Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
Download Joomla Templates by NewJackets

Refleksja

Opublikowano: czwartek, 08 sierpień 2019

PRZEMÓWIENIE PAPIEŻA FRANCISZKA DLA PORZUCONYCH PRZEZ RODZINY NOSICIELI WIRUSA HIV
(w Domu Dobrego Samarytanina, 27.01.2019)

Przygotowując się do tego spotkania, mogłem przeczytać świadectwo jednego z mieszkańców tego domu, które poruszyło moje serce, ponieważ powiedział: „Tutaj narodziłem się na nowo”. Ten dom i wszystkie ośrodki, które reprezentujecie, są znakiem nowego życia, które chce dać nam Pan. Łatwo jest umacniać wiarę niektórych braci, gdy się widzi, że działa ona, opatrując rany, uzdrawiając nadzieję i zachęcając do wiary. Tutaj rodzą się na nowo nie tylko ci, których moglibyśmy nazwać „pierwszymi beneficjentami” waszych domów; tutaj Kościół i wiara rodzą się i odnawiają nieustannie przez miłość. Zaczynamy rodzić się na nowo, kiedy Duch Święty daje nam oczy, aby zobaczyć innych – jak nam powiedział ojciec  Domingo – nie tylko jako naszych bliskich, co już wiele mówi, ale jako naszych bliźnich. Ewangelia mówi nam, że kiedyś zapytano Jezusa: „A kto jest moim bliźnim?”. Nie odpowiedział teoriami, nie wygłosił pięknej czy wzniosłej mowy, ale użył przypowieści o Miłosiernym Samarytaninie – konkretnego przykładu realnego życia, który wszyscy znacie i bardzo dobrze przeżywacie. Bliźni to przede wszystkim oblicze, które spotykamy po drodze i którym dajemy się poruszyć i wzruszyć: przejść od naszych schematów i priorytetów, i wzruszyć się głęboko tym, czym żyje dana osoba, aby uczynić miejsce i przestrzeń na naszej drodze. Tak to rozumiał Miłosierny,  Samarytanin wobec człowieka, który został porzucony pół martwy na drodze nie tylko przez zbójców, ale także przez obojętność kapłana i lewity, którzy nie odważyli się pomóc, bo także obojętność rani i zabija. Jedni z powodu marnych pieniędzy, inni z obawy przed skażeniem, ze względu na pogardę lub obrzydzenie społeczne bez problemu zostawili tego człowieka leżącego przy drodze. Miłosierny Samarytanin, podobnie jak wszystkie wasze domy, ukazuje nam, że bliźni to przede wszystkim osoba, ktoś o konkretnej, realnej twarzy, a nie coś, co należy minąć i zlekceważyć, bez względu na jego sytuację. Jest to oblicze, które ukazuje nasze człowieczeństwo wiele razy cierpiące i zlekceważone. Jest to oblicze, które szczęśliwie wyrywa życie z komfortu, ponieważ przypomina nam i stawia nas na drodze tego, co jest naprawdę ważne i uwalnia nas od banalizacjii uczynienia naszego podążania za Panem zbytecznym. Bycie tutaj to dotykanie milczącego i matczynego oblicza Kościoła, który jest zdolny do prorokowania i tworzenia domu, tworzenia wspólnoty. Oblicza Kościoła, którego normalnie się nie widzi i które mija się, nie zauważając go, ale które jest konkretnym znakiem miłosierdzia i czułości Boga, żywym znakiem dobrej nowiny zmartwychwstania, która dziś działa w naszym życiu. (...)Jak wszyscy doskonale wiemy, dom potrzebuje współpracy wszystkich. Nikt nie może być obojętny lub obcy, ponieważ każdy jest kamieniem niezbędnym do jego budowy.  A to oznacza prośbę do Pana, aby dał nam łaskę nauczenia się cierpliwości i przebaczenia;  codziennego uczenia się, by zaczynać od nowa.  A ile razy trzeba wybaczać lub zaczynać odnowa? Siedemdziesiąt siedem razy – tyle, ile jest to konieczne. Tworzenie silnych więzi wymaga zaufania, które codziennie karmi się cierpliwością i przebaczeniem. W ten sposób dokonuje się cud doświadczenia, że tutaj rodzimy się na nowo. Tutaj wszyscy rodzimy się na nowo, ponieważ odczuwamy, jak skutecznie działa czułość Boga umożliwiająca nam marzenie o świecie bardziej ludzkim, a zatem bardziej Bożym.