Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
Download Joomla Templates by NewJackets

Świadectwo Oli

Opublikowano: niedziela, 03 sierpień 2014

Dzień 1

Aaaaa…. Co ja tu robię? Nie wiem, jak będzie. Nie znam za dużo ludzi. Gdzie będziemy spać? Co będziemy jeść? Ksiądz-przewodnik zapewnia, że nie zginiemy, więc chyba mu wierzę. Są koleżanki  (i koledzy ) więc jest dobrze. Idziemy. Śpiewamy, skaczemy, śmiejemy się, modlitwa ma moc. Na  obiedzie spotykamy znajomych, którzy idą w innych grupach: „O, ty też idziesz?”  

Czytaj więcej...

Dzień 1

Aaaaa…. Co ja tu robię? Nie wiem, jak będzie. Nie znam za dużo ludzi. Gdzie będziemy spać? Co będziemy jeść? Ksiądz-przewodnik zapewnia, że nie zginiemy, więc chyba mu wierzę. Są koleżanki  (i koledzy  ) więc jest dobrze. Idziemy. Śpiewamy, skaczemy, śmiejemy się, modlitwa ma moc. Na  obiedzie spotykamy znajomych, którzy idą w innych grupach: „O, ty też idziesz?” Intencja ważna rzecz, ale trzeba ją mieć. Po chwili do głowy przychodzi mnóstwo spraw, z którymi  trzeba udać się do Mamy, bo tylko Ona pomoże. Jest intencja – jest sens. To pomoże za kilka dni  podjąć decyzję o kolejnym zebraniu się do drogi (ale teraz jeszcze tego nie wiem).  Wieczorem trzeba znaleźć sobie nocleg – fajne doświadczenie. Zwłaszcza, że mamy namiot (tylko na  dzisiaj) i miejsce, gdzie możemy go rozbić. Fajnie jest.

Dzień 2

Koleżanka: Olka, śpiewałaś hymn grupy przez sen!
Ja: Ja nie gadam przez sen.
Koleżanka: Ty nie gadasz, ty śpiewasz.

Składamy namiot, szybkie śniadanie i w drogę. Oj, zimno. Dzień krótki, więc jest pięknie. Ale dlaczego wieczorem bolą mnie stopy? Nocleg w… szklarni z pomidorami.

Dzień 3

Nie trzeba składać namiotu, blisko do auta z bagażami, ale… ała! Witaj pierwszy pęcherzu! Nie  dobrze. Dzień długi i asfaltowy, mocno słoneczny. Noga za nogą. Dobrze, że mam tylko dwie, bo to  zmniejsza możliwości ilościowe pęcherzy. Chociaż przy piątym, to nie jest żadne pocieszenie… Gdy  śpiewasz, masz siłę iść. Modlitwa całym ciałem – warsztaty. Przewodnik biega wzdłuż grupy, tam  i z powrotem (nie uwierzę, że nie trenował cały rok do tego zadania), studio opowiada dowcipy „z brodą”, a na ogonie grupy zawiązuje się grupka młodych niby-zbuntowanych, ale wspaniałych młodych. Jest moc! Szukanie noclegu i cudowne wynagrodzenie całego dnia – wspaniali gospodarze, ciepły prysznic i najwygodniejszy dywan na świecie

Dzień 4

Na śniadanko świeżuteńkie bułeczki, bo syn gospodarzy jest piekarzem i właśnie wrócił z nocki. Ale to tyle przyjemności na dzisiejszy poranek. Zimno, boląco i chrypiąco. Pielgrzymka w pełni! W powietrzu jakieś 6 stopni, słonko dopiero zabiera się za wschodzenie, a my budzimy miejscowość: „Obudź się, na chmurach siada słońce, jak błyszcząca ważka, złota ćma. Spójrz Bóg dzień pobłogosławił światłem, obudź się i śpiewaj, dziękuj Mu…” O, tak, to jednak będzie dobry dzień. Obiad na łące, nigdzie tak nie smakuje, jak na pielgrzymce. Zaczynamy grupowy konkurs na ilość pęcherzy. Moje pięć bąbelków może znaleźć się w pierwszej trójce „laureatów” Nagroda? Zapewnienie, że pielgrzymka jest „ważna”. Najgorzej wystartować z postoju, potem już się płynie. To jest ten moment, w którym intencja pomaga wstać i iść dalej.

I znowu nocleg. Im bliżej Jasnej Góry, tym trudniej znaleźć życzliwych ludzi. Ale jaka satysfakcja, że znowu mieszkamy w domu! Ależ ta podłoga jest wygodna, naprawdę!

Dzień 5

Nie dobrze, kryzys. Dlaczego to jest tak daleko? Boli. Boże, dziękuje ci za księdza-przewodnika, bo  tylko on trzyma nas przy życiu i przy marszu. A ci porządkowi, to chyba nigdy na pielgrzymce nie  byli: „Dołączamy! Szybciej, łatamy dziury…”. Chłopie, ja już szybciej dzisiaj nie umiem! Dzisiaj zauważyłam, jak ważne są małe gesty miłości i ile naprawdę znaczą: ktoś podał wodę (chyba nie najlepiej wyglądałam), ktoś chwilę poniósł plecak, ktoś pomógł delikatnie przebić kolejnego pęcherza (zresztą już ich chyba nawet nie czułam, jeden więcej czy mniej…). Jest tablica z miejscowością noclegową! Ale co z tego, skoro jeszcze godzina drogi… Nie dojdę, nie ma mowy, odpadam, nigdy więcej pielgrzymki, co to był w ogóle za pomysł? Nawet moc intencji jakby słabsza. Ale od czego są bracia i siostry pielgrzymkowi – w najtrudniejszym momencie dowlokę do mety, mimo własnego zmęczenia.

Brak noclegu… ale tylko chwilowy, bo ktoś znowu pożycza nam namiot Jest pięknie!

Dzień 6

Czy ja mówiłam, że nie dojdę? Nie, to nie byłam ja. Boli mnie wszystko, ale co tam. Już słychać głos Mamy, czuć Jej święty zapach, przecież już jesteśmy. Jeśli nie byłeś nigdy na pielgrzymce, to nie zrozumiesz, jak napiszę teraz, że łzy radości na Rajskim Placu są nagrodą za wysiłek tego tygodnia. Idziemy do Mamy, by w twarz Jej powiedzieć, z czym przychodzimy. I jest pokój, że Mama już wie. To znaczy, że będzie dobrze.

Dzień 7

Pobudka we własnym łóżeczku, czyściutkim i pachnącym…
To kiedy w przyszłym roku wyruszamy na pielgrzymkę?

Pielgrzymka

Jest kurz, zmęczenie, pęcherze, spanie na podłodze… Jest śpiew, modlitwa, wspaniali przyjaciele i doświadczenie, że Kościół jest pięknym miejscem i stylem życia. Pielgrzymka to sposób Pana Boga, Żeby ci jasno i wyraźnie w serce wsadzić pewność o Jego Miłości. Nie wraca się nigdy takim samym, zawsze wraca się zmienionym.

Pielgrzymka uzależnia. Jak pójdziesz raz, to będziesz tęsknił już do następnej. Ja uzależniłam się 19 lat temu. Od tamtego czasu nie mogłam iść aż cztery razy. Trudne doświadczenie, bo moje serce było na trasie, ale ciało musiało siedzieć w pracy. Pielgrzymka daje podstawy do pracy na cały rok. Tu rodzą się postanowienia, fascynacje Bogiem i Jego stylem życia, tu sumienie się rachuje i chce się poprawić, tu odnajdujesz się w Kościele, który zaczynasz kochać. Przez lata człowiek się zmienia i zmienia się jego wiara, przychodzą nowe doświadczenia i zmienia się sposób patrzenia na wiele spraw, ale jedno pozostaje – pielgrzymka daje moc, bo jest w niej Duch Święty.

Nie jesteś przekonany? – zaryzykuj, zawsze możesz zawrócić (choć nie myślę, żebyś dobrowolnie zrezygnował)

Boisz się? – nie ma czego, nie pozwolimy ci zginąć (ani spać w szklarni)

To nie dla ciebie? – tego jeszcze nie wiesz, dopóki nie sprawdzisz.

Nie masz z kim? – będzie nas jakieś dwa tysiące, kogoś znajdziesz.

„Wybierz się, wybierz się razem z nami, na wspaniały pielgrzymkowy szlak. 
Jeśli będziesz szedł wytrwale, to na Jasnej Górze w Jej obliczu ujrzysz Boga znak”