Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
Download Joomla Templates by NewJackets

Konferencja I

Opublikowano: czwartek, 08 sierpień 2019

ŚRODA, 14.08.2019 r.
KONFERENCJA I

Tematem tej konferencji jest małżeństwo sakramentalne, które jest fundamentem życia rodzinnego. Małżeństwo sakramentalne! A co z małżeństwami niesakramentalnymi? Co z matkami lub ojcami samotnie wychowującymi dzieci? Czy oni są gorsi? Czy oni są rodziną? Czy ci, którzy nie mają pełnej rodziny nie mają szans na piękne, szczęśliwe rodziny? Czy ci, którzy nie mogą „wziąć ślubu”, bo kiedyś ślubowali sobie przy ołtarzu, ale, niestety, nie wyszło, są skazani na porażkę? Czy nie są w stanie zbudować pięknej rodziny?

  1. Doświadczenie uczy pokory. Zdaje się, że pytania, które przed chwilą wypowiedziałem, same w sobie są bolesne. Dlaczego? Bo za tymi sytuacjami stoi ból! Przecież każdy chciałby mieć piękny dom; każdy chciałby mieć zdrowych, kochających się rodziców; każdy chciałby mieć mamę i tatę; każdy chce być szczęśliwy. A jednak tylu, ilu jest pielgrzymów, tyle doświadczeń rodzinnych. Nawet jeśli są wśród nas całe rodziny; nawet jeśli jesteśmy rodzeństwem czy też małżeństwem. Inaczej o rodzinie mówi brat, inaczej siostra; inaczej widzą swój dom rodzinny chłopcy, inaczej dziewczęta. Ktoś powie: „przecież mieszkają pod jednym dachem”, „mają tych samych rodziców”. Mimo tego, każdy doświadcza rodziny inaczej. Ważne jest więc, aby patrzeć na siebie z dużym szacunkiem i wrażliwością. Możliwe, że Twoja obecność przy kimś okaże się czymś bardzo ważnym, a nawet wyjątkowym. Bądźmy więc wrażliwi względem siebie i nikogo nie oceniajmy.
  2. Ocenianie i porównywanie zawsze komuś ubliża. Wielu z nas porównuje się z innymi. Tak po prostu jest. „Ten jest przystojniejszy ode mnie... Ona jest zgrabniejsza niż ja... Ten to ma dopiero super rodziców… Ona to ma dopiero wolność w domu... Im to się powodzi...” Przykładów można podawać bez końca. Przypuszczam, że dzisiaj już wielu z nas dokonało jakiegoś porównania.Pozwolę sobie powiedzieć: porównując, zawsze komuś ubliżam! Co mam na myśli? Jeśli kogoś porównuję ze sobą i stawiam go jakby „w lepszej sytuacji”, „wyżej od siebie”, to ubliżam sobie, swoim rodzicom, swoim bliskim. Jeśli kogoś stawiam „na gorszej pozycji”, jemu ubliżam. Zresztą, kto mnie upoważnił do tego, aby kogoś oceniać? Pan Jezus mówi: Nie sądźcie a nie będziecie sądzeni… (por. Łk 6, 37). Co więc mamy zrobić z myślami o innych, które same w sobie są pewną oceną i porównywaniem? Krótko mówiąc: kochaj! Pan Jezus mówi: Miłujcie się wzajemnie, jak Ja was umiłowałem (por. J 15, 12).
  3. Świadomość sakramentu małżeństwa? Czemu tak jest, że wiele małżeństw sakramentalnych nie przetrwało? Dlaczego tyle małżeństw po roku, dwóch, siedmiu się rozpada? Przecież ślubowali sobie przed Bogiem! Przecież przed ślubem byli w sobie tak zakochani, że świata poza sobą nie widzieli! Przecież na ich ślubie było kilku księży! Możliwe, że nigdy się nie zastanawiali na czym polega sakrament małżeństwa!? Spróbujmy więc zrozumieć to, co oznacza samo słowo „sakrament”. Otóż, sakrament to widzialny znak niewidzialnej łaski (określenie katechizmowe, którego uczyliśmy się przygotowując się do I Komunii Świętej). A więc: są rzeczy, gesty, osoby które widzę; są słowa które słyszę. Kościół wierzy w to, że widząc lub słysząc tzw. sakramentalne znaki, sam Bóg jest obecny i działa! W przypadku sakramentalnego małżeństwa mamy do czynienia z tym, że od dnia ślubu, od chwili przysięgi małżeńskiej (widzieliśmy nowożeńców; słyszeliśmy przysięgę; widzieliśmy księdza, który błogosławił nowożeńcom) Pan Jezus jest z nimi. Pan Jezus jest z nimi nieodłącznie, bez przerwy. Nie ma takiego dnia, nie ma takiego tygodnia, nie ma takiej sytuacji, w której nie byłoby Pana Jezusa z nimi. Ale dla małżonków może to być zupełnie pusta „obecność”, oni mogą zupełnie o tym nie wiedzieć, oni mogą obecność Pana Jezusa totalnie zlekceważyć. Niestety, aż boję się to powiedzieć: wielu małżonków, wielu nowożeńców, nie ma takiej świadomości. Pan Jezus jest z nimi, ale nie może nic zrobić! To jest tak jakby mieszkać z kimś w jednym domu, pod jednym dachem, siedzieć z kimś przy jednym stole, ale nie mieć nic do powiedzenia, mieć poczucie, że się naprawdę przeszkadza. Nikt mnie o nic nie pyta, nikt mnie o nic nie prosi, nikt mi za nic nie dziękuje. Pan Jezus jest z nimi, ale nie może nic zrobić! Jezus cierpi... W czasie Mszy ślubnej został bowiem przez młodych zaproszony, ale już po ślubie, w noc poślubną zamknięto przed Nim drzwi… Może już nawet przy wejściu na salę weselną…
  4. Sakramentalna mentalność. Świadomość, że Pan Jezus jest przy mnie, przy nas, że jest z małżonkami, w rodzinie, sprawia, że całe życie staje się inne. Kiedy uznam, że Jezus naprawdę jest na wyciągnięcie ręki, kiedy sercem uwierzę, że On naprawdę żyje, że ma wpływ na moje życie, wtedy moje postępowanie, moje wybory, moje decyzje będą inne. Kiedy małżonkowie sakramentalni będą się odwoływali do Jezusa, do Jego mocy, do Jego władzy, będą widzieć znaki i cuda. Myślenie małżonków o tym, że żyją w sakramentalnym związku daje im pewność o żywej obecności Pana Jezusa. Ważne jest aby małżonkowie sakramentalni pamiętali o tym, że Pan Jezus jest zawsze z nimi. Zawsze! Wtedy kiedy są razem, kiedy wspólnie coś zwyczajnego robią, kiedy się modlą, kiedy współżyją ze sobą, kiedy planują coś na przyszłość, kiedy doświadczają jakichś trudów, kiedy martwią się o swoją przyszłość, kiedy widzą jak ich dzieci borykają się z czymś trudnym, kiedy doświadczają sukcesów… Zawsze Pan Jezus jest z nimi.

5 Jezus jest fundamentem. Wielu małżonków powtarza, że kiedyś (20, 30 lat temu) było łatwiej. Łatwiej we wspólnym życiu, łatwiej w relacjach z rodzicami czy też z dziećmi, łatwiej o wspólne tematy, łatwiej w pracy, łatwiej jeśli idzie o wychowywanie dzieci, łatwiej w wyborze szkoły lub zawodu, łatwiej w kontekście wiary i Kościoła. Ze wszystkim było jakby łatwiej. Na takie wspomnienia, niektórzy dopowiadają: ale wtedy ludzie wierzyli w Boga, wierzyli w Jego słowo, wierzyli Bogu, żyli według Bożych przykazań, budowali swoje życie na Bogu… Coś w tym jest. I to nie tylko sentymentalne wspomnienie, lecz drogowskaz na dzisiaj i na przyszłość. Zbudować swoje życie na Bogu! Budować swoją rodzinę na Bożym słowie! O wszystkich sprawach rodzinnych opowiadać Bogu na modlitwie. Wszystkie decyzje małżeńskie i rodzinne poddawać pod Boże światło, tzn. pytać się: czy to i tamto będzie podobać się Bogu? Czy to co planujemy zrobić będzie miłe Bogu? Czy decyzje które jawią się w naszej głowie są podpowiedziami Pana Jezusa, czy pokusami za którymi stoi diabeł? Może jawić się w głowie pytanie o to, które natchnienia pochodzą od Ducha Świętego? Najprościej mówiąc: z Ducha Świętego są te, które zmierzają do większej miłości małżonków oraz pogłębionej jedności małżeńskiej i rodzinnej. Myślę, że warto poprosić kogoś z grupy o podzielenie się swoim doświadczeniem małżeńskiego sakramentalnego życie. Nie bać się zadać im pytania: na czym polega to, że jesteście małżeństwem sakramentalnym? Co takiego różni was od małżeństw, które żyją bez ślubu kościelnego?