Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
Download Joomla Templates by NewJackets

Czwartek

Opublikowano: sobota, 08 sierpień 2020

Czwartek – 20.08

1) Liturgia Słowa

(Ez 36, 23-28)
Tak mówi Pan: "Chcę uświęcić wielkie imię moje, które zbezczeszczone jest pośród ludów, zbezczeszczone przez was pośród nich, i poznają ludy, że Ja jestem Pan, gdy okażę się Świętym względem was przed ich oczami. Zabiorę was spośród ludów, zbiorę was ze wszystkich krajów i przyprowadzę was z powrotem do waszego kraju, pokropię was czystą wodą, abyście się stali czystymi, i oczyszczę was od wszelkiej zmazy i od wszystkich waszych bożków. I dam wam serca nowe i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza, zabiorę wam serca kamienne, a dam wam serca z ciała. Ducha mojego chcę tchnąć w was i sprawić, byście żyli według mych nakazów i przestrzegali przykazań, i według nich postępowali. Wtedy będziecie mieszkać w kraju, który dałem waszym przodkom, i będziecie moim ludem, a Ja będę waszym Bogiem".

(Ps 51 (50), 12-13. 14-15. 18-19)
REFREN: Gdy was pokropię, staniecie się czyści

Stwórz, Boże, we mnie serce czyste
i odnów we mnie moc ducha.
Nie odrzucaj mnie od swego oblicza
i nie odbieraj mi świętego ducha swego.

Przywróć mi radość Twojego zbawienia
i wzmocnij mnie duchem ofiarnym.
Będę nieprawych nauczał dróg Twoich
i wrócą do Ciebie grzesznicy.

Ofiarą bowiem Ty się nie radujesz,
a całopalenia, choćbym dał, nie przyjmiesz.
Boże, moją ofiarą jest duch skruszony,
pokornym i skruszonym sercem Ty, Boże, nie gardzisz.

 (Mt 22, 1-14)
Jezus w przypowieściach mówił do arcykapłanów i starszych ludu: "Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi. Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść. Posłał jeszcze raz inne sługi z poleceniem: „Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę; woły i tuczne zwierzęta ubite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę!” Lecz oni zlekceważyli to i odeszli: jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa, a inni pochwycili jego sługi i znieważywszy, pozabijali. Na to król uniósł się gniewem. Posłał swe wojska i kazał wytracić owych zabójców, a miasto ich spalić. Wtedy rzekł swoim sługom: „Uczta weselna wprawdzie jest gotowa, lecz zaproszeni nie byli jej godni. Idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie”. Słudzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych. I sala weselna zapełniła się biesiadnikami. Wszedł król, żeby się przypatrzyć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka nieubranego w strój weselny. Rzekł do niego: „Przyjacielu, jakże tu wszedłeś, nie mając stroju weselnego?” Lecz on oniemiał. Wtedy król rzekł sługom: „Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”. Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych".

2) Konferencje

KONFERENCJA I

Maryja w tajemnicy Eucharystii.

POSŁUCHAJ

                Wstęp

W jednej z audycji radiowych rozmawiało kilka kobiet. Podczas ich naukowo-popularnej debaty na antenie, została poruszana tajemnica macierzyństwa. Jedna z nich odwołała się do zaskakujących badań, kiedy to w organizmie jednej z kobiet, będącej już mamą, odnaleziono komórki, które miały inne, niż jej DNA. Początkowo myślano, że są to np. komórki nowotworowe, ale miało się okazać po zbadaniu, że są to nieliczne komórki z DNA jej dziecka. Jak stwierdziły rozmówczynie audycji, jest to świadectwo tego, iż matka, po wydaniu na świat potomstwa, gdzieś w swoim organizmie nosi przez całe życie jeszcze jakby cząsteczkę swojego dziecka. Świadczy to o niezwykłej tajemnicy zjednoczenia, jedności, misteryjnej łączności między mamą, a jej córką czy synem. Jeżeli tak jest, to warto pomyśleć, co czuła Maryja, kiedy jej Syn ustanawiał tajemnicę Eucharystii? Ewangelia nie mówi, czy była obecna podczas Ostatniej Wieczerzy w wieczerniku, ale nawet jeśli Jej nie było, to wiedziała, bo Jej Apostołowie powiedzieli, bo współodczuwała duchowo z Synem. Co czuła, kiedy słyszała, jak Jej kochany Syn mówi: „Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy. TO JEST CIAŁO MOJE… Bierzcie i pijcie, TO JEST MOJA KREW NOWEGO I WIECZNEGO PRZYMIERZA…”. Przecież Jezus Chrystus, to ciało z Jej ciała, to krew z Jej krwi. A ks. Stefan kard. Wyszyński powie: „ Że w rysach Matki widać podobieństwo Jej Syna”. Dlatego poprzez tajemnicę macierzyństwa Maryi, widzimy, jak w naturalny, ale też duchowy sposób jest Ona zjednoczona z Synem Bożym. Idąc tokiem przytoczonych badań, Najświętsza Panna nosiła w sobie cały czas cząstkę Jezusa, współodczuwała z Nim, radowała się, cierpiała. A my dziś przyjmując Komunię św. jesteśmy tak do Niej podobni i przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie z Nią zjednoczeni. Przyjmując Najświętszą Eucharystie, kiedy Jego Ciało, jednoczy się z naszym ciałem i nosimy w sobie Boga, to jesteśmy tak do Niej podobni. Powiedzieć można „jesteśmy tacy maryjni”. Stąd za wielkim papieżem Polakiem, Janem Pawłem II, możemy nazywać Maryję „NIEWIASTĄ EUCHARYSTII”.

Kim jest Ona?

Kim jesteś o Niepokalana, kim jesteś? Pytał św. Maksymilian Maria Kolbe, patrząc na skromną niewiastę z Nazaretu. Kościół Tradycji zachodniej woła w Jej kierunku: tota pulchra est Maria (cala piękna jesteś Maryjo), a Kościół Tradycji wschodniej określa Ją mianem Panaghia (cała święta). Starożytni Ojcowie Kościoła mówili, że piękna Miriam, jest z łac. Stilla Maris, czyli „kroplą z morza”. Dosłownie, Maryja jest przeczystą, niepokalaną „kroplą z morza”, morza, które symbolizuje nieogarnionego Boga, nieodgadniętą tajemnicę Świętej Trójcy, a Jego miłość i miłosierdzie są niezgłębione. Spróbujmy zobaczyć na podstawie kilku fragmentów z papieskiej encykliki Eccesia de Eucharistia, jak tejemnica Bogurodzicy jest ściśle związana z tajemnicą Eucharystii.

«Błogosławiona [jest], która uwierzyła » (Łk1, 45): Maryja w tajemnicy Wcielenia antycypowała także wiarę eucharystyczną Kościoła. Kiedy nawiedzając Elżbietę nosi w łonie Słowo, które stało się ciałem, Maryja w pewnym sensie jest « tabernakulum » – pierwszym « tabernakulum » w historii, w którym Syn Boży (jeszcze niewidoczny dla ludzkich oczu) pozwala się adorować Elżbiecie, niejako « promieniując » swoim światłem poprzez oczy i głos Maryi. (Ecclesia de Eucharistia 55)

                Maryja jest piękna, ponieważ jest cała dla Boga, jest gotowa stać się Jego mieszkaniem. Każdy z nas, ludzi wierzących powinien Ją naśladować. Chcieć poprzez Eucharystię i przyjmowaną Komunię świętą, stać się mieszkaniem dla Boga. Żywym Jego tabernakulum. Przez tajemnicę zwiastowania, Bóg wchodzi w naszą historię, jak przez Komunię i zjednoczenie z Nim jest w niej obecny. Dzięki Jej zgodzie, dzięki obecności Boga w Najświętszym Sakramencie możemy uświadomić sobie, że Bóg jest Emmanuelem, czyli Bogiem z nami, a nie Bogiem z zaświatów, czy tylko pozostającym na stronach Biblii. Stąpa po ludzkiej ziemi, ma na swoich nogach proch ludzkich miast i wsi, łzy w oczach i uśmiech na twarzy (zob. ks. K. Wons, „Cała piękna”, Kraków 2017). Idzie, idzie Bóg prawdziwy… śpiewamy, gdy wychodzimy z Nim podczas procesji Bożego Ciała, ale też kiedy niesiemy Go w sercach po Mszy św.

Przez całe swoje życie u boku Chrystusa, nie tylko na Kalwarii, Maryja realizowała wymiar ofiarny Eucharystii […] Przygotowując się, dzień po dniu, do wydarzenia Kalwarii, Maryja przeżywa jakby « antycypowaną Eucharystię », można by powiedzieć « komunię duchową » pragnienia i ofiary, która będzie miała swoje wypełnienie w zjednoczeniu z Synem w męce, a potem –w okresie popaschalnym– wyrazi się wJej uczestnictwie w sprawowanej przez Apostołów celebracji eucharystycznej – « pamiątce » męki. (Ecclesia de Eucharistia 56)

Podczas każdej Eucharystii wchodzimy na Kalwarię i dzieje się na nowo ofiara krzyża, a pod nim klęczy zawsze Maryja. Obok Niej jest miejsce. Tam, gdzie był najmłodszy z Apostołów Jan, obok Maryi podczas każdej Mszy św. jest miejsce dla mnie.  Ona stojąc pod krzyżem Syna, widzi, co się dzieje w sercach Jej dzieci. Symeon zapowiedział, że gdy Jej serce przeniknie miecz, ujawnią się zamysły serc wielu. Ujawniły się. Matka naszego Pana widzi nasze serca, widzi jak wiele jeszcze jest na każdej celebrowanej Eucharystii pustych serc pozbawionych miłości i modli się (zob. Łk 2, 35). Błaga swojego Syna, aby wlewał w nasze serca podczas każdej Mszy św. miłość, jak wlewana była woda do stągwi w Kanie, aby On przemienił je w wino, które jest w Biblii symbolem miłości. Za chwilę będzie tuliła i trzymała w ramionach martwe Ciało Jezusa, ale nie przestanie wierzyć, że to On jest Bogiem, że jest większy od śmierci i od każdego grzechu. Nie zapomni Jego słów: TO JEST CIAŁO MOJE. TO JEST MOJA KREW […] NA ODPUSZCZENIE GRZECHÓW. Ona wierzy, choć tuli Jego martwe ciało, choć Chrystus skrył swoje Bóstwo na krzyżu, dalej Jemu wierzy. A ja wierzę? Kiedy kapłan za każdym razem wznosi małą białą hostię nad ludem, bardziej czy mniej okazały kielich w czasie mszy i mówi, to jest wielka tajemnica wiary. Czy wierzę do końca jak Ona?! To podczas każdej naszej adoracji Pana w Najświętszym Sakramencie, kiedy On zstępuje na ołtarz i dzieje się Msza, kiedy my zajmujemy miejsce obok Maryi, Niewiasty Eucharystii, wówczas mamy szansę usłyszeć te słowa: „Oto Matka twoja”. Kiedy przyjmujemy Komunię świętą i wychodzimy zjednoczeni z Chrystusem, to Najświętsza Dziewica będąca tak ściśle zjednoczoną z Synem, pragnie, abyśmy zabrali Ją do swojego domu, jak umiłowany uczeń. Chce z Nami poprzez Chrystusa być w naszej codzienności, pragnie abyśmy zawieszając w swoim domu Jej obraz, stawiając figurę, przypominali sobie o Jej matczynej obecności i prosili: módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinę śmierci naszej. Amen.

Jeśli Magnificat wyraża duchowość Maryi, nic bardziej niż ta duchowość nie pomoże nam przeżywać tajemnicy eucharystycznej. Eucharystia została nam dana, ażeby całe nasze życie, podobnie jak życie Maryi, było jednym « magnificat »! (Ecclesia de Eucharistia 58).

Kto to jest Maryja? Pytał kiedyś młodych bp Edward Dajczak. Młoda dziewczyna w ubogim miejscu. Żona stolarza, a w czasach, kiedy przyszło Jej żyć światem trzęsie Cezar i legiony, silni rzymscy żołnierze. Tylko, że Boga to nie obchodzi. To się zdaje Cezarowi, że trzęsie światem. To dzisiaj wielu politykom, wielkim tego świata i nie tylko w Brukseli, Moskwie, Waszyngtonie… czy Warszawie zdaje się, że trzęsą światem. Tylko Boga to nie obchodzi.

I Maryja, ta spokojna skromna dziewczyna dzisiaj pokazuje się nam nagle, jako ktoś, kto śpiewa pieśń można by powiedzieć rewolucyjną: MAGNIFICAT ANIMA MEA DOMINUM… nie jest to pokorniutki śpiew młodej, przerażonej życiem dziewczyny. To Ona, napełniona już Duchem Świętym i mająca pod sercem Chrystusa, to Ona śpiewa rewolucyjną pieśń wychwalającą wszechmoc Boga. To Ona śpiewa, że On władców strąci z tronu i ci przeminą. To Eucharystia i Jego obecność w Niej, jak w życiu Maryi na przestrzeni wieków dawała siłę ks. Popiełuszce, kiedy celebrował Msze wśród robotników. To z Eucharystii i Komunii świętej brał siłę Jan Paweł II, stawiając czoła dyktatorom tego świata. To Eucharystyczny Pan i Jego obecność w sercu umacniał siłę kard. Wyszyńskiego w więzieniu, gdzie potrafił Boga uwielbiać tym cierpieniem.

Niepokalana nam to pokazuje, kiedy już przepełniona Jezusem, nosi Go pod sercem w swoim łonie i w swoim sercu, bo kocha. Co Ona robi? Najpierw biegnie do człowieka i to jest piękny wzór, jak się chcemy nauczyć spotkania człowieka z człowiekiem w tym takim naszym świecie, gdzie często ten drugi traktowany jest jak przedmiot. Trzeba nam zobaczyć ile w spotkaniu młodej, pięknej Maryi i starszej już Elżbiety ile tam jest szacunku wobec siebie. Bo Chrystus, Eucharystia prowadzi nas do miłości, do „umywania nóg” drugiemu człowiekowi.

 I wreszcie wybucha ta pieśń, którą Kościół każdego dnia w brewiarzu wraz z Maryją śpiewa w nieszporach. Pieśń o tym, że ten delikatny i miłosierny Bóg, tych, którym się zdaje, że siedzą na tronie na wieki i rządzą wszystkimi na zawsze, zwali ich z tego tronu. Nie skończą życia tak, choć się im będzie zdawało, że trzęsą światem.

Maryja pokazuje, że właśnie ci, którzy mają dobre, piękne i miłosierne serca, to oni są zwycięskimi pielgrzymi przez życie, wcale nie tamci.

Zobaczmy nawet w naszej historii było to widać. Ile razy było tak, że ci nasi wielcy, rządzący, którzy starali się mówić, że Boga nie ma, że nie ma On znaczenia. Potem gdy przychodzi finał, szybko zostawiają to wszystko, żeby choć na chwilę rzucić się w ramiona Boga. To jest bankructwo całego ateizmu dokonującego się po cichu, nierzadko na łożach boleści, w ostatnich chwilach, kiedy człowiek łapie się ręki Boga, bo niczego innego się nie złapie. Bóg jest zachwycony człowiekiem, zwyczajnym. Co Pan Jezus pokazuje przez całą Ewangelię? To jest niesamowite. Uczy nas i w Maryi to widać, że Jego Ojciec jest Bogiem, który wybiera zwyczajnych ludzi, wybiera Ciebie i mnie, a potem daje im taki ogrom mocy, że dokonują rzeczy niezwykłych. Tylko jeden warunek. Być z Nim w Eucharystii. Być z Nim zjednoczonym, jak Jego Matka. To daje nam Komunia święta.

W szkole Niewiasty Eucharystii

Jesteśmy pielgrzymami przez ziemię. W tej pielgrzymce przewodzi nam Ona, Niewiasta Eucharystii. Czego nas uczy, podpowiada, przeczysta Miriam?

SŁOWO CIAŁEM SIĘ STAŁO. Każdego dnia o 12 w południe pamiętajmy o modlitwie Anioł Pański. Ta modlitwa prowadzi nas do Mszy, gdzie na słowo kapłana staje się Ciało Chrystusa i Jego Krew na ołtarzu. Św. Jan Paweł II naucza nas: Maryja w tajemnicy Wcielenia antycypowała także wiarę eucharystyczną Kościoła. Tak bardzo jesteśmy podobni do Maryi w tajemnicy zwiastowania, kiedy Ona daje Bogu swoje fiat, tak, niech mi się stanie zgodnie z Twoją wolą. Ona mówiąc Bogu TAK, wyznaje wiarę w to, co mówi archanioł. Czy to nie jest podobne, do naszego AMEN w czasie każdej Eucharystii, w czasie każdej Komunii świętej? Ciało Chrystusa… AMEN. Tak, potwierdzam, wierzę Ci! Tak podobni jesteśmy, kiedy po naszym „Tak”, wierzę, jak Maryja, wtedy słowa św. Elżbiety mogą być skierowane również do nas: błogosławiona, któraś uwierzyła.

ADORACJA NAJŚWIĘTSZEGO SAKRAMENTU. Tego uczy nas Miriam. Papież Polak znów nas naucza: Czy zatem Maryja kontemplująca oblicze Chrystusa dopiero co narodzonego i tuląca Go w ramionach, nie jest dla nas niedoścignionym wzorem miłości i natchnienia podczas każdej naszej Komunii eucharystycznej? (Ecclesia de Eucharistia 55). Maryja kontemplująca, Matka przy kołysce swojego Syna, przy krzyżu ukochanego Dziecka, w końcu przy Zmartwychwstałym Panu. To Ona uczy nas, że naszym zadaniem jest trwać przed Nim na adoracji, wpatrywać się w Niego, modlić się przy Jego realnej obecności w Najświętszym sakramencie w tabernakulum, monstrancji, kościele czy kaplicy.

OFIARA KRZYŻA. Maryja przypomina nam, że Msza św. ma nade wszystko znamiona ofiary krzyża. Że jak Ona, przed Eucharystią winniśmy klęczeć, jak Ona pod krzyżem, upadać na twarz, bo to żywy Bóg. Dlatego musimy godnie przyjmować Eucharystię! Maryja wciąż obecna jest na tej Kalwarii. Szubienica, krzyż Jej kochanego Synka, nie jest tylko miejscem rozpaczy i łez. Ale Ona uczy nas, że adorując, kontemplując najświętsze Ciało Zbawiciela w Eucharystii, jest nie tylko Matka Bolesną, ale jest przede wszystkim Matką nadziei, jaki nazywa Ją Kościół w jednym ze swoich hymnów. Niewiasta Eucharystii wskazuje nam na nadzieję.

MAGNIFICAT – UWIELBIENIE BOGA. Za każdym razem Miriam uczy nas, że w Eucharystii należy na pierwszym miejscu Boga uwielbiać. Ileż tekstów Mszy św. pozwala nam na to: Chwała na wysokości Bogu, prefacja: Zaprawdę godne to i sprawiedliwe, słuszne i zbawienne abyśmy Ciebie wysławiali Wszechmogący Boże i Tobie za wszystko składali dziękczynienie…, Święty, Święty, Święty…, Uwielbiajmy tajemnicę wiary…, śpiew po Komunii świętej. Kiedy my się modlimy z Maryją i przez Maryję, Ona Bogu zawsze śpiewa Magnificat i nie bójmy się jak wielu to czyni, że przysłoni nam Chrystusa.

Zakończenie

Eucharystia jest szczytem i źródłem życia chrześcijańskiego i wszystkie nasze czyny, nasze modlitwy i całe nasze życie winno do niej zmierzać. Św. Jan Paweł II przypomni nam, że „Maryja jest najpewniejszą drogą do Chrystusa”, dlatego Ona zawsze nas będzie prowadziła do Mszy świętej, do Komunii z Panem. Nie można bać się pobożności maryjnej i tego, że Ona przysłoni nam Boga. Należycie przeżywany kult Najświętszej Dziewicy, nawet jeżeli więcej na pozór modlę się przez Jej wstawiennictwo, może nam tylko pomóc i zawsze zaprowadzić do istoty chrześcijańskiego życia, czyli do Eucharystii, do żyjącego Chrystusa. A oto JA JESTEM z wami, aż do skończenia świata (Mt 28, 19).

KONFERENCJA II

Trwać z Panem obecnym wśród nas

– świętowanie niedzieli, częsta Komunia Święta,

adoracja Najświętszego Sakramentu.

POSŁUCHAJ

Wprowadzenie.              

W tym roku nasze pielgrzymkowe rozważania skupiają się na temacie Eucharystii. Jest ona wielkim darem Pana Jezusa dla nas, Jego uczniów, ale także dla całego świata i wszechświata, dla  każdego człowieka. To, co się wydarza w czasie każdej Eucharystii jest wielkim darem uobecnienia Śmierci i Zmartwychwstania Pana Jezusa ale także stanowi Jego żywą obecność wśród nas. Wielki piewca Eucharystii, św. Jan Maria Vianney tak pisał o Ofierze Mszy Świętej:

„Wszystkie dobre uczynki razem wzięte nie są warte jednej Mszy Świętej,

bo tamte są dziełami ludzkimi, a Msza jest dziełem Bożym.

Nawet męczeństwa nie da się porównać z Mszą Świętą – jest ono bowiem ofiarą, jaką człowiek składa Bogu ze swojego życia, a Msza Święta jest ofiarą, jaką Bóg złożył z samego siebie człowiekowi przelewając za niego krew”.

A o prawdziwej i żywej obecności Pana Jezusa w Eucharystii w Najświętszym Sakramencie pisał tak: „Po konsekracji Bóg jest między nami obecny tak samo, jak jest obecny w niebie. Gdybyśmy w pełni zdawali sobie z tego sprawę, umarlibyśmy z miłości”.

BÓG JEST OBECNY MIĘDZY NAMI!

Czy to nie jest wspaniała wiadomość? Chrystus jest pośród nas i czeka na nas, abyśmy do Niego przychodzili. Z wielkiej miłości do każdego z nas zostawił Siebie w Najświętszym Sakramencie, abyśmy mieli do Niego stały dostęp. Trzeba nam to dobrze zrozumieć i wpisać w nasze serce i umysł. Bóg, który jest Wszechmocny i jest Panem, i Królem wszechświata, który wszystko podtrzymuje w istnieniu, skrył Swój Majestat w białej Hostii dla nas! Gdy wchodzimy do naszych kościołów, czerwona lampka (nazywana „wieczną” lampką – bo świeci się dzień i noc) przypomina nam, że On jest pośród nas i czeka na ciebie i mnie. Jego Miłość ukryta w Najświętszym Sakramencie czeka na Twoją i moją miłość. Można powiedzieć, że ta „żywa, prawdziwa i realna” obecność, jak podaje Katechizm Kościoła Katolickiego, jest przedłużeniem tego pytania, które Pan Jezus postawił trzykrotnie św. Piotrowi po Zmartwychwstaniu: „Czy miłujesz Mnie bardziej…” (por. J 21,15).

Gdy Izraelici mieli Arkę Przymierza, wiedzieli, że jest z nimi Bóg. Choć był to tylko znak obecności Boga, to jednak dla nich była to realna obecność Boga. Arka Przymierza przebywała w specjalnym namiocie, w miejscu dostępnym tylko dla kapłanów (tzw. „Święte Świętych”), choć i tak nie zawsze tam mogli wchodzić, nie można było dotykać Arki Przymierza bez pozwolenia Pana Boga. A my dzisiaj mamy taki dostęp do Boga, Jego obecności, możemy przyjmować Pana Jezusa do naszego serca w Komunii Świętej, a zapominamy o Nim. Jezus został pośród nas, aby wstawiać się za nami u Ojca, aby wyjednywać nam Miłosierdzie Boże, by nas pocieszać, umacniać, prowadzić przez życie do nieba: „A oto Ja jestem z Wami aż do skończenia świata” (por. Mt 28, 20). Pan Jezus jest z nami do skończenia świata. Trwa w Swojej Miłości do Ojca i do nas ludzi, co pokazuje nam Sakrament Eucharystii i Najświętszy Sakrament.

Pan Jezus, w Ewangelii, kilkukrotnie mówi o szczególnej bliskości Jego uczniów z Nim. Choćby wspomnieć tu obraz winnego krzewu i latorośli z Ewangelii według św. Jana: „Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie – jeśli nie trwa w krzewie winnym – tak samo i wy jeśli we mnie trwać nie będziecie” (J 15, 4b), czy moment powołania Apostołów z Ewangelii św. Marka: „Potem wyszedł na górę i przywołał do siebie tych, których sam chciał a oni przyszli do Niego” (Mk 3, 13). Pan Jezus chętnie przebywał ze swoimi uczniami na osobności budując z nimi szczególną więź Mistrz - uczeń. Więź, której niczym nie da się zastąpić. W tej szczególnej więzi dawał odczuć swoim uczniom miłość Ojca, Jego bliskość, a także pokazywał Swoje Bóstwo, jak to widzimy w scenie uciszenia burzy czy Przemienienia na górze Tabor. Zatem rodzi się pytanie: w jaki sposób my możemy trwać przy Panu, który jest obecny pośród nas? Kościół w swojej mądrości podpowiada nam, podając trzy wymiary chrześcijańskiego życia, które stanowią realizację tej zachęty Pana, do trwania przy Nim obecnym w Najświętszym Sakramencie.

I. Pierwszym wymiarem trwania przy Panu jest „świętowanie niedzieli”.

Niedziela powinna być szczególnym dniem dla każdego chrześcijanina – ucznia Pańskiego. Już w czasach Apostolskich nazywano ją „Dniem Pańskim”, co wskazuje na szczególny i wyjątkowy charakter tego dnia tygodnia, ponieważ ma on, jak pisze św. Jan Paweł II, w Liście apostolskim o świętowaniu niedzieli „Dies Domini”: „Ścisłą więź z samą istotą chrześcijańskiego misterium. W rytmie tygodnia wyznaczającym upływ czasu, niedziela przypomina bowiem dzień zmartwychwstania Chrystusa” (DD 1).

Pierwsi chrześcijanie właśnie w tym dniu spotykali się na „Łamaniu Chleba”, czyli na Eucharystii, jak podaje św. Łukasz w Dziejach Apostolskich: „W pierwszym dniu po szabacie kiedy zebraliśmy się na łamanie chleba, Paweł, który nazajutrz zamierzał odjechać, przemawiał do braci” (Dz 20, 7).

Podobne świadectwo znajdujemy u św. Ignacego z Antiochi: „Jeżeli ci, którzy żyli w starym porządku rzeczy, przyszli do nowej nadziei i nie zachowują już szabatu, ale obchodzą dzień Pański, dzień, w którym nasze życie powstało z martwych przez Chrystusa i Jego Śmierć”.

Kolejne świadectwo dotyczące ważności niedzieli w życiu pierwszych chrześcijan znajdujemy w Didache czyli Nauce Dwunastu Apostołów: „W dniu Pana, w niedzielę, gromadźcie się razem, by łamać chleb i składać dziękczynienie”.

A św. Justyn, pierwszy chrześcijański filozof-męczennik, zadenuncjowany przez filozofa Krescensa, za panowania cesarza-filozofa Marka Aureliusza, tak opisuje początek Mszy Świętej w II wieku: „W dniu zwanym DNIEM SŁOŃCA odbywa się zebranie w jednym miejscu wszystkich razem, i z miast, i ze wsi. Wtedy czyta się Pamiętniki apostolskie albo Pisma Prorockie, póki czas na to pozwala. Potem gdy lektor skończy, przełożony daje żywym słowem upomnienia i zachęca do naśladowania tych znakomitych nauk”.

Niedziela to dzień, w którym wspominamy i świętujemy Zmartwychwstanie  Pana Jezusa. Uczeń Pana przez świętowanie Dnia Pańskiego buduje więź z Bogiem, trwa przy Panu. Gdy wczytujemy się w teksty Pisma Świętego, teksty Ojców Kościoła i wsłuchujemy się w Naukę Kościoła możemy zauważyć na czym ma polegać świętowanie niedzieli – Dnia Pańskiego.

Pierwszym i najważniejszym wydarzeniem Dnia Pańskiego jest Eucharystia.

To ona łączy i gromadzi uczniów Pana Jezusa na wspólnym uwielbieniu Boga. Jest to „świętowanie żywej obecności Zmartwychwstałego pośród wierzących” (DD 31). Dla Nowego Ludu Bożego, którym jest Kościół, a więc my - ochrzczeni, dniem świętym stała się niedziela. Pan Jezus Zmartwychwstając ustanawia nowy porządek.

W Starym Przymierzu dniem świętym poświęconym Panu był szabat, który był bardzo przestrzegany. Podkreśla to jasno trzecie Przykazanie Boże: „Pamiętaj, abyś dzień święty święcił”. Niedziela stanowi jakby „NOWY SZABAT” – czyli dzień poświęcony Bogu, ponieważ Chrystus Zmartwychwstając tworzy nowy początek.

Żydzi znali teologię tzw. „dnia ósmego”. Wiedzieli, że „DZIEŃ ÓSMY” to będzie dzień Mesjasza, w którym On wszystko odnowi, przywróci utracone królestwo. Niedziela w żydowskiej rachubie czasu jest i ósmym (w sensie teologicznym) i pierwszym dniem tygodnia w porządku dni. Zatem to niedziela jest tym świętym dniem, o który upomina się Pan Bóg w trzecim Przykazaniu Dekalogu.

Ojcowie Kościoła symbolikę „dnia ósmego” rozpatrywali w kierunku tego, co transcendentne. Św. Bazyli powie o niedzieli, że jest „zwiastowaniem życia wiecznego” (zob. DD 26).  W Psalmie 50 Bóg mówi: „Kto składa Mi ofiarę dziękczynną, ten cześć Mi oddaje” (Ps 50, 23a). Ofiara dziękczynna to Eucharystia. Zatem Eucharystia, Msza Święta, jest tym pierwszym i najważniejszym sposobem uwielbienia Boga.

Św. Jan Paweł II w cytowanym liście o świętowaniu niedzieli zauważa, że Dzień Pański jest także DNIEM WIARY (zob. DD 29). Liturgia, która uobecnia, dzięki Duchowi Świętemu, żywe spotkanie nas ze Zmartwychwstałym Panem, stanowi umocnienie wiary. Z tego umocnienia wiary rodzi się wierność naszym zobowiązaniom przyjętym w dniu Chrztu Świętego, a ponowionych w dniu Pierwszej Komunii Świętej, a później w dniu Bierzmowania. Św. Jan Paweł II zauważa, że w tym właśnie dniu: „Człowiek ochrzczony w szczególny sposób odnawia postanowienie wierności Chrystusowi i Jego Ewangelii”. I ważne dopowiedzenie: dzieje się to właśnie w Liturgii Eucharystii!

Uczestnictwo we Mszy Świętej jest naszym obowiązkiem.

Świadome i dobrowolne zaniedbanie niedzielnej Eucharystii

jest grzechem ciężkim.

Niedzielna Eucharystia dla większości z nas jest jedyną Liturgią w ciągu tygodnia, a to oznacza, że stanowi dla nas pokarm na cały tydzień. Bóg, który jest dobrym Ojcem, troszczy się o swoje dzieci dając im najlepszy pokarm: Swoje Słowo i Ciało Swojego Syna. Św. Jan Paweł II zauważa, że głoszenie słowa Bożego w Liturgii jest „dialogiem między Bogiem a człowiekiem” (DD, nr 41). Ten dialog – to dialog miłości, którym człowiek otoczony ożywia swoją wiarę, nadzieję i miłość. Dialog ten promieniuje także na relacje międzyludzkie jak i na całe życie chrześcijanina. To przestrzeń, w której, jak pisze papież Benedykt XVI w adhortacji „Sacramentum caritatis” („SAKRAMENT MIŁOŚCI”): „Z tego dnia rzeczywiście wypływa sens chrześcijańskiej egzystencji oraz nowy sposób przeżywania czasu, więzi, pracy, życia oraz śmierci”.

                Innym wymiarem świętowania niedzieli, Dnia Pana, jest SPOTKANIE z drugim człowiekiem, zwłaszcza z własną rodziną. Możemy postawić pytanie, dlaczego budowanie więzi rodzinnych zalicza się do świętowania niedzieli? Ponieważ rodzina jest „domowym Kościołem”, w którym człowiek po raz pierwszy spotyka się z Bogiem. Kościół uczy nas, że sakramentalny związek mężczyzny i kobiety, który tworzy rodzinę, jest obrazem miłości Chrystusa do Kościoła. Rodzina stanowi też pierwsze środowisko, w którym doświadczenie miłości Boga zaczerpnięte z Eucharystii ma być realizowane. Budowanie więzi rodzinnych nie tylko pozwala na obecność Boga: „Gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich” (Mt 18, 20) ale także doświadczanie miłości ludzkiej, rodzicielskiej, która jest tak ważna w rozwoju i życiu człowieka. Dobrze przeżyta niedziela w gronie rodzinnym daje wzajemne umocnienie w wierze, codziennych obowiązkach, a w trudach staje się potężną pomocą do ich pokonania. Jest to też realizacja przykazania miłości Boga i bliźniego.

II. Drugim wymiarem trwania przy Panu jest adoracja Najświętszego Sakramentu.

Gdybyśmy szukali definicji adoracji można by śmiało powiedzieć, że jest to spoczywanie na piersi Pana Jezusa jak św. Jan w czasie Ostatniej Wieczerzy. Jest to SPOTKANIE DWÓCH MIŁOŚCI: Boga i człowieka, przy czym to miłość Boga otula mnie całego (całe moje życie, całe moje „ja”), a miłość człowieka pozwala, by Bóg wszedł w moje najskrytsze komnaty. To otwieranie naszych komnat przed Panem Jezusem bywa trudnym doświadczeniem, dlatego na adoracji może być czasami ciężko, zwłaszcza wtedy, gdy wychodzą z nas jakieś wady, złe wspomnienia, otwierają się rany, czy do głosu dochodzi jakieś bezsens. 

 Jaki jest sens adoracji?

Sens adoracji rodzi się na adoracji.

Jak mówił ks. Krzysztof Grzywocz: na adorację możemy przyjść z naszym bezsensem, po to, by został on napełniony sensem – czyli Jezusem, Sensem życia. Wiktor Frankl (psychoterapeuta) mówił: „Daj człowiekowi sens, a uzdrowisz jego duszę”. Dlatego kiedy przychodzimy na adorację odsłaniają się nasze mroki. Kiedy to, co trudne w tobie się odsłania (mówimy wtedy, że nie umiemy się skoncentrować na adoracji, bo różne sprawy, myśli, wydarzenia mi przeszkadzają), pozwól temu płynąć na adoracji. Chrześcijańska adoracja zbudowana jest na Wcieleniu: ona wchodzi w życie, otacza całe moje „ja” – myśli, pragnienia, uczucia, całe moje życie, to czym żyję.

Często popełniamy ten błąd, że nie pozwalamy temu, co nas rozprasza, co nas boli, co jest w nas trudne, swobodnie płynąć przed Jezusa na adoracji. Pozwól temu płynąć, niech płynie wszystko bez wyjątku. Jeśli będą to myśli nieczyste – pozwól niech to płynie, by pokazać, że jestem nieczysty, ale Jezus chce mnie uzdrowić. Nie mogę udawać przed Bogiem kogoś, kim naprawdę nie jestem.

Nie jestem grzechem ale jeśli mam je na sumieniu,

to przynoszę je Bogu w czasie adoracji.

Niech Jezusa adoruje autentyczny grzesznik, którym jestem a nie zakłamany świętoszek, rzekomo bezgrzeszny, którym nie jestem. Na adoracji dokonuje się odsłanianie naszych iluzji dotyczących życia, świata, siebie samego.

W adoracji ważna jest  „zasada dwóch oczu”: jedno oko skierowane jest na Boga, drugie na własne życie. Pozwól temu płynąć, nie oceniaj tego, nie dokonuj selekcji („to może wejść na adorację, a to nie”). Jeśli wszystkiego nie wpuścisz do kościoła, nie dopuścisz do Jezusa, to będzie się „tłuc”” przed drzwiami. I wtedy będzie to zawinione rozproszenie.

Na adoracji Bóg rzeźbi nasze serca, aby były zdolne przyjmować Jego miłość i dzielić się tą miłością. W tym miłosnym spotkaniu, Bóg ugruntowuje w nas to, co jest dobre i szlachetne. Przebywanie z Bogiem, w milczącej obecności, sprawia, że rodzi się w nas wrażliwość na obecność Pana Jezusa. Ugruntowuje się w nas świadomość realnej, prawdziwej  obecności Pana (jest On realnie obecny, choć niewidoczny dla oczu). Ta wrażliwość pomaga nam także w odkrywaniu i doświadczaniu Boga w otaczającym nas świecie czy w drugim człowieku. Bardzo znamienne jest to, że św. Matka Teresa z Kalkuty zobowiązała swoje siostry do codziennej, godzinnej adoracji, zanim wyjdą do codziennej pracy i posługi, na pustynię ludzkich nieszczęść i biedy.

Adorując Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie otwieramy się na DAR ROZEZNAWANIA DUCHOWEGO, tak ważnego w naszym życiu wewnętrznym. Wchodząc w adorację w ciszy, bez żadnych „pomocy”, tylko trwając przed Panem, pozwalamy Chrystusowi, aby odkrywał nasze iluzje. Dotyczą one najczęściej nas samych, ale także życia, otaczającego nas świata, czy nawet drugiego człowieka.

Doświadczenie modlitwy adoracji wprowadza w nasze serce ciszę wewnętrzną potrzebną do uporządkowanego życia. Przynosi „Jezusowy pokój”, który wiąże się z doświadczeniem żywej obecności Pana („Zmartwychwstałem i jestem z tobą”). Miłość płynąca z adoracji układa też nasze relacje z Bogiem i człowiekiem oraz uzdrawia nasze zranienia.

Na koniec tej części konferencji niech wybrzmią słowa św. Matki Teresy z Kalkuty. Dotyczą one modlitwy, ale myślę, że też dobrze obrazują czym jest adoracja:

„Modlitwa nie jest proszeniem. Modlitwa jest oddaniem się w ręce Boga, do Jego dyspozycji, wsłuchiwaniem się w Jego głos w głębi naszych serc.”

III. Trzecim sposobem trwania przy Panu jest częsta Komunia Święta.

Św. Jan Maria Vianney, głosząc kazanie do swoich parafian na temat częstego przyjmowania Komunii Świętej, tak mówił: „Dusza, która często i godnie przystępowała do Komunii, będzie piękna w wieczności. Ciało Pana będzie promieniowało z naszego ciała uwielbionego, a Jego najdroższa Krew będzie płynąć w naszych żyłach. Dusze nasze będą zjednoczone z Bogiem na wieki. Kiedy dusza chrześcijanina, który przyjmował za życia Komunię świętą, wstępuje do nieba, pomnaża radość, jaka tam panuje. Aniołowie wraz ze swoją Królową wychodzą jej na spotkanie, ponieważ rozpoznają w niej Syna Bożego. Dusza otrzymuje wynagrodzenie za wszystkie cierpienia i ofiary, jakie znosiła”.

Słowa Świętego Proboszcza z Ars uzmysławiają nam, czym jest Komunia Święta. Jest ona szczególnym zjednoczeniem z Bogiem, już tu na ziemi, które kształtuje nas na podobieństwo Syna Bożego, które rozkwita w pełni w wieczności. W Ewangelii według św. Jana przeczytamy takie słowa: „Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we mnie, a Ja w nim” (J 6, 56). Zatem Komunia Święta daje nam zjednoczenie z Panem Jezusem, które sprawia, że nasze dusze stają się coraz piękniejsze. Można powiedzieć, że w momencie przyjęcia Ciała Pana Jezusa, stajemy się Jego tabernakulum i z Nim idziemy przez nasze życie.

Kiedy mówimy o Komunii Świętej bardzo często odnosimy się do obrazu pokarmu. Obraz ten ma swoje źródło w ewangelicznych scenach opisujących rozmnożenie chleba, jak i w tzw. mowie eucharystycznej z Ewangelii według św. Jana: „Zabiegajcie nie o ten pokarm, który niszczeje, ale o ten, który trwa na życie wieczne, a który da wam Syn człowieczy” (J 6, 27a). I jeszcze: „Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwy napojem” (J 6, 55). Tak, jak każdy z nas potrzebuje pokarmu, aby utrzymywać życie biologiczne, tak też potrzebujemy pokarmu dla naszej duszy. Ten pokarm jest dla nas zadatkiem życia wiecznego, umocnieniem wiary, a także umocnieniem w miłości:

„Komunia jest dla duszy tym, czym miech dla gasnącego ognia: jeśli jest jeszcze dość żaru, wystarczy podmuch powietrza, a ogień na nowo się roznieca”

(św. Jan Maria Vianney).

Celem naszego ziemskiego życia jest Niebo. Droga do nieba jest nam wyznaczona w Piśmie Świętym i Nauce Kościoła, a pokarmem, byśmy nie ustali w drodze, jest Komunia Święta. Kościół zachęca nas do częstego przyjmowania Komunii Świętej, która daje nam siłę do walki z grzechem, naszymi słabościami, jest umocnieniem w czynieniu dobra bezinteresownego, ożywia w nas Boże życie, chroni przed Złem. Oczywiście ważna jest tu współpraca z tą łaską, którą daje nam Bóg w  Komunii Świętej. Własnymi siłami nic nie zdziałamy.

Kilka ważnych podpowiedzi odnośnie częstego przyjmowania Komunii Świętej.

- Kiedy możemy przyjmować Komunię Świętą?

Zawsze, gdy nie mamy grzechu ciężkiego.

- Ile razy dziennie możemy przyjąć Komunię Świętą?

Możemy przyjąć dwa razy dziennie. Z tym, że drugi raz powinniśmy zawsze przyjąć na Mszy Świętej z intencją (za kogo, albo w jakiej sprawie ofiarujemy to przyjęcie Komunii Świętej).

                Kochani dbajmy o częste przyjmowanie Komunii Świętej, w miarę możliwości,  najlepiej codziennie. Dbajmy o czyste serce, bez grzechu ciężkiego, aby Pan Jezus mógł zawsze mieszkać w naszym sercu.

Kochani Pielgrzymi, życzmy sobie pięknego trwania przy Panu, który jest pośród nas obecny przez świętowanie niedzieli, adorację Najświętszego Sakramentu i częstą Komunię Świętą.

3) Wprowadzenie do koronki

Bohater spod Ossowa, ks. Ignacy Skorupka.

POSŁUCHAJ

17 sierpnia 1920 roku, trwały w najlepsze walki w ramach bitwy warszawskiej, ale ulice Warszawy wypełniły się tysiącami wiernych. Mieszkańcy stolicy żegnali bohaterskiego księdza, który zginął trzy dni wcześniej, broniąc miasta. Generał Józef Haller udekorował trumnę ks. Ignacego Skorupki nadanym mu pośmiertnie Krzyżem Srebrnym Orderu Virtuti Militari.

- Polacy, wejrzyjcie w siebie! - mówił podczas pogrzebu ochotników, którzy oddali życie pod Ossowem, generał. - Dajcie przynajmniej ofiarną pracę dla Polski, dla której ci, którym dziś cześć tu wyrażamy, życie ofiarowali, dając świadectwo, że Polska nie zginęła i zginąć nie może. Idźmy za ich przewodem!

Przypomnijmy kilka faktów. Ks. Ignacy Skorupka był kapelanem 236. ochotniczego pułku piechoty (Legii Akademickiej) złożonego głównie z uczniów szkół średnich i studentów. Na co dzień był notariuszem w warszawskiej kurii i kapelanem Ogniska Rodziny Maryi na Pradze.

Urodził się 31 lipca 1893 roku, w Warszawie. W 1909 roku wstąpił do seminarium, pięć lat później otrzymał święcenia. Kształcił się w Akademii Duchownej w Petersburgu, pełnił posługę duszpasterską w różnych częściach Rosji, by po powrocie do Polski zostać wikarym w Łodzi, a w 1919 podjąć pracę w Warszawie.

- Był przystojnym blondynem, oczy miał piękne, jasne, wyraziste. Ludzie lgnęli do niego, miał w swej postaci coś sympatycznego – pisał o nim Józef Makłowicz.

Za zgodą kardynała Aleksandra Kakowskiego, na wiadomość o zagrożeniu Warszawy przez bolszewików, wstąpił ochotniczo do wojska.

- Zgadzam się, ale pamiętaj, abyś ciągle przebywał z żołnierzami  - w pochodzie, w okopach, a w ataku nie pozostawał w tyle, ale szedł w pierwszym rzędzie – mówił młodemu księdzu przełożony.

Ks. Skorupka ze swoim oddziałem stacjonował na Pradze. Późnym wieczorem, 13 sierpnia 1920 roku, wyruszył przez Ząbki i Rembertów do Ossowa pod Wołominem. W nocy nieprzyjaciel był już pod wsią. 14 sierpnia, w czasie jednego z kontrataków na pozycje wroga ksiądz włączył się do boju.

Młodociani żołnierze nie wytrzymali ataku i zaczęli się cofać. Cofali się i oficerowie – pisał po śmierci księdza wspomniany kard. Kakowski – wtedy ks. Skorupka zebrał koło siebie kilkunastu chłopców i poszedł z nimi naprzód. Atakowano tyralierą. Ksiądz w pierwszej linii.

Przed pójściem do boju nałożył na szyję stułę, wiele relacji wskazuje, że trzymał w ręce krzyż. Właśnie tak utrwalił go Jerzy Kossak, autor obrazów „Śmierć ks. Ignacego Skorupki” oraz „Cud nad Wisłą”.

- Jako kapelan nie miał ścisłego obowiązku iść w pierwszej szturmowej linii atakującej, a tym mniej iść przed frontem i prowadzić atak. On jednak dobrowolnie poszedł na pewną śmierć – pisał Józef Makłowicz.

O jego śmierci z krzyżem w ręku poinformowało w meldunku dowództwo Frontu Północnego. Dowódca jego kompanii, podporucznik Mieczysław Słowikowski, we wspomnieniach napisał, że zgodził się na wzięcie udziału ks. Skorupki w ataku i że widział moment jego upadku. Zaświadczył, że ksiądz został przez bolszewickich żołnierzy skłuty bagnetami, ograbiony z butów i z zegarka.

Mimo to część historyków podważa tę heroiczną historię ks. Ignacego. Władysław Pobóg – Malinowski, wybitny historyk i publicysta, piłsudczyk, dowodził, iż ks. Skorupka zginął od bolszewickiej kuli, ale nie na pierwszej linii frontu, lecz udzielając rannemu żołnierzowi ostatniego namaszczenia. Pobóg–Malinowski uznał taką śmierć za bardziej godną kapłana.

Wątpliwości co do symbolicznego znaczenia śmierci ks. Skorupki nie miał kard. Kakowski. - Chwila jego śmierci jest punktem zwrotnym bitwy pod Ossowem i dziejów wojny 1920 roku. Do tej chwili Polacy uciekali przed bolszewikami. Odtąd bolszewicy przed Polakami - pisał.

A oto modlitwa ks. Ignacego Skorupki („Non nobis, Domine”):

„Na czas niedowiarstwa chcę mieć wiarę głęboką i gorącą... Na czas rozwiązłości i rozpasania- chcę być czystym i niewinnym. W czasie biedy i nędzy - chcę być jałmużnikiem, chcę być biedny i służyć ludziom, dla ludzi żyć, aby trafić do Boga.”

4) Rozważania różańcowe

TAJEMNICE ŚWIATŁA

1. Chrzest Pana Jezusa w Jordanie

Pan Jezus przyjmuje chrzest z rąk Jana Chrzciciela. Chrzest jest ważnym wydarzeniem w życiu rodziny. Jednak na nim nie możemy się zatrzymać, bo to dopiero początek drogi wiary nowego członka rodziny i wspólnoty Kościoła. Przed nim kolejne lata życia, naznaczone kolejnymi sakramentami i coraz większym zaangażowaniem w życie Kościoła. Na tej drodze potrzebuje wsparcia rodziny, szczególnie rodziców i chrzestnych. Nie zapomnij o tym obowiązku.

2. Cud w Kanie Galilejskiej

Pan Jezus swoją obecnością uszlachetnił gody weselne. Każdy z jakiejś rodziny pochodzi, ma swoje korzenie, swoich przodków i wspomnienia. Jednak kiedyś trzeba z niej odejść, zostawić swój dom rodzinny i założyć nową rodzinę, która ma swój początek w Bożej miłości i Sakramencie małżeństwa. Trzeba zacząć na poważnie, nie na próbę, nie na opak. Bóg nigdy nie zawiedzie, gdy się go zaprosi do swojego małżeństwa, bo On pójdzie razem z Wami, każdego dnia.

3. Głoszenie Królestwa Bożego i wzywanie do nawrócenia

Jezus głosi Ewangelię i wzywa do nawrócenia. Czy moja rodzina karmi się Bożym Słowem? Tyle kazań, konferencji dla rodzin, nauk stanowych, mądrych książek. Czy to przemienia na lepsze moją rodzinę? Czy ja jestem wzorem dla innych rodzin, szczególnie dla młodych małżeństw? Nigdy nie jest za późno na słuchanie Ewangelii i przemianę naszego życia.

4. Przemienienie na Górze Tabor

Jezus przemienił się wobec uczniów. W tym czasie uwierzyli w Niego Jego uczniowie. Zobaczyli bowiem, że jest Bogiem, usłyszeli także potwierdzenie z nieba. A czy my dostrzegamy obecność Boga w naszej rodzinie? Widzimy Jego działanie w codziennych wydarzeniach? Czy widzę Boga w moich bliskich?

5. Ustanowienie Eucharystii

Jezus ustanowił Eucharystię w obecności bliskich sobie ludzi. Ustanowił ją jako sakrament jedności, zgody i pojednania. Stąd chce, by nasze rodziny przychodziły na nią w zgodzie i jedności, razem. Dziś rodziny tak często, pod szyldem wolności i wygody, kroczą do kościoła osobno, każdy na inną godzinę. A przecież razem łatwiej, wtedy bardziej się umacniamy i wspomagamy. Ucz nas Maryjo, rodzinnie przychodzić do Boga.