśród wszystkich narodów.

Niech się narody cieszą i weselą,
bo rządzisz ludami sprawiedliwie
i kierujesz narodami na ziemi.
Niech nam Bóg błogosławi
i niech cześć Mu oddają wszystkie krańce ziemi.

(Rz 11, 13-15. 29-32)
Bracia: Do was, pogan, mówię: "Będąc apostołem pogan, przez cały czas chlubię się posługiwaniem swoim w nadziei, że może pobudzę do współzawodnictwa swoich rodaków i przynajmniej niektórych z nich doprowadzę do zbawienia. Bo jeżeli ich odrzucenie przyniosło światu pojednanie, to czymże będzie ich przyjęcie, jeżeli nie powstaniem ze śmierci do życia? Bo dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne. Podobnie bowiem jak wy niegdyś byliście nieposłuszni Bogu, teraz zaś z powodu ich nieposłuszeństwa dostąpiliście miłosierdzia, tak i oni stali się teraz nieposłuszni z powodu okazanego wam miłosierdzia, aby i sami w czasie obecnym mogli dostąpić miłosierdzia. Albowiem Bóg poddał wszystkich nieposłuszeństwu, aby wszystkim okazać swe miłosierdzie".

 (Mt 15, 21-28)
Jezus podążył w okolice Tyru i Sydonu. A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych stron, wołała: "Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko nękana przez złego ducha". Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem. Na to podeszli Jego uczniowie i prosili Go: "Odpraw ją, bo krzyczy za nami". Lecz On odpowiedział: "Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela". A ona przyszła, padła Mu do nóg i prosiła: "Panie, dopomóż mi". On jednak odparł: "Niedobrze jest zabierać chleb dzieciom, a rzucać szczeniętom". A ona odrzekła: "Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą okruchy, które spadają ze stołu ich panów". Wtedy Jezus jej odpowiedział: "O niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak pragniesz!" Od tej chwili jej córka była zdrowa.

2) Konferencje

KONFERENCJA I

„Wielka Tajemnica Wiary” – Eucharystia wyznawana

POSŁUCHAJ

Dla mnie dzień bez Mszy świętej jest jak dzień bez słońca. Chodzę to na poranną, to znów na wieczorną Mszę świętą. Z Najświętszej Ofiary czerpię siły do radzenia sobie z trudnościami, których nie brakuje w moim codziennym życiu: do pochylania się nad chorymi w szpitalu, do pocieszania mojego bezrobotnego męża, do odrabiania zadań z matematyki z moją córką i do ćwiczeń rehabilitacyjnych z moim niepełnosprawnym synem. Msza święta to jakby ręka Boża, która mnie prowadzi…

Drodzy Pielgrzymi! Umiłowani w Chrystusie Siostry i Bracia!

Od lat wzrusza mnie przeczytane kiedyś i przywołane przed chwilą świadectwo młodej pielęgniarki o sposobie jej rozumienia, przeżywania i skutkach Eucharystii w jej codzienności. O Mszy świętej jako o niedzielnym obowiązku, jako o jednym z sakramentów świętych, jako o najpiękniejszej przestrzeni spotkania z Chrystusem uczyliśmy się wszyscy od najmłodszych lat na katechezie… Wiemy więc o niej wiele… Msza święta jest dla wielu z nas codziennością albo przynajmniej niedzielną i świąteczną okazją do zamanifestowania swojej wiary… Jej przebieg i powtarzalność obrzędów sprawia, że będąc gdziekolwiek na świecie, nawet słabo znając urzędowy język, czujemy się na niej jak w domu, czujemy się „u siebie”… Potrafimy zatem w niej uczestniczyć.. ją celebrować… Dlaczego więc temat Eucharystii pojawił się znowu w ostatnich miesiącach w kościelnym przepowiadaniu częściej? Dlaczego rozważania o Eucharystii pojawiać się będą każdego kolejnego dnia naszego fizycznego bądź duchowego pielgrzymowania na Jasną Górę? Bo Eucharystia stała się – decyzją pasterzy Kościoła w Polsce – od I Niedzieli Adwentu ubiegłego roku tematem tzw. programu duszpasterskiego na kolejne trzy lata.

Wielu duszpasterzy, a za nimi także i wiernych świeckich, stawia sobie i autorom programów duszpasterskich fundamentalne pytanie: Czy Kościołowi potrzebny jest jakiś program? Czy ściśle zaplanowana realizacja określonych teoretycznych celów nie przeczy przekonaniu o ożywczej i inspirującej roli Ducha Świętego w Kościele? Wreszcie… czy Rok Liturgiczny z bogactwem swoich obrzędów i treści, które niosą one ze sobą, nie jest wystarczającym programem duszpasterskim? Pytać i szukać odpowiedzi nawet na takie pytania zawsze można, a nawet trzeba… Osobiście znajduję ją m.in. w nauczaniu samego Jezusa, które w relacji Ewangelistów, nie jest pozbawione programu… adekwatnej do miejsca, czasu albo kondycji czy potrzeb słuchaczy tematyki. Nie bez znaczenia na przykład jest mocne wystąpienie Jezusa w Kazaniu na Górze u początku publicznej działalności dla pokazania swoistej nowości, która jest niczym innym, jak zapomnianą, przeinaczoną, pozbawioną świeżości tradycją przodków… Nieprzypadkowe są na odpowiednim etapie nauczania zapowiedzi Jezusowej Męki i Śmierci… Także przejmująca wizja przyszłego Kościoła i modlitwa o jego jedność w Wieczerniku była odpowiedzią na potrzeby uczniów, którzy wkrótce pożegnają na ziemi swojego Mistrza… To tylko niektóre przykłady nieprzypadkowości Jezusowego nauczania i działalności na ziemi… Także więc Kościół, rozpoznając potrzeby czasu, poddając się Bożej intuicji i łasce wymodlonej na kolanach, ma prawo, a właściwie obowiązek w odpowiednim kontekście miejsca i czasu przypominać prawdy wiary, pomóc wiernym tchnąć w serce  nowość tychże prawd, zwłaszcza, gdy stają się czasem „zapominaną, przeinaczaną czy pozbawioną świeżości tradycją”.

W ostatnich miesiącach zyskaliśmy wyjątkowy dowód na współpracę Bosko-ludzką w przygotowaniu programu duszpasterskiego. Nie mogliśmy przecież w ubiegłym roku przypuszczać, jak potrzeba rozumienia sensu Eucharystii… jak umiejętność udziału w niej poza świątynią… jak budzenie tęsknoty za nią… staną się ważne w czasie trwającej epidemii, kiedy kościoły pozostawały zamknięte dla wiernych albo dostęp do nich był mocno ograniczony, kiedy w najważniejsze Święta w roku musiała nam wystarczyć internetowa łączność z naszymi świątyniami i udział w Liturgii przed telewizorem czy komputerem. 

Te i inne okoliczności sprawiają, że nad Eucharystią naprawdę warto się na nowo pochylić, z wiarą na nowo odkryć, jeszcze piękniej celebrować i jeszcze odważniej żyć Eucharystią na co dzień, w naszych rodzinach, miejscach nauki pracy i odpoczynku realizować eucharystyczny, a więc ofiarny, najprościej mówiąc: nastawiony na obdarowanie, sposób życia.

Do refleksji wokół tych tematów zapraszamy Was na pielgrzymim szlaku. Niech ona pozwoli nam odkryć prawdę, że „Eucharystia daje życie”. Bo właśnie te słowa: „Eucharystia daje życie” są mottem przewodnim całego trzyletniego programu. Na pierwszym etapie, który aktualnie przeżywamy, Kościół zaprasza nas słowami: „Oto wielka tajemnica wiary”, byśmy na Eucharystię spojrzeli jako na tajemnicę wyznawaną. Te słowa aklamacji po przeistoczeniu pokazują wyraźnie, że każda próba pełnego ogarnięcia rozumem tego, co dzieje się na ołtarzu… każda próba zamknięcia w ziemskie pojęcia i schematy miłość Boga do człowieka, która dokonała się na Golgocie, a teraz na ołtarzach całego świata… każde zatrzymanie oczu i serca nawet na najpiękniej celebrowanych obrzędach… zakończyłyby się porażką i rozczarowaniem, a w konsekwencji zniechęceniem i nudą… Tak przecież czasem określają swoje przeżycia związane ze Mszą świętą ludzie młodzi, którym skończyła się dziecięca gorliwość i sprzeciwili się rodzinnym przyzwyczajeniom i porzucili Eucharystię…

Trzeba więc świadomie uznać w Eucharystii tajemnicę i – nie rezygnując z pytań, dociekań, pobożnej ciekawości – wyznać wiarę w to, że Pan Bóg na tyle oszalał z miłości do człowieka, że postanowił pozwalać się zjadać, stał się pokarmem, który z krwioobiegiem przenika do ludzkiego serca i je ożywia, przemienia, wzmacnia, daje łaskę… jednym słowem jest obecny… Żywy i Prawdziwy. Świadomość tej obecności i działania, którą intuicyjnie nazwała Bożą ręką, skłoniła zapewne zacytowaną na początku pielęgniarkę do takiego pięknego świadectwa o Mszy świętej. To wymiar wertykalny owej tajemnicy pokazujący sposób wiązania Boga z człowiekiem w Eucharystii. Ma ona jednak także wymiar horyzontalny… poziomy. Wspólne bowiem jej celebrowanie, wspólne przyjmowanie tego Pokarmu z nieba, doświadczenie wspólnoty gromadzącej się na wzór Apostołów w Wieczerniku wiąże nas mocniej niż jakiekolwiek ziemskie więzi, czyni nas Ludem Bożym i zobowiązuje – jak tego w Wieczerniku dał wyraz Jezus wobec Apostołów – do wzajemnego umywania sobie nóg, do brania za siebie nawzajem odpowiedzialności i wspierania w dążeniu do nieba.

Wyznaczając ten jeden główny cel: ponowne, świadome i głębokie, osobiste i wspólnotowe wyznanie wiary w tajemnicę Eucharystii, program duszpasterski wyznacza nam kilka konkretnych zadań szczegółowych, na których wytrwałą realizację mamy nie tylko kilka miesięcy tego roku. Na trzy z nich chciałbym zwrócić Waszą uwagę.

Pierwszym jest konieczność stałego pogłębiania wiedzy o Eucharystii, o jej duchowych owocach, o przebiegu liturgii. Nawet, a może zwłaszcza, codzienny udział w Eucharystii nie uwalnia nas od niebezpieczeństwa rutyny, powtarzalności czy spowszednienia, przekonania, że „ja to przecież wszystko wiem… ja to wszystko znam”. Sięgajmy odważniej już nie do kolorowych katechizmów z dzieciństwa, ale do ambitnej lektury, szperajmy w sieci w poszukiwaniu dobrych kazań i konferencji, otwórzmy katechizm i komentarze do niego, po to, by „z poznania” i zgłębiania zrodziła się głęboka wiara.

Drugą programową propozycją jest większe zaangażowanie świeckich w przygotowanie i celebrowanie Eucharystii, aby była pięknie przeżywana przez wszystkich członków wspólnoty. Wciąż potrzeba w naszych parafiach gorliwych ministrantów czy Dzieci Maryi i równie gorliwych ich rodziców, którzy będą ich wspierać… Wciąż potrzeba dobrych lektorów, by Słowo Boże było czytane z szacunkiem i zrozumiale… Wciąż potrzeba uformowanych muzyków kościelnych: organistów, członków scholi, chórów i orkiestr, by liturgia była piękna i uroczysta, tak jak to, co wyraża… Choć pandemia pokrzyżowała niektóre plany, wciąż proponujemy w diecezji czy w dekanatach kursy dla lektorów, ceremoniarzy i animatorów, profesjonalne wykształcenie i warsztaty muzyczne w Diecezjalnym Instytucie Muzyki Kościelnej, skupienia, pielgrzymki, letnie wyjazdy wypoczynkowo-formacyjne… To prawda, że w gąszczu zajęć pozalekcyjnych i  mnożących się  zainteresowań i hobby, coraz trudniej o chęci i czas, ale Kościół bardzo Was, ludzi młodych i starszych z wiarą i talentami, potrzebuje, nie tylko, by celebrować pięknie Eucharystię, ale także przekonywać o jej pięknie i wartości tych, którzy w nie powątpiewają.

Trzecie zadanie dotyczy podejmowania wspólnotowej odpowiedzialności za przygotowanie dzieci i młodzieży do sakramentów chrześcijańskiej inicjacji, w tym do Eucharystii, i towarzyszenie w tym procesie ich rodzicom, bo odnowili w ten sposób swoją wiarę. Tak się przyjęło, że przygotowanie do Chrztu, Pierwszej Komunii czy Bierzmowania i same uroczystości z nimi związane angażują tylko samych zainteresowanych i ich bliskich. Sami rodzice chcą ochrzcić dziecko poza Mszą świętą, najlepiej przy pustym kościele, podczas Pierwszej Komunii świętej kościół rezerwujemy tylko dla gości, a kandydaci do Bierzmowania ewentualnie nas irytują, stojąc w niedzielę pod kościołem, a po Mszy świętej tłumnie udając się po podpis do „Dzienniczka”. Parafia jest przecież wspólnotą, a Chrzest, Bierzmowanie czy Komunia Święta, zwłaszcza pierwszy raz przyjmowane winny być okazją do wspólnej modlitwy, radości i wdzięczności. Przygotowanie wreszcie do nich to nie tylko sprawa księdza czy katechety, ale nasze wspólna troska i zobowiązanie, nie do oceniania, upominania i krytykowania, ale przynajmniej do czytelnego i inspirującego świadectwa wiary wobec młodych ludzi, a jeśli potrzeba, do służenia duszpasterzom konkretną pomocą.

Zadań służących naszemu i innych pojmowaniu i wyznaniu wiary w Eucharystię można by wyznaczać więcej. Zastanówmy się dziś nad wyżej wspomnianymi, a właściwie nad tym, co z własnej perspektywy możemy zrobić, by serce podpowiadało nam, a dzięki nam także naszym Siostrom i Braciom w wierze wyznanie: „dla mnie dzień bez Eucharystii jest jak dzień bez słońca”. Amen.

KONFERENCJA II

Eucharystyczny Chrystus - naszym prawdziwym Królem

POSŁUCHAJ

„Mieszkając przy wodospadzie, można przyzwyczaić się do jego szumu i z biegiem czasu już go nie słyszeć.”

W ten sposób o Bożej miłości pisał Hans Urs von Balthasar. Czy nie jest podobnie z uczestnictwem we Mszy świętej? Znamy jej kolejne części. Wyuczone odpowiedzi tak bardzo wyryły się w naszej pamięci, że wiele razy możemy wypowiadać je nieświadomie, nie czując ciężaru modlitwy, która właśnie pojawiła się na naszych ustach…

                Po modlitwie „Ojcze nasz”, która dla niektórych (znudzonych „monotonią” liturgii) bywa znakiem zbliżającego się upragnionego końca Eucharystii, ksiądz rozpoczyna modlitwę, którą wspólnie kończymy zawołaniem: „Bo Twoje jest Królestwo, i potęga, i chwała na wieki”. Co znaczą te słowa? Są one przede wszystkim odpowiedzią na prośbę o uwolnienie nas od wszystkiego, co jest złe, od zamętu, który może zagościć w naszych sercach i zarazem o uzdolnienie do oczekiwania na przyjście Jezusa. On może nas uratować, dlatego, że jest potężny. Grzechy, problemy, niepokoje zostały już raz na zawsze pokonane przez Chrystusa w Jego śmierci i zmartwychwstaniu. W związku z tym mamy w ogóle odwagę mówić, albo śpiewać: „Bo Twoje jest Królestwo i potęga, i chwała na wieki”. To właśnie w tym momencie, w trakcie Eucharystii, odkrywamy na nowo w Chrystusie naszego Króla.

                Wróćmy na chwilę do dziejów Izraela. Gdy Bóg zaprosił do szczególnej misji Mojżesza, ustanowił go przewodnikiem narodu. Egipt miał Faraona. Izrael szedł za Mojżeszem, ale prawdziwy Król był niewidzialny, skryty za zasłoną tajemnicy. W jaki sposób Izraelici poznają swojego Władcę? Przez potężne znaki Jego obecności i działania. Szczytem jest noc przejścia – Pascha – w której Bóg cudownie przeprowadza uciekający naród wybrany przez Morze Czerwone. Pielęgnując pamięć o tej szczególnej nocy, każdy wierzący w Pierwszym Przymierzu mógł zawołać: „Bóg jest dobry, bo dał nam wolność!”

                Wracając do tamtych czasów, możemy lepiej zrozumieć i głębiej przeżywać Eucharystię, w której po przeistoczeniu chleba w Ciało i wina w Krew, prosimy Boga o wolność od ciemności grzechu i zarazem tego wszystkiego, co wprowadza nasze serca w nieuporządkowane drżenie, rozpraszające naszą uwagę i zdolność do kochania, jak lustro uderzone gwałtownie dużym kamieniem. Jezus jest Królem, który przynosi pokój. Nie - święty spokój, czczony na wiele sposobów we współczesnym świecie, ale zbawczy pokój - „Szalom” - w którym kryje się nadzieja, uzdrowienie, zwycięstwo nad wszelkim duchowym zagrożeniem.

                Mówiąc w trakcie Mszy: „Bo Twoje jest królestwo…” jesteśmy między „już”, a „jeszcze nie”. Widzimy na ołtarzu już nie samą tylko hostię i odrobinę wina w kielichu, ale żywą obecność naszego Pana, ale jeszcze nie doświadczamy w pełni Jego zwycięstwa. Czy zatem nie są to słowa na wyrost? Czy wypowiadane przez niektórych tak niemrawo dialogi mszalne, nie oznaczają, że lepiej zamilknąć wobec niemożliwości spełnienia tych pięknych treści, które one oznaczają? A może warto tym mocniej wołać „Bo Twoje jest Królestwo…”, wierząc, że właśnie w tym momencie w sercach może dokonać się Pascha? Czy Ten, który uspokoił wzburzone morze, uzdrowił paralityka i przed chwilą na ołtarzu dokonał po raz kolejny cudu przemiany, nie ma mocy uzdrowić naszych serc? Potraktujmy więc to wołanie, jako naszą modlitwę, w której jeszcze nie widzimy w pełni Bożego Królestwa, ale wierzymy, że ono teraz może się objawić. To uzdalnia nas do przyjęcia jeszcze bardziej owoców Eucharystii. Nasi niewierzący znajomi mogą dzięki temu wreszcie zobaczyć to, za czym tak bardzo tęsknią – że wyjdziemy ze Mszy świętej inni, przemienieni, przepaleni ogniem Ducha, uspokojeni obecnością i władzą naszego Króla.

3) Rozważania Różańcowe

TAJEMNICE CHWALEBNE

1. Zmartwychwstanie Pana Jezusa

Prawdę o zmartwychwstaniu Chrystusa, uczniowie Jego przekazują jedni drugim. Wzajemnie też prześcigają się w pragnieniu spotkania Pana.  Ilustruje to bieg Piotra i Jana do grobu. To prześciganie mobilizuje ich do wspólnych działań. I dobrze byłoby także w naszych rodzinach, gdybyśmy mobilizowali się wzajemnie do pogłębiania naszej wiary i rozwoju naszych praktyk religijnych. 

2. Wniebowstąpienie Pana Jezusa

Po Wniebowstąpieniu Chrystusa, Jego uczniowie stoją i długo wpatrują się w niebo. Zauważyli, że celem ich życiowej drogi jest osiągnięcia nieba. Każda rodzina musi mieć wyznaczony cel życia. Tym ostatecznym musi być niebo, a tymi pośrednimi inne różne i ważne etapy, jednak zawsze muszą prowadzić do Chrystusa. 

3. Zesłanie Ducha Świętego

Uczniowie z Maryją jednomyślnie trwali na modlitwie. Wtedy zstępuje na nich Duch Święty, który ich umacnia. Każdemu małżeństwu i rodzinie potrzebny jest Duch Święty. Widzimy to już w liturgii Sakramentu Małżeństwa, gdy śpiewamy hymn do Ducha Świętego. Jak rodziny mają prosić o Ducha Świętego? Szczególnie na wspólnej modlitwie, trwać razem, rodzice z dziećmi. Czy może być piękniejsze świadectwo wiary rodziców wobec dzieci, jak właśnie wspólna modlitwa?

4. Wniebowzięcie NMP

Jezus sprawił, że Maryja wraz z ciałem i duszą zostaje wzięta do nieba. Pokazuje to niezwykły szacunek i miłość do matki i kobiety. I nam trzeba dostrzec i docenić kobietę – matkę w naszej rodzinie. Ciche, pokorne, a dodają blasku rodzinie i spełniają tak ważne i niezastąpione dzieła. To one przecież przynoszą nas na świat i towarzyszą naszemu życiu. Traktujmy każdą kobietę jak królową.

5. Ukoronowanie NMP

Maryja została ukoronowana na królową nieba i ziemi. A czy jest królową naszej rodziny? Czym objawia się królowanie Maryi? Powinno objawiać się tym, że bierzemy przykład z jej życia, modlimy się za Jej wstawiennictwem i spełniamy Jej prośbę: „Uczyńcie wszystko cokolwiek (Pan) Wam powie”. Wymagania Jezusa są trudne, jednak z Maryją na pewno im podołamy.