Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
Download Joomla Templates by NewJackets

Teksty

Opublikowano: poniedziałek, 17, lipiec 2017

SŁOWO FRANCISZKA W CZASIE WIECZORNEGO NABOŻEŃSTWA W FATIMIE 12 MAJA 2017 r.
SPOGLĄDAJĄC NA MARYJĘ WIERZMY W REWOLUCYJNĄ MOC CZUŁOŚCI

Drodzy pielgrzymi Maryi i z Maryją! Dziękuję, że przyjęliście mnie pośród was i złączyliście się ze mną w tej pielgrzymce przeżywanej w nadziei i pokoju. Już teraz chcę zapewnić wszystkich, którzy łączycie się ze mną tutaj czy w innych miejscach, że noszę was wszystkich w sercu. Czuję, że Jezus mnie was powierzył (por. J 21, 15-17) oraz obejmuję i zawierzam Jezusowi wszystkich, a „zwłaszcza tych najbardziej potrzebujących” – jak Maryja uczy nas się modlić (Objawienie z lipca 1917). Niech Ona, łagodna i troskliwa Matka wszystkich potrzebujących, wyjedna im błogosławieństwo Pana! Niech na każdego z wydziedziczonych i nieszczęśliwych, którym skradziono teraźniejszość, na każdego z wykluczonych i opuszczonych, którym odmawia się przeszłości, na każdą z sierot i ofiar niesprawiedliwości, którym nie pozwala się posiadać przeszłości, zstąpi błogosławieństwo Boga wcielonego w Jezusie Chrystusie: „Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku tobie oblicze swoje i niech cię obdarzy pokojem” (Lb 6, 24-26). Błogosławieństwo to doskonale wypełniło się w Dziewicy Maryi, ponieważ żadne inne stworzenie nie widziało rozjaśnionego nad sobą oblicza Boga jak Ona, która dała ludzkie oblicze Synowi Ojca Przedwiecznego. A my teraz możemy je kontemplować w kolejnych wydarzeniach radosnych, światła, bolesnych i chwalebnych Jego życia, które możemy ponownie odczytywać, odmawiając Różaniec. Z Chrystusem i Maryją trwamy w Bogu. Istotnie, „jeśli chcemy być chrześcijanami, musimy być maryjni, czyli musimy uznać zasadniczą, istotną i opatrznościową relację łączącą Matkę Bożą z Jezusem, która otwiera nam drogę prowadzącą nas do Niego” (Paweł VI, Przemówienie w czasie wizyty w Sanktuarium Matki Bożej z Bonaria, Cagliari, 24 kwietnia 1970). Tak więc za każdym razem, gdy odmawiamy Różaniec w tym błogosławionym miejscu czy gdziekolwiek indziej, Ewangelia podejmuje na nowo swoją drogę w życiu każdego człowieka, rodzin, narodów i całego świata. Pielgrzymi z Maryją... Jaką Maryją? Nauczycielką życia duchowego, pierwszą, która poszła za Chrystusem „wąską drogą” krzyża, dając nam przykład, czy też Panią „nieosiągalną”, której nie da się naśladować? „Błogosławioną, ponieważ uwierzyła” Bożym słowom zawsze i w każdych okolicznościach (por Łk 1,42.45) czy też „Świętą z obrazka”, do której uciekamy się, by tanim kosztem zyskać łaski? Maryją - Dziewicą Ewangelii, czczoną przez modlący się Kościół, czy przeciwnie - Maryją naszkicowaną przez subiektywne wrażliwości, które widzą Ją jako powstrzymującą karzące ramię Boga gotowego do karania; Maryję lepszą od Chrystusa, postrzeganego jako bezlitosny Sędzia; bardziej miłosierną niż Baranek złożony za nas w ofierze? Dopuszczamy się wielkiej niesprawiedliwości wobec Boga i Jego łaski, gdy twierdzimy ponad wszystko, że grzechy są karane przez Jego sąd, nie uznając – jak ukazuje Ewangelia – że są one odpuszczane przez Jego miłosierdzie! Musimy przedkładać miłosierdzie ponad sąd, a przecież sąd Boży zawsze będzie dokonywał się w świetle Jego miłosierdzia. Oczywiście, miłosierdzie Boże nie zaprzecza sprawiedliwości, ponieważ Jezus wziął na siebie skutki naszego grzechu wraz z należną karą. On nie zaprzeczył grzechowi, ale zapłacił za nas na krzyżu. A zatem, w wierze, która jednoczy nas z Chrystusowym krzyżem, jesteśmy wolni od swoich grzechów; odłóżmy na bok wszelkie formy lęku i strachu, ponieważ nie przystoi temu, kto jest miłowany (por. 1 J 4, 18). „Za każdym razem, gdy spoglądamy na Maryję, znów zaczynamy wierzyć w rewolucyjną moc czułości i miłości. W Niej dostrzegamy, że pokora i delikatność są cnotami nie słabych, lecz mocnych, którzy nie potrzebują źle traktować innych, aby czuć się ważnymi. [...] Ta dynamika sprawiedliwości i czułości, kontemplacji i wyruszania ku innym – to wszystko czyni z Niej kościelny wzorzec ewangelizacji” (Evangelii gaudium, 288). Oby każdy z nas stawał się wraz z Maryją znakiem i sakramentem miłosierdzia Boga, który zawsze przebacza, przebacza wszystko. Wzięci za rękę przez Dziewicę-Matkę i przed Jej obliczem możemy radośnie wyśpiewywać miłosierdzie Pana. Możemy powiedzieć: moja dusza śpiewa dla Ciebie, Panie! Miłosierdzie, jakie okazałeś wszystkim swoim świętym i całemu wiernemu ludowi, ogarnęło także mnie. Ze względu na pychę serca żyłem, goniąc za swoimi ambicjami i korzyściami, ale nie udało mi się zająć żadnego tronu, Panie! Jedyna możliwość wywyższenia to ta, że Twoja Matka weźmie mnie w ramiona, okryje swoim płaszczem i umieści obok Twojego serca. Niech się tak stanie.

MODLITWA PAPIEŻA FRANCISZKA W KAPLICY OBJAWIEŃ W SANKTUARIUM MATKI BOŻEJ RÓŻAŃCOWEJ W FATIMIE

12.05.2017 r.

Witaj Królowo, Błogosławiona Panno z Fatimy, Pani Niepokalanego Serca, ucieczko i drogo wiodąca do Boga! Jako pielgrzym Światła, przychodzącego ku nam z Twoich rąk, dziękuję Bogu Ojcu, że w każdym czasie i miejscu, działa w ludzkiej historii; jako pielgrzym Pokoju, który ogłaszasz w tym miejscu, wychwalam Chrystusa, nasz Pokój, i błagam o zgodę na świecie pomiędzy wszystkimi narodami; jako pielgrzym Nadziei, którą ożywia Duch Święty, przybywam jako prorok i posłaniec, aby obmywać stopy wszystkim, przy tym samym stole, który nas jednoczy. Witaj Matko Miłosierdzia, Pani w białej sukni! W tym miejscu, gdzie przed stu laty wszystkim ukazałaś zamysły Bożego miłosierdzia, patrzę na Twoją suknię ze światła i, jako biskup ubrany na biało, pamiętam o tych wszystkich, którzy odziani w biel chrzcielną, chcą żyć w Bogu i rozważają tajemnice Chrystusa, aby zyskać pokój. Witaj, życie, słodyczy, Witaj, nadziejo nasza, O, Dziewico Pielgrzymująca, o Królowo Wszechświata! W największej głębi Twojego jestestwa, w Twym Niepokalanym Sercu, spójrz na radości człowieka pielgrzymującego ku Ojczyźnie niebieskiej. W największej głębi Twojego jestestwa, w Twym Niepokalanym Sercu, spójrz na bóle rodziny ludzkiej, która jęczy i płacze na tym łez padole. W największej głębi Twojego jestestwa, w Twym Niepokalanym Sercu, przystrój nas blaskiem klejnotów Twojej korony i uczyń nas pielgrzymami, podobnie jak Ty byłaś. Twoim dziewiczym uśmiechem pokrzep radość Kościoła Chrystusowego. Twoim słodkim spojrzeniem umocnij nadzieję Dzieci Bożych. Twoimi modlącymi się dłońmi, które wznosisz do Pana, złącz wszystkich w jedną rodzinę ludzką. O łaskawa, o litościwa, o słodka Dziewico Maryjo, Fatimska Królowo Różańca! Spraw, byśmy podążali za przykładem błogosławionych Franciszka i Hiacynty, i tych wszystkich, którzy poświęcają się głoszeniu Ewangelii. Tak przemierzymy wszystkie szlaki, będziemy pielgrzymami na wszystkich drogach, obalimy wszystkie mury i pokonamy wszelkie granice, wychodząc ku wszystkim peryferiom, ukazując sprawiedliwość i pokój Boga. Będziemy, w radości Ewangelii, Kościołem ubranym na biało, w bieli wybielonej krwią Baranka przelewaną również dziś w wojnach niszczących świat, w którym żyjemy. I tak, jak Ty, będziemy obrazem świetlistej kolumny, która oświetla drogi świata, ukazując wszystkim, że Bóg istnieje, że Bóg jest, że Bóg mieszka pośród swego ludu, wczoraj, dziś i po całą wieczność. Witaj, Matko Pana, Panno Maryjo, Fatimska Królowo Różańca! Błogosławiona między wszystkimi niewiastami, Tyś wizerunkiem Kościoła odzianego w światło paschalne, Tyś chlubą naszego ludu, Tyś zwycięstwem nad atakiem zła. Proroctwo Miłości miłosiernej Ojca, Nauczycielko Głoszenia Dobrej Nowiny Syna, Znaku palącego Ognia Ducha Świętego, naucz nas, na tym padole radości i bólu, prawd wiecznych, które Ojciec objawia maluczkim. Ukaż nam moc Twego osłaniającego płaszcza. W Twym Niepokalanym Sercu, bądź ucieczką grzeszników i drogą prowadzącą do Boga. Zjednoczony z moimi braćmi w wierze, nadziei i miłości powierzam się Tobie. Zjednoczony z moimi braćmi, przez Ciebie poświęcam się Bogu, o Fatimska Dziewico Różańca. I wreszcie, ogarnięty Światłem, które przychodzi do nas z Twoich rąk, będę chwalił Pana przez wszystkie wieki wieków. Amen.

HOMILIA PAPIEŻA FRANCISZKA PODCZAS MSZY KANONIZACYJNEJ BŁOGOSŁAWIONYCH HIACYNTY I FRANCISZKA MARTO
13 MAJA 2017 r. W FATIMIE. 
STWORZYŁ NAS JAKO NADZIEJĘ DLA INNYCH

„Wielki znak się ukazał na niebie: Niewiasta obleczona w słońce”: poświadcza widzący z Patmos w Apokalipsie (12, 1), zauważając, że miała porodzić syna. Następnie, w Ewangelii słyszeliśmy Jezusa mówiącego do ucznia: „Oto Matka twoja” (J 19, 26-27). Mamy Matkę! „Bardzo piękną Panią”, komentowali między sobą wizjonerzy z Fatimy wracając do domu, tego szczęśliwego dnia 13 maja przed stu laty. A wieczorem, Hiacynta nie mogła się powstrzymać i ujawniła tajemnicę swojej matce: „Dzisiaj widziałam Matkę Bożą”. Widzieli Matkę Niebieską. Śladem, którym podążały ich oczy, wznosiły się oczy wielu osób, które Jej jednak nie widziały. Dziewica Matka nie przyszła tutaj, abyśmy Ją widzieli: na to będziemy mieli całą wieczność, oczywiście jeśli pójdziemy do Nieba. Ona jednak, przeczuwając i przestrzegając nas przed groźbą piekła, do którego prowadzi – często proponowane i narzucone – życie bez Boga, bezczeszczące Boga w Jego stworzeniach, przyszła, aby nam przypomnieć o Bożym Świetle, które w nas mieszka i nas okrywa, bo jak słyszeliśmy w pierwszym czytaniu, „zostało porwane jej Dziecię do Boga” (Ap 12, 5). A zgodnie ze słowami Łucji, troje uprzywilejowanych znajdowało się wewnątrz światła Boga, promieniującego z Matki Bożej. Ogarnęła ich płaszczem światła, którym obdarzył ją Bóg. Zgodnie z przekonaniem i uczuciem wielu, jeśli nie wszystkich pielgrzymów, Fatima jest przede wszystkim tym płaszczem Światła, który nas okrywa, tutaj tak samo jak w każdym innym miejscu na Ziemi, kiedy uciekamy się pod opiekę Najświętszej Matki, aby ją prosić, jak uczy: Salve Regina, „Okaż nam Jezusa”. Drodzy pielgrzymi, mamy Matkę, mamy Matkę! Uchwyciwszy się Jej, jak dzieci, żyjemy w nadziei, która opiera się na Jezusie, ponieważ, jak słyszeliśmy w drugim czytaniu, „ci, którzy otrzymują obfitość łaski i daru sprawiedliwości, królować będą w życiu z powodu Jednego – Jezusa Chrystusa” (Rz 5, 17). Kiedy Jezus wstąpił do nieba, zaniósł do Ojca Niebieskiego człowieczeństwo – nasze człowieczeństwo – które przyjął w łonie Matki Dziewicy, i nigdy już go nie porzuci. Jak kotwicę, utkwijmy naszą nadzieję w tym człowieczeństwie umieszczonym w niebie po prawicy Ojca (por. Ef 2, 6). Niech ta nadzieja będzie dźwignią życia nas wszystkich! Nadzieja, która wspiera nas zawsze, aż do ostatniego tchnienia. Mocni tą nadzieją, zebraliśmy się tutaj, aby podziękować za niezliczone błogosławieństwa, których Bóg udzielił w ciągu minionych stu lat spędzonych pod tym płaszczem Światła, którym Matka Boża, wychodząc z Portugalii bogatej w nadzieję, ogarnęła wszystkie krańce Ziemi. Jako wzory mamy przed oczyma świętych Franciszka Marto i świętą Hiacyntę, których Dziewica Maryja wprowadziła w ogromne morze Światła Boga, doprowadzając ich do wielbienia Go. Stąd wypływała dla nich moc, aby pokonywać przeciwności i cierpienia. Boża obecność stała się stałym elementem ich życia, jak wyraźnie przejawia się to w usilnych modlitwach za grzeszników i stałym pragnieniu trwania przy Jezusie „ukrytym” w tabernakulum. W swoich Wspomnieniach (III, n. 6), siostra Łucja oddała głos Hiacyncie, dopiero co obdarzonej wizją: „Czy nie widzisz dróg, ścieżek i pól, pełnych ludzi, którzy płaczą z głodu, bo nie mają nic do jedzenia. A Ojciec Święty modli się w kościele przed Niepokalanym Sercem Maryi, i razem z nim modli się bardzo dużo ludzi?”. Dziękuję wam bracia i siostry, że mi towarzyszycie! Nie mogłem tutaj nie przybyć, aby oddać cześć Maryi Pannie i Jej powierzyć Jej synów i córki. Pod Jej płaszczem nie zagubią się; z Jej ramion przyjdzie nadzieja i pokój, których potrzebują i o który błagam dla wszystkich moich braci w chrzcie i w człowieczeństwie, a zwłaszcza dla chorych i niepełnosprawnych, więźniów i bezrobotnych, ubogich i opuszczonych. Drodzy bracia, módlmy się do Boga, z nadzieją, że ludzie nas wysłuchają; i zwróćmy się do ludzi z pewnością, że Bóg spieszy nam na ratunek. On nas stworzył rzeczywiście jako nadzieję dla innych, nadzieję realną i możliwą do spełnienia w zależności od stanu życia każdego. „Prosząc” i „wymagając” od każdego z nas wypełniania obowiązków swego stanu (List siostry Łucji, 28 lutego, 1943), Niebo uruchamia tutaj prawdziwą i w pełnym tego słowa znaczeniu mobilizację powszechną przeciwko tej obojętności, która oziębia nam serce i pogłębia naszą krótkowzroczność. Nie chcemy być poronioną nadzieją! Życie może przetrwać tylko dzięki hojności innego życia. „Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity” (J 12, 24): powiedział to i uczynił Pan, który zawsze nas poprzedza. Kiedy przechodzimy przez krzyż, On już przeszedł przezeń wcześniej. W ten sposób wchodzimy na krzyż, aby znaleźć Jezusa; ale to On upokorzył się i zstąpił aż na krzyż, aby nas znaleźć i w nas pokonać mroki zła i doprowadzić nas z powrotem do Światła. Pod opieką Maryi, jesteśmy w świecie „stróżami poranka”, którzy potrafią kontemplować prawdziwe oblicze Jezusa Zbawiciela, to oblicze, które jaśnieje w Wielkanoc, i odkryć młode i piękne oblicze Kościoła, który jaśnieje, gdy jest gościnny, wolny, wierny, ubogi w środki i bogaty w miłość.

SŁOWO PAPIEŻA FRANCISZKA DO CHORYCH PODCZAS ADORACJI EUCHARYSTYCZNEJ NA ZAKOŃCZENIE MSZY ŚW.
W FATIMIE 13 MAJA 2017 r.

JESTEŚCIE CENNYM SKARBEM KOŚCIOŁA

Drodzy chorzy bracia i siostry, Jak powiedziałem w homilii, Pan zawsze nas uprzedza: kiedy przechodzimy przez krzyż, On już był tam wcześniej. W swojej męce wziął na siebie wszystkie nasze cierpienia. Jezus wie, co to znaczy ból, rozumie nas, pociesza i daje nam siłę, jak to uczynił świętemu Franciszkowi Marto i świętej Hiacyncie, i świętym wszystkich czasów i miejsc. Myślę o apostole Piotrze zakutym w kajdany w więzieniu w Jerozolimie, podczas gdy cały Kościół modlił się za niego. A Pan pocieszył Piotra. Oto tajemnica Kościoła: Kościół prosi Pana, aby pocieszył strapionych, takich jak wy i On was pociesza w głębi serca, pociesza was darem męstwa. Drodzy pielgrzymi, mamy przed naszymi oczyma Jezusa ukrytego, ale obecnego w Eucharystii, podobnie jak mamy Jezusa ukrytego, ale obecnego w ranach naszych braci i sióstr chorych i cierpiących. Na ołtarzu adorujemy Ciało Jezusa; w tych braciach znajdziemy rany Jezusa. Chrześcijanin adoruje Jezusa, chrześcijanin poszukuje Jezusa, chrześcijanin potrafi rozpoznać rany Jezusa. Dziś Dziewica Maryja powtarza nam wszystkim pytanie, jakie zadała przed stu laty pasterzom: „Czy chcecie ofiarować się Bogu?”. Odpowiedź – „Tak, chcemy!” – daje nam możliwość zrozumienia i naśladowania ich życia. Przeżyli je, ze wszystkim, co miało w sobie z radości i z cierpienia, w postawie ofiary dla Pana. Drodzy chorzy, przeżywajcie swoje życie jako dar i jak pastuszkowie powiedzcie Matce Bożej, że chcecie ofiarować się Bogu z całego serca. Nie uważajcie siebie jedynie za adresatów solidarności charytatywnej, ale czujcie się w pełni uczestnikami życia i misji Kościoła. Wasza obecność milcząca, ale bardziej wymowna od wielu słów, wasza modlitwa i codzienne ofiarowanie waszych cierpień w jedności z cierpieniami Jezusa ukrzyżowanego dla zbawienia świata, cierpliwa, a nawet radosna akceptacja waszego stanu są bogactwem duchowym, majątkiem dla każdej wspólnoty chrześcijańskiej. Nie wstydźcie się tego, że jesteście cennym skarbem Kościoła. Jezus przejdzie blisko was w Najświętszym Sakramencie, aby wam okazać swoją bliskość i miłość. Powierzcie Jemu swój ból, cierpienie, wasze znużenie. Możecie liczyć na modlitwę Kościoła, która ze wszystkich stron wznosi się do nieba za was i z wami. Bóg jest Ojcem i nigdy o was nie zapomni.

HOMILIA KARD. PIETRO PAROLINA W 100. ROCZNICĘ OBJAWIEŃ MATKI BOŻEJ
W FATIMIE 13 MAJA 2017 R.

Umiłowani pielgrzymi fatimscy! Radośni i wdzięczni zebraliśmy się w tym sanktuarium, które zachowuje pamięć objawień Matki Bożej trzem pastuszkom, dołączając do rzesz pielgrzymów, którzy w ciągu minionych stu lat spieszyli tutaj, aby dać świadectwo swej ufności do Matki Niebieskiej. Sprawujemy tę Eucharystię na cześć Jej Niepokalanego Serca. W pierwszym czytaniu słyszeliśmy, jak lud wołał: „Przeciwstawiłaś się naszej zagładzie, postępując prawą drogą przed Bogiem naszym” (Jdt 13, 20). Są to słowa uwielbienia i wdzięczności miasta Betulii dla swej bohaterki Judyty, którą: „Stwórca nieba i ziemi […] prowadził, aby odcięła głowę wodza naszych nieprzyjaciół” (Jdt 13, 18). Jednakże słowa te nabierają pełnego znaczenia w Niepokalanej Pannie Maryi, która dzięki swemu potomstwu – Chrystusowi Panu – była w stanie „zmiażdżyć głowę” (Rdz 3, 15) „Węża starodawnego, który się zwie diabeł i szatan, zwodzący całą zamieszkałą ziemię […]. I rozgniewał się Smok na Niewiastę, i odszedł rozpocząć walkę z resztą jej potomstwa, z tymi, co strzegą przykazań Boga i mają świadectwo Jezusa” (Ap 12, 9.17). Jako matka zatroskana z powodu cierpienia swych dzieci objawiała się tutaj z orędziem pocieszenia i nadziei dla ludzkości pogrążonej w wojnie oraz dla cierpiącego Kościoła: „Na koniec jednak moje Niepokalane Serce zatriumfuje” (Objawienie, 13 lipca 1917). Innymi słowy: „Odwagi! Ostatecznie zwyciężą miłość i pokój, gdyż Boże miłosierdzie jest silniejsze od mocy zła. To, co wydaje się niemożliwe dla ludzi, jest możliwe u Boga”. I Matka Boża zachęca, byśmy zaciągnęli się do tej walki Jej Boskiego Syna, zwłaszcza przez codzienne odmawianie Różańca w intencji pokoju na świecie. Bo nawet jeśli wszystko zależy od Boga i Jego łaski, to musimy działać tak, jakby wszystko zależało od nas, prosząc Maryję Pannę, aby serca ludzi, ogniska rodzinne, drogi narodów i duch braterski całej ludzkości były Jej poświęcone i oddane pod Jej obronę i kierownictwo. Miłuje Ona ludzi, którzy się Jej powierzają! „Jeżeli się zrobi to, co wam powiem, wielu przed piekłem zostanie uratowanych i nastanie pokój na świecie” (Objawienie, 13 lipca 1917). Ostatecznie tym, co powinno przezwyciężyć wojnę, jest serce: Serce Matki wyjedna zwycięstwo na czele milionów Jej synów i córek. Dziś wieczorem dziękujemy i uwielbiamy Trójcę Przenajświętszą za przyłączenie się tak wielu mężczyzn i kobiet do tej misji pokojowej powierzonej Najświętszej Matce. Od Wschodu do Zachodu miłość do Niepokalanego Serca Maryi zdobyła sobie miejsce w sercach ludów jako źródło nadziei i pociechy. Zgromadził się Sobór Watykański II, aby odnowić oblicze Kościoła, jawiąc się zasadniczo jako sobór miłości. Ludzie, biskupi, papież nie pozostali głusi na żądania Matki Boga i ludzi: poświęcono Jej cały świat. Wszędzie tworzą się grupy i wspólnoty ludzi wierzących, które – budząc się z apatii dnia wczorajszego – usiłują obecnie ukazać światu prawdziwe oblicze chrześcijaństwa. „Jeżeli się zrobi to, co wam powiem, nastanie pokój”. To prawda, że sto lat po objawieniach, jak mówi Franciszek: „Jeżeli dla wielu pokój wydaje się w pewien sposób niekwestionowanym dobrem, niemal nabytym prawem, do którego nie przywiązuje się już zbytniej uwagi, to dla wielu jest on nadal tylko odległym marzeniem. Miliony ludzi nadal żyją pośród bezsensownych konfliktów. Nawet w miejscach, które niegdyś uważano za bezpieczne, dostrzegane jest ogólne poczucie strachu. Często jesteśmy przytłoczeni obrazami śmierci, cierpienia niewinnych błagających o pomoc i pociechę, żałoby kogoś, kto opłakuje osobę bliską z powodu nienawiści i przemocy, dramatu uchodźców, którzy uciekają przed wojną lub imigrantów, którzy tragicznie giną” (Przemówienie do korpusu dyplomatycznego, 9 stycznia 2017). Czego wymaga od nas Fatima pośród całego tego niepokoju i niepewności o przyszłość? Wytrwałości w poświęceniu się Niepokalanemu Sercu Maryi, przeżywanej codziennie przez odmawianie Różańca. A jeśli, mimo modlitwy, wojny trwają nadal? Choć nie będzie widać natychmiastowych wyników, trwajmy na modlitwie; nigdy nie jest ona bezużyteczna. Prędzej czy później wyda swoje owoce. Modlitwa jest kapitałem, który jest w rękach Boga i którego owocowanie czyni On zgodnie ze swoją miarą czasu i planami, bardzo różnymi od naszych. Jako psalm responsoryjny służył nam kantyk Magnificat, w którym wybija się kontrast między „wielką” historią narodów i ich konfliktów, historią wielkich i możnych ze swoją własną historią i geografią władzy, a „małą” historią ubogich, pokornych i słabych. Są oni wezwani, by angażować się na rzecz pokoju za pomocą innej siły, innymi środkami, pozornie bezużytecznymi czy nieskutecznymi, takimi jak nawrócenie, modlitwa wynagradzająca, zawierzenie siebie Bogu. Jest to zachęta, aby powstrzymać postęp zła przez wypłynięcie na ocean Bożej miłości jako przeciwstawienie się – a nie poddanie się – banalności i fatalizmowi zła. Co powinniśmy zrobić? Pozwólcie, że wyjaśnię to na przykładzie (por. Eloy Bueno de la Fuente, „A Mensagem de Fátima. A misericórdia de Deus: o trionfo do amor nos dramas da história”, 2014, ss. 235-237): jeśli otrzymujemy fałszywy banknot, to reakcją spontaniczną, a nawet uznaną za logiczną, byłoby przekazanie go komuś innemu. Widzimy w tym przypadku, jak bardzo jesteśmy wszyscy skłonni do popadania w przewrotną logikę, która nas opanowuje i popycha do propagowania zła. Jeśli będę działać zgodnie z tą logiką, moja sytuacja ulega zmianie: byłem niewinną ofiarą w chwili, kiedy otrzymałem podrobiony banknot; spadło na mnie zło innych. Jednakże w chwili, kiedy świadomie przekazuję fałszywy banknot komuś innemu, już nie jestem niewinny: pokonała mnie siła i urok zła, powodując, że kto inny stał się nową ofiarą. Stałem się przekazicielem zła, stałem się odpowiedzialny i winny. Alternatywą jest powstrzymanie postępu zła. Ale jest to możliwe tylko płacąc pewną cenę, to znaczy zostając z fałszywym banknotem i uwalniając w ten sposób drugą osobę od postępu zła. Tylko taka reakcja może powstrzymać zło i je pokonać. Ludzie odnoszą to zwycięstwo, kiedy są zdolni do poświęcenia, które staje się wynagrodzeniem. Dokonuje tego Chrystus, ukazując, że Jego sposobem miłowania jest miłosierdzie. Taki nadmiar miłości możemy zobaczyć w krzyżu Jezusa: bierze On na siebie nienawiść i przemoc, jakie na Niego spadają, nikogo nie znieważając ani też nie grożąc zemstą, lecz przebaczając, ukazując, że istnieje większa miłość. Tylko On to może uczynić, biorąc na siebie – by tak rzec – „fałszywy banknot”. Jego śmierć była zwycięstwem nad złem rozpętanym przez Jego oprawców, którymi jesteśmy my wszyscy: Jezus ukrzyżowany i zmartwychwstały jest naszym pokojem i pojednaniem (por. Ef 2, 14; 2 Kor 5, 18). „Przeciwstawiłaś się naszej zagładzie, postępując prawą drogą przed Bogiem naszym”: modlimy się podczas tego nocnego czuwania jako ogromny lud podążający śladami Jezusa Chrystusa zmartwychwstałego, oświetlając sobie nawzajem drogę, pociągając siebie wzajemnie, opierając się na wierze w Jezusa Chrystusa. W odniesieniu do Maryi Ojcowie Kościoła napisali, że poczęła Jezusa najpierw w wierze, a następnie w ciele, kiedy powiedziała Bogu „tak” na słowa, jakie skierował do niej przez anioła. Ale to, co wydarzyło się w sposób wyjątkowy w Matce Najświętszej, dokonuje się w nas duchowo za każdym razem, kiedy słuchamy Słowa Bożego i wprowadzamy je w czyn, jak żąda tego Ewangelia (por. Łk 11, 28). Z hojnością i męstwem Maryi oddajmy Jezusowi swoje ciało, aby mógł On nadal żyć między ludźmi; ofiarujmy Mu swoje ręce, by okazały czułość maluczkim i ubogim; swoje nogi, byśmy wychodzili na spotkanie braci; swoje ramiona, aby wspierać tych, którzy są słabi i pracować w winnicy Pańskiej; swoje umysły, aby przemyśleć i podejmować plany w świetle Ewangelii; a zwłaszcza swoje serce, aby miłować i podejmować decyzje zgodnie z wolą Boga. Niech tak nas kształtuje Matka Boża, przygarniając nas do swojego Niepokalanego Serca, jak to uczyniła z Łucją oraz błogosławionymi Franciszkiem i Hiacyntą Marto. Obchodząc stulecie objawień, wdzięczni za dar, jakim zdarzenie, orędzie i sanktuarium w Fatimie były w ciągu tego wieku, dołączmy nasz głos do Najświętszej Dziewicy: „Wielbi dusza moja Pana, […] bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej […]; Jego miłosierdzie z pokolenia na pokolenie nad tymi, którzy się Go boją” (Łk 1, 46-50).