Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
Download Joomla Templates by NewJackets

Środa

Opublikowano: poniedziałek, 09 sierpień 2021

Środa – 18.08

1) Konferencje

KONFERENCJA I

Temat dnia: Odnaleźć się w parafii

Temat konferencji: Nawrócenie duszpasterskie wspólnoty parafialnej w służbie misji ewangelizacyjnej Kościoła.

Taki tytuł nosi watykańska Instrukcja Kongregacji ds. Duchowieństwa, którą zatwierdził Ojciec Święty Franciszek, 27 czerwca 2020 r. Dwa dni później, 29 czerwca, w Uroczystość Świętych Apostołów Piotra i Pawła, dokument został oficjalnie podpisany przez papieża.

Od samego początku swego pontyfikatu, Franciszek przypomina wszystkim ochrzczonym o konieczności „szukania nowych dróg” dla głoszenia Ewangelii. Czytamy w niej:

„Potrzebny jest odnowiony dynamizm, który pozwoliłby na nowo odkryć powołanie każdego ochrzczonego do bycia uczniem Jezusa i misjonarzem Ewangelii” (nr 11).

Dlatego, kiedy wczytujemy się w najnowszy dokument znajdujemy tam więc podpowiedzi i przynaglenia do gorliwszego i zaktualizowanego dzieła nowej ewangelizacji. Jej zapleczem i miejscem realizacji ma być odnowiona parafia – wspólnota wspólnot, którą tworzą, w której się formują i z której codziennie wyruszają, w mocy Bożego Ducha, na współczesne drogi ewangelizacji.

- KOMUNIA,

- WSPÓŁPRACA,

- SPOTKANIE,

- BLISKOŚĆ,

- MIŁOSIERDZIE,

- TROSKA O GŁOSZENIE EWANGELII.

Oto zasadnicze akcenty i kierunki odnowy parafii; to również słowa-klucze do całego dokumentu.

Żeby jednak autentyczna odnowa parafii mogła się dokonać, by jej owocem był nowy dynamizm ewangelizacji, potrzeba głębokiego nawrócenia pastoralnego. Potrzeba swoistego „remanentu” dotychczasowych metod działania i funkcjonowania parafii by tam, gdzie zachodzi taka potrzeba, zrezygnować z zużytych już „narzędzi” lub wyposażyć się na nowo w to, co dzisiaj konieczne by nie zmarnować plonów Bożej łaski. Wielka troska Jezusa nie dotyczy tylko młodego wina Ewangelii ale obejmuje także bukłaki, do których „rozlewa się” Dobra Nowinę o zbawieniu (zob. Mk 2, 22).

Wczytując się w watykańską instrukcję trzeba pamiętać, że „rozwój” ma w Kościele pierwszeństwo przed „konserwacją” oraz że „kosmetyka” nie zastąpi „leczenia…

W omawianej instrukcji czytamy:

„Sama etymologia słowa „parafia” czyni zrozumiałym sens tej instytucji: parafia jest domem pośród domów (św. Jan Paweł II, Adhort. Apost. Christifideles laici, 26) i odpowiada logice wcielenia Jezusa Chrystusa, żywego i działającego we wspólnocie ludzkiej. Dlatego, widzialnie reprezentowana przez budynek kultu, jest znakiem stałej obecności Zmartwychwstałego Pana pośród Jego Ludu Bożego” (nr 7).

Budzi się refleksja: czy z parafią nie jest tak, jak z dobrą szkołą? To nie tylko biblioteka, nawet w wersji „full wypas”, pełna mądrości zapisanej w książkach ale to nade wszystko relacja; w szkole: nauczyciel-uczeń. A w parafii?

Im dojrzalsza będzie relacja z Bogiem,

tym głębsze będą więzi z braćmi i siostrami w wierze.

Im więcej będzie dobrych więzi, ducha jedności,

tym lepsza będzie i recepcja, przyjęcie, objawionych przez Boga

i głoszonych przez Kościół, prawd wiary i moralności.

Odnowiona parafia ma być jak skarbiec a nie jak muzeum. Ponieważ ze skarbca można korzystać „całodobowo”, czerpać na bieżąco ze zgromadzonego w nim bogactwa. W muzeum, niestety, można jedynie oglądać, podziwiać arcydzieła i to w ściśle określonych ekspozycjach, w wyznaczonym czasie i na ograniczonym, zamkniętym terenie. Bezcennych eksponatów nie można nawet dotknąć, a co dopiero zabierać ze sobą bez specjalnego pozwolenia, i to tylko w wyjątkowych sytuacjach oraz przy zachowaniu rygorystycznych środków bezpieczeństwa. Poza tym, do pewnych zasobów muzealnych, które nie są w tzw. obiegu wystawienniczym, dostęp jest zastrzeżony wyłącznie dla nielicznych specjalistów.

Tymczasem Dom jest otwarty dla każdego.

Omawiana instrukcja przypomina, że parafia nadal pozostaje niezastąpionym miejscem realizacji Kościoła Chrystusowego. Niezastąpiona rola parafii bierze się z faktu, że jest to wspólnota miłości wzajemnej na wzór Chrystusa, zgromadzona wokół Stołu Słowa i Eucharystii. Właśnie to definiuje autentyczną tożsamość parafii. Ponieważ Bóg i Człowiek, żywy i prawdziwy w Jezusie Chrystusie, jest nadal dostępny i osiągalny tam, gdzie głosi się Słowo i sprawuje Najświętszą Ofiarę. Tam, gdzie kocha się na wzór Chrystusa; „To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem” (J 15, 12).

Instrukcja nie jest wezwaniem ani do powierzchownej „kosmetyki”, ani - tym bardziej - do destrukcyjnej rewolucji, wypowiadającej wojnę wszystkim i wszystkiemu co było i jest. Odnowa, jakiej potrzebuje dziś parafia nie polega na bezmyślnym obalaniu starych struktur czy „wymyślaniu” Kościoła na nowo, jak wymyśla się nowy, dochodowy produkt, według potrzeb zmieniającego się rynku.

Należy podkreślić, że konieczność odnowy, zrodzona z Ducha Bożego, jest wezwaniem skierowanym nie tylko do duszpasterzy ale do każdego z wierzących. Nikt z ludzi Kościoła nie może pozostawać na pozycji biernego i niemego „konsumenta” wybierającego dla siebie co smakowitsze „kąski z menu pobożności”. Żaden z duszpasterzy nie może być jedynie sprawnym „funkcjonariuszem kultu”, czydystrybutorem” duchowych dóbr, dostępnych w Kościele. Wyrazem autentycznego przeżywania Kościoła w odnowionej parafii jest celebracja i  uczestnictwo każdego z ochrzczonych w całym misterium chrześcijańskim, połączone z pragnieniem dzielenia się wiarą z innymi. Wiara musi jeszcze bardziej zbratać się z życiem. Ewangelizacja i misja ma być stylem życia ludzi wiary.

Jednakże by sprostać nowym wyzwaniom, by dobrze odczytać i zrozumieć „znaki czasu”, wszyscy potrzebujemy realistycznego spojrzenia na to, jak funkcjonuje i w czym zmienia się nasz świat. Znajdujemy więc w omawianym tekście bardzo trafne diagnozy tego, co się dokonuje na naszych oczach. Np. w punkcie 8 czytamy: „…łatwo przewidzieć, że ciągły rozwój technologii jeszcze bardziej zmodyfikuje sposób myślenia i rozumienia, jaki człowiek będzie miał o sobie i życiu społecznym. Szybkość dokonujących się zmian, modyfikacja modeli kulturowych, łatwość poruszania się i szybkość komunikacji zmieniają postrzeganie przestrzeni i czasu.”

Nieco dalej dokument dopowiada, wyciągając wnioski dla właściwego rozeznania duchowego: „Dziś zauważa się, że zmiany kulturowe i odmienne odniesienie do terytorium sprzyjają w Kościele, dzięki obecności Ducha Świętego, nowemu rozeznaniu wspólnotowemu, „które polega na widzeniu rzeczywistości oczami Boga, z myślą o jedności i komunii” (Franciszek, Audiencja generalna,12 czerwca 2019)” (nr 10).

Dlatego nie rezygnując ze sprawdzonej przez wieki struktury jaką jest parafia, potrzeba w niej samej - w duszpasterzach i wiernych - większej elastyczności i dyspozycyjności w pojmowaniu jej granic i rzeczywistego zasięgu oddziaływania. Duszpasterstwo i zaangażowanie w życie parafii nie może się więc ograniczać tylko do działań stacjonarnych. Nie wszyscy od razu przyjdą do wspólnoty, na przygotowane spotkanie, w wyznaczonym miejscu i czasie. Dziś wielu mieszkańców parafii, na dźwięk dzwonów kościelnych reaguje wręcz „alergicznie” a nawet agresywnie. Nawet wielu katolików nie słyszy już ich głosu jako pedagogicznego przypomnienia o tym, co bezcenne… Wobec nadmiaru tak wielu cywilizacyjnych propozycji, ofert ale i przynagleń, terminów, których nie wolno przeoczyć i obowiązków, którym trzeba sprostać, powinności religijne schodzą na plan dalszy. Już się nie mieszczą w wypełnionych po brzegi kalendarzach i terminarzach niejednego, dzisiejszego parafianina… W miejsce: „musisz”, „powinieneś” coraz częściej potrzebne jest, uzasadnione  osobistym świadectwem: „oto, dlaczego warto”, albo: „czy naprawdę wiesz, co tracisz?”…

Trzeba więc podjąć wysiłek by dotrzeć do tych miejsc i społeczności, w których już żyje człowiek. Nie tylko zapraszać i czekać aż przyjdzie ale także dać się zaprosić i iść. Nie tylko proponować własny program działań ale angażować się w programy już gotowe i funkcjonujące w świecie. Jednak ani przez moment nie wolno nam tracić z oczu i pamięci, z Kim tam idziemy i Kogo chcemy zanieść spotkanemu człowiekowi. Gdyż on ma prawo nie przyjąć nawet Chrystusa ale my nie mamy prawa zachować Boga tylko dla siebie lub „wciskać” Go innym nachalnie, jakby był mało chodliwym „towarem”, który musi się sprzedać bo w przeciwnym razie będziemy mieć deficyt budżetowy…

Pośród wielorakich zadań Kościoła w świecie, na plan pierwszy wysuwa się „…fundamentalne znaczenie Słowa Bożego, jego wewnętrznej mocy, która dokonuje nawrócenia serc. Stanowi ono pokarm, który karmi uczniów Pana i czyni ich świadkami Ewangelii w różnych okolicznościach życia. Pismo Święte zawiera proroczą moc, która czyni go ciągle żywym. Konieczne jest zatem, aby parafia uczyła czytać i rozważać Słowo Boże poprzez różnorodne sposoby jego głoszenia, stosując jasne i zrozumiałe formy przekazu, które mówiłyby o Panu Jezusie…” (nr 21).

Korzystając z wieloletnich – zwłaszcza od Soboru Watykańskiego II – doświadczeń nowych ruchów i wspólnot formacyjnych w Kościele, wciąż aktualna jest potrzeba ponownego odkrycia i pogłębienia inicjacji chrześcijańskiej, która rodzi nowe życie, ponieważ jest wpisana w tajemnicę życia samego Boga.

Wszyscy wiemy, ile stereotypów (nawet zabobonów!) funkcjonuje w świadomości wiernych odnośnie chrztu świętego, odnośnie konieczności rodzinnego środowiska wiary dla rozwoju duchowego dziecka, roli chrzestnych jak i samego sensu sakramentu i motywacji w prośbie o chrzest!

Wszyscy znamy i powtarzamy w smutnych anegdotach, że bierzmowanie jest „sakramentem pożegnania z Kościołem”; że jest to „sakrament ostatniego namaszczenia”, którego uroczyście udziela biskup itp.

A jak jest traktowana przez wielu Pierwsza Komunia Święta a tym bardziej niedzielna Eucharystia?! Dla ilu ochrzczonych ale wciąż niewtajemniczonych, nie wprowadzonych głębiej katolików, Pierwsza Komunia Święta jest bardziej okazją do rodzinnej, towarzyskiej imprezy niż kolejnym krokiem wchodzenia w autentyczne przeżywanie chrześcijaństwa za przykładem rodziców i chrzestnych...

Jeśli dodamy do tego, że tak wielu rodziców, będąc ochrzczonymi katolikami, rezygnuje obecnie z chrztu swego dziecka, pozostawiając mu w przyszłości wybór, czy zechce go przyjąć czy też nie…

Dodajmy do tego mnożące się apostazje, występowanie z Kościoła i demonstracyjne występowanie przeciw Kościołowi i jego nauczaniu, mimo wiary deklarowanej przez zbuntowanych…?

Nawet tak skrótowo zarysowany pejzaż podejścia do chrztu, bierzmowania i Eucharystii powinien nas wszystkich mobilizować do odkrywania na nowo sakramentów inicjacji, czyli wtajemniczenia chrześcijańskiego.  

Watykański dokument podkreśla również wielką wagę, jaką w odnowionej parafii pełni to, co nazywa się „kulturą spotkania”. Przejawem tej kultury jest otwartość na dialog i rozwijanie ducha solidarności międzyludzkiej. Winien temu towarzyszyć rozwój „sztuki bliskości”, gdzie człowiek jako osoba jest w centrum uwagi, gdzie nie ma miejsca na wykluczanie kogokolwiek, na izolowanie się od innych w „miękkiej pościeli” egoistycznych nawyków. W świecie, w którym człowiek nie tylko jest definiowany jako konsument i zasypywany stertą nowych produktów i towarów ale także sam jest traktowany jak towar, jakże potrzeba chrześcijańskiego świadectwa wielkiej „kultury spotkania” i „sztuki bliskości”…

Jako wzorzec świeżej i nowej elastyczności parafii i odpowiedzi na głębokie potrzeby dzisiejszego człowieka, dokument ukazuje fenomen sanktuariów i związany z nimi ruch pielgrzymkowy.

Nie chodzi o to, żeby odnowiona parafia była jedynie przedsiębiorczym biurem pielgrzymkowym, organizującym wciąż nowe, atrakcyjne wyjazdy czy wymarsze grup pątniczych. Trzeba natomiast w życie parafii wnieść jeszcze więcej samego ducha pielgrzymowania. Jego wyrazem jest m. in. wzrastanie w braterskiej wspólnocie, by życie stawało się bardziej otwarte i gościnne. Chodzi również o to, żeby parafia była środowiskiem wewnętrznych poszukiwań i miejscem, w którym ludzie spotykają się z obliczem miłosiernego Chrystusa i gościnnego Kościoła. Tak jest przecież na pielgrzymce! Czy wiele z tego nie może być i w parafii?

W odnowionej parafii nie ma miejsca na odrzucenie, wykluczenie i nieczułość na ludzką biedę – tak duchową jak i materialną. Parafia jest przede wszystkim dla odrzuconych! Gdzie, jak nie we wspólnocie chrześcijan, można doświadczyć radosnej bliskości ludzi, którzy czują się kochani przez Boga mimo wszystkich swoich słabości, grzechów i duchowego kalectwa i brzydoty? I stąd bierze się ich serdeczność i życzliwe, empatyczne traktowanie drugiego człowieka…

W dalszej części watykańskiego dokumentu znajdziemy bardzo szczegółowe omówienie różnych aspektów funkcjonowania parafii wobec nowych wyzwań współczesności. Znajdziemy tam kwestie organizacyjne, jakich już w naszej diecezji jesteśmy świadkami np. łączenie parafii przy braku duszpasterzy dla każdej z nich. Instrukcja porusza również kwestie zarządzania parafią, jej dobrami materialnymi, odpowiedzialności za finanse itd.

Omawiając zadania, funkcje i posługi poszczególnych ludzi Kościoła (np. prezbiterów, diakonów) dokument w wielu miejscach przypomina o odpowiedzialność za parafię i jej misję, spoczywającą na wiernych świeckich. Np. w numerze 86 czytamy: Od wszystkich wiernych świeckich wymagane jest dziś wielkoduszne zaangażowanie w służbie misji ewangelizacyjnej, przede wszystkim poprzez ich świadectwo codziennego życia zgodnego z Ewangelią w swoich naturalnych środowiskach i na każdym poziomie odpowiedzialności, a zwłaszcza przy podejmowaniu odpowiadających im zobowiązań w służbie wspólnoty parafialnej.”

Nie sposób w tej konferencji szczegółowo skomentować poszczególne zagadnienia poruszone w dokumencie. Przecież nie to chodzi w rozważaniu na pielgrzymim szlaku…

Streszczeniem i podsumowaniem wszystkich opisanych tam obszarów odnowy parafii niech więc będą słowa określające zasadniczy cel dzieła odnowy, w którym jest miejsce i zadanie dla każdego z nas. Chodzi o to by

„…parafia prezentowała się jako podstawowe miejsce ewangelicznego przepowiadania, celebracji Eucharystii, przestrzeń braterstwa i miłości, z której promieniuje chrześcijańskie świadectwo dla świata” (nr 123).

„Z Bogiem!” Tak mówimy zwykle na pożegnanie, do wyruszających w drogę.

„Z Bogiem!” To również dobra odpowiedź na pytania: „Jak chcecie tego dokonać? Z kim chcecie konsultować wszelkie pomysły? Z kim wiążecie największe nadziej w tym dziele?” To pytania ludzi, którzy pukają do naszych drzwi, będąc już w drodze ku odnowionej parafii… Odpowiadamy: „ Z Bogiem!” Bo przecież to nie parafia naszych marzeń ale najpiękniejszych, Bożych pragnień…

KONFERENCJA II

Temat dnia: Odnaleźć się w parafii

Temat konferencji:  Jak być żywym członkiem rodziny parafialnej?

Chcąc odpowiedzieć na tak postawione pytanie należy pamiętać czym jest „rodzina parafialna”. To cząstka Kościoła powszechnego, Mistycznego Ciała Jezusa. Celem funkcjonowania parafii jest prowadzenie jej wiernych do nieba, poprzez udzielanie sakramentów św. i głoszenie Ewangelii, w łączności z Kościołem Powszechnym oraz uwielbienie Boga. Żywym członkiem parafii będzie wiec każdy, kto przyczynia się do realizowania jej celów.

Słowo zaś „rodzina” przypomina o więzach osób, które ją tworzą.  Mając więc to na uwadze, każdy, kto buduje tę wspólnotę staje się jej aktywnym członkiem.

  1. Ważne jest wpierw świadomość przynależności do danej parafii czyli wspólnoty. Często bowiem, nie tylko w miastach ale i wioskach, bywa, że wierni nie identyfikują się z daną parafią. Na Msze św. uczęszczają raz tu, drugi raz gdzie indziej. Gdy w danej miejscowości jest kilka parafii niektórzy nie wiedzą do której przynależą. Objawia się to zwłaszcza przy chrztach, pogrzebach czy ślubach. Trudno wówczas mówić o budowania danej wspólnoty. Kiedy chcemy dowiedzieć się jaki kto ma więzy z parafią można zadać mu pytanie: Kto jest twoim proboszczem? Kogo znasz ze swej parafii? Pod jakim wezwaniem jest twoja parafia?
  2. Centrum życia parafii stanowi liturgia. Z pewnością proboszcz lub duszpasterz jest za nią odpowiedzialny w pierwszym rzędzie. Ale jest wiele płaszczyzn, w których również świeccy mogą i powinni brać udział w ich godnym sprawowaniu. Mam tu na myśli wszystkich posługujących, a więc ministrantów i lektorów. Kto pełnił tę funkcje w młodości wie ile sam zawdzięcza tej służbie przy ołtarzu, nie tylko przez formację ale sam udział w liturgii - zaangażowany, piękny, schludny, przygotowany. W wielu parafiach coraz częściej w posługę liturgiczną zaangażowani są dorośli jako lektorzy, psałterzyści, nadzwyczajni szafarze Komunii św. Z pewnością potrzeba tu współpracy z księdzem proboszczem i jego otwartości, ale czasem bywa i tak, że pomimo wielu zaproszeń dorośli parafianie nie lgną do takiej służby. A może warto zaproponować proboszczowi taka posługę. Nie do przecenienia w każdej parafii jest zakrystianin, gdzieniegdzie zwany kościelnym. Czasem, choć coraz rzadziej jest do siostra zakonna, ale często emeryt, lub ktoś zaufany ze wspólnoty. Bardzo wiele od niego zależy nie tylko atmosfery w zakrystii i w prezbiterium ale przygotowanie i piękno liturgii. Są parafie, w których ksiądz, zwłaszcza na tzw. filii nie musi się o wiele troszczyć, wie że wszystko jest gotowe: kościół otwarty, dzwony włączone, świece zapalone, szaty i dary ofiarne przygotowane, zaznaczony formularz mszalny, odmówiona modlitwa z ministrantami itd. itd. Oczywiście wszystko w uzgodnieniu z proboszczem. Dobry kościelny to skarb dla całej parafii. Ale liturgia w kościele wymaga też innych posług: czystości szat liturgicznych, wypranej i wyprasowanej bielizny kielichowej, pięknej dekoracji kwiatów, posprzątanej i umytej posadzki, od czasu do czasu odnowienia wystroju itd. Kto nie miał z tym do czynienia nie zdaje sobie często sprawy ile to wszystko kosztuje czasu, energii, zaangażowania, cierpliwości ale z pewnością też radości dla posługujących w ten sposób. Oczywiście w tym wszystkim potrzeba uszanować tradycje parafialne, zwyczaje, akceptację proboszcza ale też można wnieś wiele nowych inicjatyw. Byleby tylko nie były to powodem do waśni w parafii, bo np. ktoś postawił kwiaty na ołtarzu, inny przestawił bo mu się nie podobało, jeszcze inny wyrzucił itp. Mogą bowiem się zdarzać konflikty, w których zawsze potrzeba pytać o dobro wspólnoty, zgodę, opinię czy wytyczne duszpasterza.  Ale pole tej posługi związanej z liturgią jest ogromne. Nie sposób nie wspomnieć o wielkiej odpowiedzialności za śpiew i muzykę. Jak wielką radością jest dla parafii dobry organista, schola, chór czy orkiestra. Od ich zaangażowania nie tylko liturgia staje  piękna i godna, ale  przez udział w próbach i ćwiczeniach tworzą się więzy wśród parafian, budowana jest wspólnota.
  3. Miejscem sprawowania liturgii jest zazwyczaj świątynia. Troska o nią, jej piękno, schludność ale także troska o plac przykościelny, parking, obejście, to też wyraz zaangażowania w parafię. W trosce tej mają udział wszyscy, którzy chociażby składając co tydzień pieniądze na tacę czyli tzw. kolektę. Z niej opłacane są wydatki związane z utrzymaniem budynku: oświetlenia, ogrzewania, sprzątania, czyszczenia, malowania, napraw, remontów itd. Również ofiary składane z okazji odprawianej Mszy św. czyli tzw. stypendium mszalne lub ofiary składane w kancelarii są często przeznaczone na ten cel. To konkretny wyraz nie tylko solidarności z innymi członkami parafii ale też konkretny gest odpowiedzialności za sprawy materialne. Jak mówią niektórzy; „to przecie mój kościół”. W wielu parafiach wierni sami swą pracą włączają się w tę troskę. Gdy jest potrzeba, systematycznie bądź okazjonalnie biorą sprzęt, zakasują rękawy i działają, że aż miło patrzeć. Jakże cieszy się proboszcz, gdy przychodzi parafianin i mówi: widzę że cię coś zepsuło, ja to naprawie, kupię nowe, wiem jak pomóc itd.
  4. W każdej parafii funkcjonuje Parafialna Rada Duszpasterska. Odpowiedzialnie wybrana przez parafian i kierowana przez proboszcza może dać pole do zaangażowania. Nie tylko, by doradzać proboszczowi w sprawach gospodarczych ale jak sama nazwa mówi w sprawach duszpasterskich. Wiele cennych wskazówek, rad, inicjatyw, podpowiedzi czy wzięcia na siebie odpowiedzialności wypłynęło w naszych parafiach od radnych.
  5. Parafia to jednak nie tylko liturgia, świątynia, sprawy materialne ale nieodłączne z nimi jest wzrastanie w wierze, uświęcanie, świadectwo wiary. Tak ważne wiec jest aby wspomniane zaangażowanie połączone było ze spotkaniami formacyjnymi, tzn. zbiórkami ministrantów i lektorów, spotkaniami biblijnymi i dniami skupienia dla szafarzy, organistów, muzyków, radnych. Ważne by łączyć swoja służbę parafialną z codzienną modlitwą, miesięczna spowiedzią, częstą Komunią św. To pozwala, aby swoją posługę uchronić od wypalenia, pychy, zeświecczenia, otrzaskania, a jednocześnie, by nabierała gorliwości, świeżości, radości.
  6. Wielką rolę w budowaniu wspólnoty parafialnej są grupy modlitewne. Jak wspomniałem na początku, parafia to nie tylko liturgia oraz związane z nią sprawy doczesne, materialne, ale nade wszystko duchowe. To one budują duchowe piękno, żywotność, pozwalają doświadczyć obecności Boga. Są one z jednej strony duchowym wsparciem ale i pełnią role formacyjną jej członków. Piękna to parafia, gdy jest rozmodlona przez codzienny różaniec w kościele, adorację Najświętszego Sakramentu, nawet tę, na którą przychodzą wierni w ciągu dnia, licznym uczestnictwem w nabożeństwach maryjnych, ku czci swych patronów i innych w ciągu roku. Formacji duchowej i wielu łask dostępują wierni uczestnicząc w członkostwie wspólnoty Dzieci Maryi, Żywego różańca, bractw, kręgów biblijnych, Odnowy w Duchu Świętym, Katechumenatu, Domowego Kościoła czy innych ruchów katolickich. Często mówi się, że parafia to „wspólnota wspólnot”, małych może grup, ale w których przez udział w różnych duchowościach, wierni zmagając się z wiarą mogą odnaleźć siebie. Czasem ruchy, stowarzyszenia, wspólnoty mogą mieć zasięg ponad parafialny, to jednak udział w nich będzie też zawsze umacniał parafię, gdzie żyjemy, wierzymy i dajemy świadectwo.
  7. Paradoksalnie, wspólnotę parafialną mogą budowa również ci, którzy bezpośrednio nie biorą czynnego udziału w życiu parafii. Mam tu na myśli ludzi w podeszłym wielu, chorych, ciepiących. Przecież często swą modlitwą, ofiarowanym Bogu cierpieniem czy samotnością w intencjach parafialnych włączają się w jej życie. Parafianie zaś chociażby przez zaangażowanie w parafialną Caritas czy wolontariat, idąc z pomocą potrzebującym czy samotnym, stają się łącznikami z parafią. To bardzo ważna „działka” w wielu wspólnotach.
  8. Wzmacniają parafię również spotkania poza liturgią, kościołem czy salką. Wiele owoców przynoszą pielgrzymki, choćby ta w której uczestniczmy ale i do różnych sanktuariów w kraju i zagranicą. To wyjazdy rowerowe, festyny, wakacyjne obozy dzieci, młodzieży, dorosłych. A w tym wszystkim tyle pól do zaangażowania, pomocy, uczestnictwa.
  9. Na zakończenie. Nie tylko przez widoczne i spektakularne działanie ale również przez niewidoczne, duchowe zaangażowanie budujemy wspólnotę parafialną. Tak jak w rodzinie. Jesteśmy domownikami nie tylko wtedy gdy dbamy o porządek w domu, wynosimy śmieci, dokładamy się do jego utrzymania, aby dom był piękny i funkcjonalny. Ale dom to przede wszystkim relacje, więzy miłości, życzliwości. To one budują rodzinę. Podobnie jest w rodzinie parafialnej. Piękna jest ta parafia i żywa, która ma nie tylko piękny kościół ale jest rozmodlona, z piękną liturgią, gdzie członków łączy nie tyle adres zamieszkania ale więzy wiary i miłości. I w taką parafię angażujmy się, budujmy, wzrastajmy, służmy.

2) Rozważania różańcowe

CZĘŚĆ CHWALEBNA

1.Zmartwychwstanie Pana Jezusa

Jedna z głównych prawd wiary informuje nas, że Jezus umarł i zmartwychwstał dla naszego zbawienia. Drogę wiary można przejść bezrefleksyjnie. Jednak na pewnym jej etapie trzeba zapytać się, czy ja rzeczywiście wierzę w to, co Kościół do wierzenia podaje, jak również na ile to rozumiem? Powinniśmy się uczyć głębokiej wiary od Maryi, ta bowiem nie musiała biec do grobu, bo wierzyła, że On zmartwychwstał.

2. Wniebowstąpienie Pana Jezusa

Uczniowie Jezusa po Jego Wniebowstąpienia długo stali i patrzyli się w niebo. Anioł ich nie karci za to, lecz wzywa ich do dalszego działania. Na drodze wiary możemy patrzeć się w niebo, bo to cel naszej wędrówki, jednak to za mało. Musimy solidnie wypełniać także zadania spotkane na naszej drodze, a podołamy temu, bo „Pan jest z nami”.

3.Zesłanie Ducha Świętego

Na drodze wiary nie jesteśmy samy. Zawsze ktoś nam towarzyszy, choć nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawy. Na drogach wiary powinniśmy tworzyć wspólnotę, którą cechuje wspólna modlitwa i jednomyślność. Wtedy podczas naszej drogi zstąpi na nas Duch Święty, który umocni swoimi darami, a one pozwolą nam owocniej przejść drogę wiary.

4. Wniebowzięcie NMP

Maryja po zakończonym ziemskim życiu i spełnieniu swojego powołania, zostaje z ciałem i duszą wzięta do nieba. Wydarzenie to ma wzbudzić w nas zazdrość, która zmotywuje nas do jak najlepszego życia i najpełniejszego realizowania naszego powołania, bo gdy tak przejdziemy naszą drogę wiary, wtedy otrzymamy piękną nagrodę, jaką będzie otwarte dla nas niebo.

5. Ukoronowanie NMP

Maryja staje się naszą królową. Jako królowa dużo wymaga od swoich sług. Przede wszystkim uczy, by czynić to, co mówi do nas Jej Syn, a nasz Pan, Jezus Chrystus. A co mówi? Znamy tak wiele słów Jezusa, mamy je wszystkie wypełnić. Jezus apeluje do nas: „wierzcie”. Zatem musimy wierzyć, bo czy odmówimy naszemu królowi i naszej królowej?

3) Myśl przed Aniołem Pańskim

III powstanie śląskie wybuchło w nocy z 2 na 3 maja i było reakcją na przyznanie Polsce zaledwie 25 procent obszaru plebiscytowego, czyli powiatów pszczyńskiego i rybnickiego. Przyszłość miała pokazać, że w granicach Rzeczpospolitej znalazła się ostatecznie – po powstaniu – jedna trzecia tego obszaru. Należały do niego powiaty katowicki, królewskohucki i tarnogórski oraz części innych powiatów w Górnośląskim Okręgu Przemysłowym. Polska zyskała połowę śląskich zakładów hutniczych i aż trzy czwarte kopalń węgla. Na tym polegało polityczne zwycięstwo Polski w powstaniu.

Początkowo polskie plany wojskowe zakładały, że powstanie wybuchnie tylko jako kontrakcja na działania niemieckie. Zakładano, że to Niemcy przegrają plebiscyt i nie zaakceptują jego wyników. W ostatnim planie wojskowym - z trzeciej dekady kwietnia – już nie ma tego zastrzeżenia. To oznacza, że w okolicach 18-20 kwietnia podjęto decyzję o wybuchu powstania na Śląsku.

Zarówno Polska, jak i Niemcy wspomagały walczących, stąd o III powstaniu śląskim mówi się czasem, że było „nieznaną wojną polsko-niemiecką” (tak nazwał je wybitny badacz tej tematyki, prof. Ryszard Kaczmarek)

Większość broni, której powstańcy używali, została przetransportowana w 1921 roku z Polski, a wielu oficerów to byli oficerowie Wojska Polskiego, częściowo zresztą pochodzący z Górnego Śląska. Od lata 1920 roku do maja 1921 roku Wojsko Polskie przerzuciło na teren Górnego Śląska prawie 50 tysięcy karabinów (na 60 tys. powstańców), nie mówiąc o kilku pociągach pancernych, które z Polski dotarły na teren walk oraz artylerii i amunicji. Przerzut ochotników, głównie oficerów, był nadzwyczaj prosty. Oni się wypisywali z Wojska Polskiego i zgłaszali ochotniczo w miastach – formalnie jako cywile – do służby na Górnym Śląsku. Granicę przekraczali z pomocą polskiego wywiadu i Dowództwa Obrony Powstania. Przerzucano aprowizację, pieniądze i kadry, których powstańcom brakowało: służbę zdrowia, kolejarzy. To był ogromny wysiłek niezbyt przecież zamożnego państwa. Oficjalnie granica była zamknięta. Ale skoro od strony Niemiec stały tylko wojska graniczne niemieckie, a od strony Polski tylko polskie, to oczywiście ten kordon nie był szczelny.

Pomoc ze strony niemieckiej wyglądała dokładnie tak samo. Trzy bataliony Freikorpsu przybyłe z Oberlandu odegrały olbrzymią rolę\właszcza podczas bitwy o Górę św. Anny i już mniejszą w bitwie o Kędzierzyn. Ci żołnierze byli z Bawarii, ale nie tylko, także z Wrocławia, Westfalii, a nawet z Wiednia. Ale w walkach uczestniczył także miejscowe bataliony Selbstschutzu. Świadczą o tym także ich nazwy: „Gogolin”, „Olesno”, „Racibórz”. Powstanie to była także wojna między Górnoślązakami, którzy wybrali polską lub niemiecką opcję narodową.  Nie ma wątpliwości, że jedni i drudzy dostali wsparcie żołnierzy pochodzących z regularnych jednostek wojskowych, niemieckich i polskich. 

Powstanie trwało do lipca 1921, choć najbardziej zacięte walki trwały tylko kilkanaście dni, najpierw kiedy powstańcy przesuwali się do linii Odry, między 3 a 10 maja, a potem między 21 maja a 7 czerwca - od początku bitwy o Górę św. Anny aż do bitwy o Kędzierzyn. W drugiej dekadzie maja i od 15 czerwca intensywność walk spadła, toczyły się rokowania z udziałem Anglików. Powstanie trwało długo, bo żadna ze stron nie odniosła zdecydowanego wojskowego sukcesu. I Niemcy i Polacy uważali, że nadal mają militarną szansę na zwycięstwo. Po 7 czerwca walki stopniowo zamierały. Rozstrzygnięcie militarne nie zapadło. Między walczących wkroczyli Brytyjczycy, a o kształcie polsko-niemieckiej granicy ostatecznie rozstrzygnęły mocarstwa podczas kolejnych rokowań latem 1921. Politycznie, jak już zostało powiedziane, zwyciężyła Polska.

Módlmy się, by granice na Śląsku, w Europie i na świecie nie musiały być ustalane drogą zbrojną.

4) Myśl przed Koronką do Bożego Miłosierdzia

BOŻE I LUDZKIE „JESTEM”.

„Wielka Boga-Człowieka Matko! Bogarodzico Dziewico, Bogiem sławiona Maryjo! Królowo świata! Polski Królowo!”

To pierwsze słowa Jasnogórskich Ślubów Narodu Polskiego. Prymas Wyszyński napisał je 16 maja 1956 roku, w ostatnim miejscu przymusowego odosobnienia,  w Komańczy. To program odnowy moralnej narodu i Kościoła, rozpoczęty przed Millenium Chrztu Polski. I mimo upływu dziesięcioleci, mimo wejścia w nowy wiek – wciąż czeka na pełną realizację…

Na samym początku Ślubów jasnogórskich, Ksiądz Prymas, zwracając się bezpośrednio do Matki Bożej, napisał:

Przynosimy do stóp Twoich niepokalanych całe wieki wierności Bogu, Kościołowi Chrystusowemu – wieki wierności szczytnemu posłannictwu Narodu, obmytego w wodach Chrztu świętego.

Ksiądz Prymas pisząc w ten sposób, wiedział o blaskach ale i mrocznych cieniach dziejów narodu i Kościoła. Wybrzmiewa to w dalszych częściach Ślubów, gdy otwartym tekstem nazywa po imieniu wady narodowe. Ale na początek mówi Matce nie o gałęziach i liściach wielkiego drzewa historii ale o jego zdrowych korzeniach i owocach. Historia wielkości, której na imię: „świętość” to dzieje grzechu i nawrócenia; dzieje ludzkiej pychy i miłosiernej cierpliwości Boga, pochylającego się nad każdym powracającym człowiekiem.

Wielki Prymas pisał te słowa w czasach, kiedy obca ideologia narzucała programową ateizację i odcinała ludzi od korzeni, z których wyrastała tożsamość osób, rodzin i całego narodu. Dlatego Prymas wskazuje na Chrzest święty, jako jedyne źródło Życia, z którego narodził się Nowy Człowiek w Chrystusie. Jako dobry i mądry pasterz pokazywał, gdzie jest źródło tożsamości i godności każdej osoby.

„…Całe wieki wierności Bogu” to również całe wieki wierności Boga człowiekowi. Niezależnie od ogromu zła i grzechu, jakie przetoczyły się przez człowieka i świat, Bóg pozostał wierny człowiekowi.

„…Całe wieki wierności Kościołowi Chrystusowemu” to także wieki wierności Kościoła człowiekowi. Kościół był i jako jedyny pozostał po stronie człowieka, gdy takie czy inne dyktatury i tyranie budowały swą potęgę kosztem ludzi.

Św. Jan Paweł II, pamiętnego 2 czerwca 1979 roku, na ówczesnym Placu Zwycięstwa w Warszawie (dziś Plac Marszałka Piłsudskiego), nie tylko wzywał Ducha Świętego ku przemianie oblicza tej ziemi. Mówił wtedy również o Chrystusie i Kościele w dziejach narodu. Powiedział:

„…człowiek nie może siebie sam do końca zrozumieć bez Chrystusa. Nie może zrozumieć ani kim jest, ani jaka jest jego właściwa godność, ani jakie jest jego powołanie i ostateczne przeznaczenie.” I dodał:

„Kościół przyniósł Polsce Chrystusa – to znaczy klucz do rozumienia tej wielkiej i podstawowej rzeczywistości, jaką jest człowiek.”

A w czasie Światowych Dni Młodzieży w Częstochowie, 14 sierpnia 1991 roku, podczas niezapomnianego Apelu młodych całego świata, zgromadzonym na Błoniach jasnogórskich wyjaśniał apelowe słowa: „Jestem… Pamiętam… Czuwam”:

Świat, który was otacza, nowożytna cywilizacja, ogromnie wiele przyczyniła się do tego, aby odsunąć od świadomości człowieka to Boże „Jestem”. Stara się bytować tak, jakby Boga nie było – to jej program. Jeżeli jednak Boga nie ma, czy ty, człowieku, naprawdę jesteś?” (…) Patrzcie na krzyż, w którym Boże „Jestem” znaczy „Miłość”. Patrzcie na krzyż i nie zapominajcie.

Maryjo, Ty z taką odwagą odpowiedziałaś Aniołowi Pańskiemu: „Niech Mi się stanie według twego słowa!” (zob. Łk 1, 37). Pomóż nam wołać do Ducha Świętego o dar męstwa dla osobistego „tak” w każdym powołaniu.

Maryjo z Nazaretu, z Betlejem, Egiptu, Kany Galilejskiej, z Golgoty i Wieczernika, przypominaj mi, kim naprawdę jestem, dzięki Temu, Który jest.

Miłosierdzie Boże, powołujące nas z nicości do istnienia,

ufamy Tobie!