Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
Download Joomla Templates by NewJackets

Konferencja I

Opublikowano: wtorek, 15, sierpień 2017

WTOREK, 15.08.2017 r.
KONFERENCJA I

Nasi misjonarze – fideidoniści – od początków po dzień dzisiejszy.

Kościół, którego jesteśmy członkami jest Kościołem z natury misyjnym, czyli posłanym. Jego misyjna natura i jego posłannictwo mają swe ostateczne źródło w Trójcy Św. Kościół jest misyjny, ponieważ swymi korzeniami wyrasta ze zbawczej misji Jezusa Chrystusa, który pragnie zbawienia wszystkich ludzi. Jezus, pełniąc zbawczą misję na ziemi, mówił o sobie: Także innym miastom muszę głosić Dobrą Nowinę o królestwie Bożym, bo po to zostałem posłany (Łk 4,43). Jezus tę zbawczą misję, dla której został posłany na ziemię przez Ojca, wypełnił swoim życiem, nauczaniem i czynieniem cudów, którymi potwierdzał swoje nauczanie. Przekazał ją potem Apostołom, którzy mieli strzec tego depozytu i rozwijać go w Kościele. Kościół głosi Ewangelię wszystkim ludziom z najgłębszej potrzeby swojej natury oraz z nakazu Jezusa: Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu św…. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami aż do skończenia świata (Mt 28,18-20). Tymi słowami Jezus, tak jak posyłał Apostołów do głoszenia Dobrej Nowiny o zbawieniu wszystkim narodom, tak i dzisiaj nas posyła do głoszenia Ewangelii. Papież Franciszek podczas audiencji generalnej, 16 października 2013 roku, powiedział, że wyznawanie, iż Kościół jest apostolski oznacza podkreślenie jego głębokiego związku z apostołami, powołanymi przez Jezusa, aby kontynuować Jego dzieło. Określenie, że Kościół jest apostolski oznacza, że opiera się on na nauczaniu apostołów, na władzy jakiej udzielił im sam Chrystus. Żyli oni z Jezusem, słyszeli Jego słowa, dzielili Jego życie, a przede wszystkim byli świadkami Jego śmierci i zmartwychwstania. Przypominając naukę Katechizmu Kościoła Katolickiego papież stwierdził, że Kościół jest apostolski, ponieważ zachowuje i przekazuje, nauczanie, dobry depozyt i zdrowe zasady usłyszane od apostołów. Innymi słowy to właśnie Kościół w swojej drodze na przestrzeni wieków - pomimo trudności, problemów i słabości – przekazuje nam autentyczne orędzie Chrystusa. Daje nam pewność, że to, w co wierzymy jest naprawdę tym, co przekazał nam Chrystus.
Papież zaznaczył, że Kościół jest apostolski, ponieważ jest on posłany, aby nieść Ewangelię całemu światu. Chrystus wzywa wszystkich by «szli» na spotkanie innych, posyła nas, żąda od nas, byśmy się ruszyli i nieśli radość Ewangelii! - stwierdził Ojciec Święty. Kończąc swoje rozważanie Papież Franciszek podkreślił, że Kościół ma swoje korzenie w nauce apostołów - autentycznych świadków Chrystusa, ale patrzy nieustannie w przyszłość, ma mocną świadomość, że jest posłany, posłany przez Jezusa, że jest misyjny. Kościół, który zamyka się w sobie i w przeszłości, zdradza swoją tożsamość. Odkrywajmy więc dzisiaj całe piękno i odpowiedzialność bycia Kościołem apostolskim! I pamiętajcie, że Kościół jest apostolski, gdyż modlimy się i głosimy Ewangelię swoim życiem, - zaapelował papież. Misyjność Kościoła jest jego podstawową działalnością i posłannictwem. W encyklice Redemptoris missio Ojciec Święty Jan Paweł II pisze o stałej aktualności posłania misyjnego, dostrzeganej m.in. przez Sobór Watykański II a także papieża bł. Pawła VI. Kościół jest misyjny w swojej teologii, jest także misyjny w swojej geografii. W swojej działalności ma dobre dni, ale również krzyże. Dość często chrześcijanie oddają życie za wiarę. Misyjność objawia się także przez przelaną krew męczenników. Misyjność Kościoła widać w pracy charytatywnej na rzecz ludzi biednych. Kościół ma niemałe zasługi w likwidacji analfabetyzmu w Afryce. Działalność misyjna Kościoła obejmuje wiele segmentów życia ludzkiego: wychowanie, podnoszenie poziomu kultury, pomoc gospodarczą itp. Tak więc Kościół przynosi ludziom nie tylko Ewangelię, ale także różne bardzo konkretne i materialne dobrodziejstwa. Z misjonarzami duchownymi pracują również misjonarze świeccy: lekarze, pielęgniarki, nauczyciele, inżynierowie. To wszystko dzieje się w ramach działalności misyjnej Kościoła. Musimy wszakże pamiętać, że praca ta wymaga niejednokrotnie heroizmu. Wymaga przede wszystkim ogromnej wiary i przekonania o słuszności podejmowanego wysiłku, ale także zwyczajnych sił fizycznych, cierpliwości i wytrwałości w dążeniu do celu. Wymaga również współdziałania z innymi osobami, patrzącymi i myślącymi podobnie, które na innym gruncie będą wspierać misjonarzy, organizując dla ich pracy pomoc materialną, czy dając zaplecze modlitewne. Możemy więc wszyscy mieć radość z uczestniczenia w działaniu misyjnym Kościoła. Jest ono możliwe dla każdego katolika, chrześcijanina. Św. Teresa od Dzieciątka Jezus, zamknięta w klasztorze karmelitańskim, jest dzisiaj patronką misji i misjonarzy. Była zawsze duchem z misjonarzami, była świadkiem modlitewnym dla ich działania. My także możemy włączać się w prace misyjne proponowane przez Kościół. Wszyscy bowiem jako wyznawcy Chrystusa otrzymaliśmy ten sam misyjny mandat: iść na cały świat, nawracać wszystkie narody (por. Mt 28, 18-20) - aż po krańce ziemi (por. Dz 1, 8). A Pan będzie nam zawsze towarzyszył (por. Mt 28, 20). Miejmy zawsze świadomość, że uczestniczymy w tym wielkim Bożym działaniu, że Chrystus powołuje nas jako swoich najbliższych współpracowników. Udział w dziele misyjnym Kościoła powszechnego ma także diecezja opolska, z której pochodzi ponad stu misjonarzy aktualnie pracujących na misjach: kapłanów, sióstr zakonnych, braci i osób świeckich. Pierwsze wyjazdy na misje księży zakonnych i sióstr zakonnych z naszej diecezji miały miejsce już na początku XX wieku. Natomiast pierwsi księża diecezjalni udali się na misje na początku lat 80-tych ubiegłego wieku. Nazywamy ich fideidonistami. Skąd ta nazwa? Otóż w roku 1957 papież Pius XII w encyklice Fidei Donum prosi biskupów diecezjalnych z całego świata o to, by 2% lokalnego duchowieństwa udało się na misje. Ponieważ były to czasy komunistyczne i przepływ informacji był inny niż dzisiaj, na odpowiedź z Polski przyszło poczekać około 20 lat. Nasza diecezja pozytywnie odpowiedziała na to wezwanie w roku 1980. Choć idea pracy na misjach dojrzewała w świadomości niektórych księży już wcześniej, to jednak bezpośrednim impulsem wyjazdu pierwszych opolskich fideidonistów na misje była prośba afrykańskiego biskupa Chrétien Matawo Bakpessi o pomoc polskich księży do pracy w jego togijskiej diecezji Sokode. Było to w roku 1979. Jeszcze w tym samym roku udaje się do Togo biskup Alfons Nossol. Widząc ogromne potrzeby misyjne w tym małym afrykańskim kraju, wysyła pięciu pierwszych misjonarzy diecezjalnych do diecezji Sokodé. W tym samym czasie dwaj inni kapłani decydują się na wyjazd do pracy misyjnej w Peru. Po rocznym kursie językowym, w roku 1981 cała siódemka udaje się do swoich nowych diecezji. W rok później dwaj inni księża jadą na misje na małą afrykańską wyspę położoną na oceanie Indyjskim – Mauritius, zaś w roku 1983 dwóch następnych udaje się do Togo, zaś jeden do Peru. Każdy misjonarz, aby mógł głosić Słowo Boże musi to czynić, używając miejscowego języka. Chodzi zwłaszcza o francuski i hiszpański. Dziś misjonarze przygotowują się do pracy misyjnej w Centrum Formacji Misyjnej w Warszawie (od 1984 r.) przez okres 9 miesięcy. Kiedyś przygotowywali się w jednym z miast na zachodzie Europy (Bruksela, Louven). Często jednak po przyjeździe na misje okazuje się, że nieraz należy nauczyć się miejscowego języka, gdyż język oficjalny nie jest znany przez wszystkich, zwłaszcza starszych. Np. język francuski jako urzędowy w Togo służy przede wszystkim do kontaktów z dziećmi i młodzieżą oraz z tymi, którzy się tym językiem posługują. Jednak w kontaktach ze starszymi, mieszkającymi zwłaszcza w wioskach, należy posługiwać się językiem miejscowym (ewe lub kabye) którego misjonarze używają także w liturgii mszy św. oraz udzielając innych sakramentów... Ponadto należy przestawić myślenie z „naszego” na miejscowe, aby wejść w kulturę danego narodu, by móc głosić tego samego Chrystusa, ale w „wersji” miejscowej społeczności. Typowym przykładem jest np. pojmowanie czasu przez Afrykańczyków, którzy nigdy się nie spieszą (co często denerwuje niedoświadczonych misjonarzy). Mówią oni często: Wy, Biali, macie zegarki, a my mamy czas. Trzeba zatem podkreślić, że praca misjonarza jest piękna, ale o wiele trudniejsza niż u nas; trudniej jest zrozumieć ludzi…, trudniej jest zachować cierpliwość, trudniej jest katechizować…, samotność jest uciążliwsza…, trudniej o natychmiastowe sukcesy…, wszystko jest trudniejsze. Nawet piękne słońce może się znudzić i dokuczać tak, że z utęsknieniem czekać trzeba jego pięknego zachodu. Ewangelia nie głosi się sama, jej głoszenie wymaga obecności kogoś, kto użycza jej głosu: apostoła – misjonarza. W jaki sposób świat mógłby poznać Ewangelię, gdyby jej ktoś nie przekazał? Chrystus potrzebuje rzecznika, aby można było w Niego uwierzyć i przyjąć Go. Stąd potrzebny jest apostoł, którego motywem wyjazdu na misje jest wiara w Chrystusa i Jego miłość. Nie da się niczym innym wytłumaczyć służby misyjnej kapłanów i osób świeckich… Z chwilą wyjazdu na misje, misjonarze niejako tracą wszystko: opuszczają najbliższych, rezygnują z wygodnego życia, wędrują tam gdzie nie stąpa się po dywanie i nie ogląda się po dobrej kolacji filmu w telewizji. Jak dziecko muszą się od nowa uczyć wszystkiego: mówić, rozumieć i oceniać. Głoszą imię Chrystusa w kulturze ludu wśród którego pracują. Oddajmy głos naszym misjonarzom wsłuchując się w niektóre fragmenty ich listów przysłanych z misji: Jak wszyscy misjonarze spotykamy tu na każdym kroku ludzką niedolę i cierpienie. Każdego dnia odwiedza nas wielu chorych, wśród których nie brakuje trędowatych, prosząc o niezbędne lekarstwa. Dajemy, co mamy i pomagamy, jak potrafimy. Raz w miesiącu starsi i chorzy zbierają się w naszym domu, gdzie mogą wspólnie rozmawiać i zjeść obiad. Chętnie pomaga nam w tym młodzież. Robią przygotowania i karmią tych, którzy sami już jeść nie potrafią. Na ostatnim spotkaniu był trędowaty bez nóg i rąk. Widziałem, że był szczęśliwy, iż mógł być razem z innymi, cierpiącymi w podobny sposób… * * * * *

…Dziś jest niedziela, miałem również jechać odprawić mszę św. do Belgrano, miejscowości oddalonej o 32 km. Ale nic z tego nie wyszło, bo w nocy była tropikalna ulewa i nie było mowy o jeździe samochodem. Może uda się w przyszłą niedzielę…* * * * *

…W październiku 2005 roku objąłem parafię pw. św. Antoniego z Padwy w Tchambie, w środowisku zdominowanym przez islam. Do parafii należy także prawie 20 wiosek w buszu, oddalonych często kilkadziesiąt kilometrów od misji. W pracy na parafii pomaga mi wikary - togijczyk. Do dyspozycji mieliśmy tylko jeden samochód, który niestety po 10-letniej eksploatacji nie nadawał się już praktycznie do regularnego użytku. A w perspektywie mamy: budowę kościoła we wiosce Affem Kabye, remont kaplicy w Kutchoni, budowę sierocińca i wiele innych inwestycji. Tak, jak na każdej misji, samochód jest nieodzowny do pracy misyjnej. Osobiście, ale także cała parafia, składa niezmierne podziękowania wszystkim ludziom dobrej woli, którzy nie szczędzili ofiar, by samochód nam pomagał w pracy ewangelizacyjnej na afrykańskiej ziemi. Niech święty Krzysztof wstawia się za wszystkimi kierowcami, którzy są solidarni z misjonarzami. W każdą pierwszą sobotę miesiąca modlimy się i odprawiana jest Msza święta za wszystkich ofiarodawców naszego samochodu… * * * * *

…Papua Nowa Gwinea jest krajem dwa razy większym od Polski i jest drugą co do wielkości wyspą świata… By poznać mentalność rdzennych Papuasów i sposób, w jaki przeżywają, młodą jeszcze, w tych regionach świata, wiarę katolicką trzeba samemu pobyć przez jakiś czas z nimi. Myślę, że dobrze poznałam tamtejszych ludzi szczególnie parafian z Sikiro, głównie tych, którzy są duszą Kościoła i aktywniej udzielają się w życiu Kościoła i parafii. Tych bardziej zaangażowanych jest tam bardzo wielu, bo to, co nauczają misjonarze tzn. że ludzie są Kościołem, a nie tylko misjonarz, że to oni – ludzie tworzą wspólnotę, jest tam bardzo żywe i dosłownie rozumiane, dlatego też ludzie odczuwają wielką odpowiedzialność za swój Kościół. Parafianie sami przygotowują liturgiczną oprawę mszy św. W każdą sobotę młodzież przez kilka godzin ćwiczy i przygotowuje śpiewy do niedzielnej Eucharystii. Jest przy tym bardzo spontaniczna i otwarta, często tworzy pieśni z słowami pasującymi do słów czytanej Ewangelii. Tutejsi ludzie bardzo sobie cenią fakt posiadania kapłana. Do Kościoła w Sikiro, do głównej stacji, która liczy jeszcze 26 stacji filialnych położonych wyżej w górach, ludzie przychodzili bardzo licznie, by uczestniczyć we mszy św. Niektórzy musieli iść nawet parę godzin, schodząc z gór wydeptanym wąskim chodnikiem (większość Papuasów ciągle jeszcze chodzi boso). Kto tylko może, schodzi do głównego kościoła na mszę dlatego, że są regiony do których kapłan tylko dwa lub trzy razy w roku jest w stanie dotrzeć. Są stacje, do których trzeba iść, wspinać się 6, 8 godzin w porze suchej a w porze deszczowej znacznie dłużej albo po prostu dojście ze względów bezpieczeństwa w ogóle nie jest możliwe, bo stoki gór są zbyt śliskie. Jednak nie tylko piesze zejście stromymi i śliskimi zboczami gór bywa niebezpieczne, bo drogi, którymi można jechać samochodem też bywają przeróżne. Droga – oczywiście żaden asfalt tylko ujeżdżona polna – ma tyle dziur, że chcąc ominąć jedną wjeżdża się w drugą a po deszczu przejazd to nie lada wyczyn i takich wyczynów każdy z misjonarzy w Papui dokonuje niezliczoną ilość razy. Często jest tak, że w porze deszczowej by dojechać do którejś ze stacji misyjnej trzeba przejechać wpław kilka rzek, często trzeba czekać aż stan wód opadnie, by móc przejechać. Utrudnieniem jest też brak mostów a czasem, jeśli te mosty są to... ja się bałam przez nie przejeżdżać, bo wszystkie belki się ruszały a niektórych po prostu nie było. Byłam pełna podziwu dla misjonarzy za ich perfekcję w poruszaniu się po tamtejszych drogach. Naprawdę, będąc tam, jeszcze bardziej przekonałam się o tym, jak ważne jest byśmy żyjąc w Polsce otaczali modlitewnym wsparciem wszystkich misjonarzy i misjonarki, którzy dokonują wielkiego dzieła pozyskując nowych wyznawców wiary Chrystusowej. Owoce ich misyjnego trudu widoczne są na twarzach ludzi, którzy w wielkim skupieniu przeżywają swoją wiarę. Papuasi uśmiechają się cały czas. Prawdą jest, że oni mają czas a my, Europejczycy mamy... zegarki. Papua ma coś w sobie, co sprawia, że jeśli na początku nie dostajemy szoku kulturowego to zakochujemy się w niej chcemy tam wrócić. Zdaję sobie sprawę, że w tych paru słowach nie przekazałam tego wszystkiego, co tam zobaczyłam, ale też nie miałam takiego zamiaru. Moją intencją było, żeby uwrażliwić was na potrzeby misji. Każdy z nas może być misjonarzem. Nie trzeba wyjechać do misyjnego kraju, ale przez modlitwę ofiarowaną w intencji misji i misjonarzy można bardzo wiele pomóc. Sama widziałam ogrom potrzeb, wysiłku oraz trudu ponoszonego przez misjonarzy, dlatego wszystkim tym, którzy modlą się w intencji misji składam serdeczne ‚Bóg zapłać’. W latach 1981-2017 na misjach pracowały ogółem 52 osoby z naszej diecezji. Głosili oni Słowo Boże z następujących krajach: Togo, Peru, Mauritius, Kamerun, Zambia, Argentyna, Boliwia, Brazylia, Chile, Puerto-Rico, Wenezuela oraz Papua Nowa Gwinea. Aktualnie na misjach przebywa 16 osób z diecezji opolskiej (13 kapłanów, 3 osoby świeckie): Togo (ks. Jan Piontek, ks. Robert Dura, ks. Zygmunt Piontek); Peru (ks. Jan Lachowiecki, ks. Joachim Pohl, ks. Paweł Chudzik, ks. Dariusz Flak, ks. Gerard Tyralla, p. Joanna Łupicka); Boliwia (ks. Piotr Wojtala, ks. Przemysław Skupień, p. Małgorzata Siwiec, p. Agata Szpulak); Mauritius (ks. Tadeusz Lewicki); Brazylia (ks. Serafin Pogoda); Puerto-Rico (ks. Wiktor Tarnawski). Ponadto Ks. Radosław Łacek ukończył formację w Centrum Formacji Misyjnej w Warszawie i w tym roku wyjeżdża do pracy w Peru. Także dwóch naszych księży rozpocznie od września formację misyjną w Centrum Formacji Misyjnej w Warszawie, a po niej wyjadą w 2018 roku na misje do Papui Nowej Gwinei. Kiedy mówi się o misyjnym zaangażowaniu Kościoła, myśli się najczęściej o działalności księży, zakonników i sióstr zakonnych. Rzadko natomiast wspomina się w tym kontekście misyjną posługę wolontariuszy, którzy pracują na misjach przez pewien, zazwyczaj krótszy okres czasu. Aktualnie na misjach pracują 3 wolontariuszki w ramach „Domów Serc”: Agnieszka Ogiolda – Indie, Klaudia Zając – Honduras, Klaudia Bartocha – Grecja. Należy podkreślić, że w niedalekiej przeszłości na misjach przebywało kilkanaście wolontariuszy z naszej diecezji. Ktoś zapyta: jak można pomóc misjonarzom? Oczywiście pomoc modlitewna jest niezbędna i oczywista. Jednak można pomóc misjonarzom także w wymiarze materialnym. Ważną inicjatywą na polu wspierania naszych opolskich misjonarzy jest Fundusz Pomocy Misjonarzom Diecezji Opolskiej. Jego celem jest niesienie pomocy duchowej i materialnej misjonarzom naszej diecezji w krajach misyjnych oraz promowanie powszechnej odpowiedzialności za misje. Źródłem finansowania Funduszu jest doroczna akcja Kolędników Misyjnych, ofiary składane z okazji wspomnienia św. Krzysztofa. Na przestrzeni 18 lat swego funkcjonowania (1999-2017) nasz Fundusz dofinansował następujące przedsięwzięcia: - budowę 20 kościołów oraz kaplic, budowę 2 sierocińców, wyposażenie kilku plebanii naszych misjonarzy, budowę szkoły w Togo, zakup podstawowych lekarstw, wykopanie 12 studni i jednej wieży ciśnień, zakup (przy 50% dofinansowaniu z MIVA Polska) 10 samochodów terenowych, utrzymanie środków transportu (np. zakup nowych opon i innych części). Ponadto Fundusz zakupił: 44 rowery dla katechistów, 14 dzwonów do kościołów i kaplic misyjnych, 2 motocykle terenowe i wiele innych. Wymienione wyżej przedsięwzięcia to tylko najistotniejsza pomoc naszym misjonarzom w latach 1999-2017. W tym czasie bowiem zrealizowano jeszcze wiele innych, mniejszych projektów, jak np.: dotacje wakacyjne, stypendia oraz wydatki na leczenie. Drugą ważną inicjatywą na polu wspierania i kształtowania wrażliwości misyjnej jest akcja „Kolędników Misyjnych”. Akcja ta, ma nie tylko pomóc potrzebującym na misjach, ale też ma wychowywać dzieci do wrażliwości i chęci pomocy oraz dzielenia się z biedniejszymi, a także ma na celu jednoczyć i scalać wewnętrznie grupy dziecięce i młodzieżowe do dawania świadectwa swojej wiary. W dziedzinie budzenia wrażliwości na potrzeby misji i konkretnej pomocy misjonarzom służy dzień liturgicznego wspomnienia św. Krzysztofa. W całej Polsce, również w naszej diecezji wraz z MIVA Polska organizowana jest w parafiach „Akcja św. Krzysztof”. Księża w ramach poświęcania pojazdów apelują do kierowców, aby jako podziękowanie za bezpieczną podróż złożyli dar na misyjne środki transportu. Darowizny zebrane w tym dniu zasilają nasz Fundusz Pomocy Misjonarzom Diecezji Opolskiej. Szczególną formą pomocy misjom jest zainaugurowany w roku 2004 Program Pomocy Dzieciom z Krajów Misyjnych. Program ma na celu objęcie opieką duchową i finansową dzieci, młodzieży oraz kleryków i studentów, zwłaszcza tych, którzy mieszkają na terenie parafii, gdzie pracują misjonarze Diecezji Opolskiej. Uczestnictwo w Programie wyraża się w podjętym zobowiązaniu finansowym na okres co najmniej jednego roku, by umożliwić edukację biednemu dziecku z kraju misyjnego. Mogą przystąpić do niego zarówno osoby indywidualne, jak też rodziny, grupy parafialne (np. ministranci, ogniska misyjne, róże różańcowe, itp.), firmy, zakłady pracy, uczelnie, szkoły, klasy, kluby, stowarzyszenia, które złożą pisemną deklarację w której zobowiążą się do opłacania nauki swego podopiecznego. Zaangażowanie w tę formę pomocy sprawia, że poprzez misjonarza, mieszkające daleko od siebie osoby, różniące się kulturą i zwyczajami, stają się sobie bliskie emocjonalnie i duchowo, co niewątpliwie ubogaca samych darczyńców i jednocześnie stanowi wydatną pomoc dla obdarowanego. Bardzo cenną okazją do propagowania idei misyjnej wśród dzieci, ich rodziców i pozostałych wiernych jest w naszych parafiach czas Pierwszych Komunii. Wiele parafii poświęca jeden dzień „Białego Tygodnia” właśnie tematyce misyjnej. W tym dniu przybliża się dzieciom i pozostałym wiernym ideę misyjną Kościoła oraz zachęca do zaangażowania się na rzecz wspierania dzieł misyjnych Kościoła. Chodzi głownie o zachętę do modlitwy w intencjach misyjnych oraz o wsparcie materialne w postaci składanej ofiary przeznaczanej dla dzieci z krajów misyjnych, która stanowiłaby cząstkę daru, który dziecko otrzymało z okazji Pierwszej Komunii Świętej. Idea tego dnia Dzieci – Dzieciom Misji jest w naszej diecezji dość szeroko znana i praktykowana. Ten zwyczaj warto podtrzymywać lub wprowadzić go tam, gdzie go jeszcze nie ma, gdyż jest to doskonała okazja do propagowania spraw misji oraz daje to możliwość zawiązania nowych dziecięcych grup misyjnych w ramach Papieskich Dzieł Misyjnych Dzieci.