Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
Download Joomla Templates by NewJackets

Konferencja II

Opublikowano: czwartek, 02, sierpień 2018

PONIEDZIAŁEK, 13.08.2018 r.
KONFERENCJA II

Biblijna orędzie o Duchu Świętym Jego znaki i symboleW tym roku w Kościele w naszym kraju zgłębiamy prawdę, że jako wierzący w Chrystusa zostaliśmy napełnieni Duchem Świętym i ubogaceni Jego darami. Przeżywając bowiem Rok duszpasterski pod hasłem: „Zostaliście napełnieni Duchem Świętym”, trzeba nam powrócić do źródeł, a więc do Bożego objawienia. Pytamy więc: Jak Pan Bóg przekazał nam ludziom Ducha Świętego? Wiemy, że jest On Osobą, ale niewidzialną naszymi, tylko doczesnymi zmysłami. Stąd Jego objawienie dokonało się przez konkretne działanie, za pomocą znaków Jego obecności.

1. Rdz 1,1-2 – Tchnienie Boże Gdy „na początku Bóg stworzył niebo i ziemię, ziemia była bezładem i pustkowiem, ciemność zalegała nad bezmiarem wód, ale Duch Boży unosił się na wodami”. Z tych pierwszych słów o stworzeniu wszechświata dowiadujemy się nie tylko o wielkim praoceanie i pramaterii, ale przede wszystkim słyszymy o Bożym Duchu który, tłumacząc dosłownie słowo hebrajskie merachefet, ogarniał ten bezmiar tak, jak ptak ogarnia skrzydłami powietrze unosząc się jednocześnie nad ziemią. Mówiąc jeszcze dokładniej, Boże tchnienie– Ruach – zarówno wiatr, jak i oddech przenikało całą rzeczywistość już dając jej życie. Odtąd obraz wichru, wiatru i tchnienia kojarzyć się będzie z darem Bożego Ducha, który ożywia wszystko: „Stwarzasz je napełniając swym Duchem i odnawiasz oblicze ziemi” (Ps 104,30)

2. Wj 19,16.18 – Ogień i obłok „Trzeciego dnia rano rozległy się grzmoty z błyskawicami, a gęsty obłok rozpostarł się nad górą (…) Góra zaś Synaj była cała spowita dymem, gdyż Pan zstąpił na nią w ogniu, i uniósł się dym z niej jakby z pieca, i cała góra bardzo się trzęsła”. Kolejnym znakiem działania Bożego Ducha jest ogień i obłok. To nie tylko objawy przerażającej potęgi Boga, co znaki Jego obecności, budzącej respekt i szacunek wśród ludu, który On wyprowadził z ziemi niewoli. Tak, jak Mojżeszowi objawił się Bóg w płonącym krzewie, podobnie teraz wobec zgromadzonego ludu, następuje moment decydujący dla Izraela: uroczyste zawarcie Przymierza. Nim naród wybrany otrzyma kamienne tablice z przekazanym Prawem Dziesięciu Słów, doświadcza wpierw Bożej mocy w postaci ognia i obłoku. To symbol niedostępności i Tajemnicy, wobec której człowiekowi przystoi pokornie upaść na twarz w adoracji i posłuszeństwie. Ten znak ognia pojawił się w Nowym Przymierzu, podczas święta Tygodni upamiętniającego Synaj – w dzień Pięćdziesiątnicy, aby objawić działanie Bożego Ducha. Wtedy, poprzez potężny szum z nieba, jakby uderzenie mocnego wiatru i znak ognistych języków, które pojawiły nad zgromadzonymi w wieczerniku, Bóg posłał obiecanego Ducha Świętego.

3. Iz 11,1-5 – Dary Ducha Świętego „I wyrośnie różdżka z pnia Jessego, wypuści się odrośl z jego korzeni. I spocznie na niej Duch Pański, duch mądrości i rozumu, duch rady i męstwa, duch wiedzy i bojaźni Pańskiej. Upodoba sobie w bojaźni Pańskiej. Nie będzie sądził z pozorów ani wyrokował według pogłosek; raczej rozsądzi biednych sprawiedliwie i pokornym w kraju wyda słuszny wyrok. Rózgą swoich ust uderzy gwałtownika, tchnieniem swoich warg uśmierci bezbożnego. Sprawiedliwość będzie mu pasem na biodrach, a wierność przepasaniem lędźwi”. Jeszcze bardziej wyraźnym znakiem obecności i działania Ducha Pańskiego jest posługiwanie Namaszczonego przez Boga. Zapowiadany bowiem Mesjasz, pochodzący z rodziny króla Dawida, będzie specjalnie obdarowany Duchem Bożym, aby mógł wypełnić sprawiedliwość wśród ludzi. Wymienione dary: mądrości i rozumu, rady i męstwa, wiedzy i bojaźni Pańskiej, wraz z darem pobożności, stały się tradycji chrześcijańskiej siedmiorakim obdarowaniem Ducha Świętego. Są to dary wewnętrzne, ale ich owoce ujawniają się w postępowaniu, w codziennych wyborach i decyzjach, w postawie wierności Bożej woli i w radykalnym odrzuceniu zła i przemocy. Dzięki nim człowiek staje się narzędziem pokoju.

4. Ez 37,4-6.11-14 – Duch wskrzesza to, co umarłe i martwe „Wtedy rzekł On do mnie: Prorokuj nad tymi kośćmi i mów do nich: Wyschłe kości, słuchajcie słowa Pana! Tak mówi Pan Bóg: Oto Ja wam daję ducha po to, abyście się stały żywe. Chcę was otoczyć ścięgnami i sprawić, byście obrosły ciałem, i przybrać was w skórę, i dać wam ducha po to, abyście ożyły i poznały, że Ja jestem Pan (…) Synu człowieczy, kości te to cały dom Izraela. Oto mówią oni: Wyschły kości nasze, minęła nadzieja nasza, już po nas. Dlatego prorokuj i mów do nich: Tak mówi Pan Bóg: Oto otwieram wasze groby i wydobywam was z grobów, ludu mój, i wiodę was do kraju Izraela, i poznacie, że Ja jestem Pan, gdy wasze groby otworzę i z grobów was wydobędę, ludu mój. Udzielę wam mego ducha po to, byście ożyli, i powiodę was do kraju waszego, i poznacie, że Ja, Pan, to powiedziałem i wykonam – wyrocznia Pana Boga”. Ważnym przejawem i znakiem działania Ducha Bożego, jest dar nowego życia. W niezwykle wymowny sposób Bóg zapowiadał ten dar przez proroka Ezechiela: suche kości zostaną przyobleczone ciałem i ożywione mocą prorockiego Słowa i siłą Ducha Bożego. Za tym obrazem ujawnia się jednak człowiek, który dotknięty jest przygnębiającą martwotą, beznadzieją i totalnym rozczarowaniem w tragicznej sytuacji niewoli. Lud wybrany doświadcza przy tym jeszcze boleśniejszej prawdy, że cała ta sytuacja jest konsekwencją dokonywanych wyborów i postępowania wbrew Bogu. Poczucie pogrzebania wszelkich nadziei jest tak „dołujące”, że przypomina sytuację śmierci i grobu. Dlatego to Bóg obiecuje, że mocą Ducha wydobędzie człowieka z grobu, dokona się cud powstania z martwych. Czas powrotu z wygnania będzie dla całego narodu zewnętrznym przejawem działania Bożego tchnienia, które ożywia i daje nową nadzieję. Ale jeszcze konkretniej spełniło się to proroctwo w wydarzeniu wskrzeszenia Łazarza, gdy sam Syn Boży wywołał martwego przyjaciela z grobu po czterech dniach od jego pochówku. Jego wskrzeszenie było zarazem zapowiedzią większego znaku i cudu – zmartwychwstania Jezusa Chrystusa.

5. Jl 3,1-2 – powszechne udzielanie się Ducha Pańskiego „I wyleję potem Ducha mego na wszelkie ciało, a synowie wasi i córki wasze prorokować będą, starcy wasi będą śnili, a młodzieńcy wasi będą mieli widzenia. Nawet na niewolników i niewolnice wyleję Ducha mego w owych dniach”. W ostatnich księgach prorockich Starego Testamentu działanie Ducha Bożego nie ograniczy się jedynie do narodu wybranego. Prorok Joel mówi o końcu czasów, w których będzie powszechne udzielanie się Ducha Pańskiego. Uzdolni On do głoszenia Bożego orędzia i obdarzy bardzo wielu laską widzeń i znaczących wizji dla dobra ludzi. To właśnie na ten tekst powołał się św. Piotr w dniu Pięćdziesiątnicy, gdy wyjaśniał zdumionym ludziom, słuchających apostołów głoszących we wszystkich wielkie dzieła Boże (Dz 2,11). Zaczyna się spełnianie prorockiego Słowa, które odtąd w różnych miejscach na świecie objawiać się będzie w Kościele. Odtąd Słowo głoszone będzie w językach ludzi, do których docierać będą apostołowie i posłani misjonarze. A wszystko to za sprawą działania Ducha Świętego, który działa w ludziach wierzących różnego wieku i stanu.

6. J 4,10.13-14 – dar wody żywej „Jezus powiedział do kobiety z Samarii: O, gdybyś znała dar Boży i wiedziała, kim jest Ten, kto ci mówi: Daj Mi się napić – prosiłabyś Go wówczas, a dałby ci wody żywej (…) Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskającej ku życiu wiecznemu”. W rozmowie z kobietą w Samarii Jezus zapowiada dar Ducha świętego. Posługuje się przy tym obrazem wody płynącej, źródlanej, która daje życie. Ale za tym obrazem tak konkretnym objawia się w słowach Jezusa rzeczywistość głębsza i wyższa. Jezus prowadził myślenie kobiety wyżej, od daru wody ku swojej osobie i obdarowaniu źródłem wody, a więc ku życiu wiecznemu. Nie chodzi więc o wodę materialną, ale o taką, która jest zdolna zaspokoić wszystkie pragnienia, dając wszystko to, co jest konieczne dla życia i to na zawsze. To dar pochodzący z Jego wnętrza, dar Jego Ducha. To dar życia wiecznego, który otrzymuje wierzący w sakramencie chrztu świętego. Ale nie jest to jedynie jakaś rzecz, raz na zawsze udzielona; to dar dynamiczny, to Osoba Ducha świętego działającego w człowieku. Odwieczne pragnienie życia staje się udziałem człowieka, gdy tylko przez wiarę otwiera się na dar Chrystusa. Rozpoczyna się i dokonuje przedziwny proces współpracy Boga z człowiekiem, która ma miejsce w jego wnętrzu, i powoli przemienia całe życie. Jeden z Ojców Kościoła pytał: „Dlaczego Chrystus łaskę Ducha Świętego określa mianem wody? Dlatego, że wszystko istnieje dzięki wodzie. Woda daje życie roślinom i zwierzętom; woda spada z nieba w postaci deszczu. Woda spada zawsze w ten sam sposób i w tej samej postaci, ale jej skutek jest różnoraki: inny w palmach, inny w krzewie winnym, i w całej naturze daje się odczuwać jej wpływ, a jest on zawsze ten sam, gdyż nie może różnić się od swej natury. Także i deszcz jest zawsze taki sam i nie spada różny, ale przystosowuje się do struktury przyjmujących go i dla każdego staje się tym, czego potrzebuje. Podobnie Duch Święty: jeden i taki sam, niepodzielny, rozdziela łaski każdemu tak, jak chce. Schnące drzewo, gdy otrzyma wodę, wypuszcza pędy. Tak samo grzesznik przyniesie owoce sprawiedliwości, gdy przez pokutę stanie się godny daru Ducha Świętego. Jeden i ten sam Duch Święty działa w różny sposób z woli Boga i w imię Chrystusa. Przybycie Jego jest łagodne i pełne dobroci; pełna słodyczy jest Jego wonność, a Jego jarzmo jest nader lekkie. Jego nadejście poprzedzają promienie światłości i wiedzy. Przybywa On jako braterski opiekun naszego wnętrza, by zbawiać, uzdrawiać, pouczać i upominać, wzmacniać i pocieszać, oświecać umysł, najpierw tego, kto Go przyjmuje, a poprzez niego oświecać także innych. Kiedy słońce ukaże się temu, który do tej pory pozostawał w ciemnościach, to otrzymuje światło dla swoich cielesnych oczu i wyraźnie widzi to, czego przedtem nie dostrzegał. Podobnie i ten, który został uznany godnym daru Ducha Świętego, zostaje oświecony na duszy i wyniesiony ponad to, co ludzkie, widzi to, co dotąd było mu nieznane”.

7. J 7,37-39 zapowiedź strumieni wody żywej „W ostatnim zaś, najbardziej uroczystym dniu święta, Jezus stojąc zawołał donośnym głosem: Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie niech przyjdzie do Mnie i pije! Jak rzekło Pismo: Strumienie wody żywej popłyną z jego wnętrza. A powiedział to o Duchu, którego mieli otrzymać wierzący w Niego; Duch bowiem jeszcze nie był /dany/, ponieważ Jezus nie został jeszcze uwielbiony”. Już nie tylko do jednej osoby, ale do całej wspólnoty ludu wybranego na Święcie Namiotów Jezus zwraca się z zaproszeniem, aby przyjść i zaczerpnąć z obfitych źródeł: jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie. Niech przyjdzie do Mnie i pije”. To zaproszenie ma miejsce w najbardziej uroczystym dniu Święta Namiotów, podczas którego arcykapłan nabierał wody w sadzawce Siloe i wylewał obficie na ołtarz. Wspominano w ten sposób dar wody dla ludu Bożego podczas wędrówki na pustyni, wytryskującej ze skały. Ale zaproszenie Jezusa nie jest tylko wspomnieniem przeszłości. On wzywa do siebie i zapowiada owoce przyjęcia żywej wody. W samym człowieku wierzącym wytryśnie źródło wody. Zapowiedź posłania Ducha Świętego, o której wołał Jezus, zawiera konkretne postawy, w jakich człowiek może przyjąć to nowe obdarowanie: a. być spragnionym – to odkrycie, że znajduję się w sytuacji braku, wypalenia i braku życia, w stanie totalnej niemocy i nędzy. To sytuacja wewnętrznego pragnienia, które jedynie w Bogu znajdzie wypełnienie. Jak mówił papież Franciszek: „Człowiek wszystkich czasów i wszystkich miejsc pragnie życia pełnego i pięknego, sprawiedliwego i dobrego, życia, któremu nie groziła by śmierć, ale które mogłoby dojrzewać i rozwijać się aż do swej pełni. Człowiek jest jak wędrowiec, który przemierzając pustynie życia pragnienie wody żywej i wytryskującej, świeżej, zdolnej by dogłębnie zaspokoić jego głębokie pragnienie światła, miłości, piękna i pokoju. Wszyscy odczuwamy to pragnienie! I Jezus daje nam tę wodę żywą”. b. wierzyć – pragnienie nie wystarczy, lecz człowiek winien chcieć przyjąć Tego, który mówi poprzez wiarę. Pan zaprasza do przyjęcia Jego Słowa włączając całą naszą wolę, uznając Jego autorytet za miarodajny i bardziej decydujący niż moje dotychczasowe doświadczenie własnej bezradności i niemocy. Uwierzyć, że to On jest Odkupicielem c. przyjść do Niego – ale do tego nikt ani nic cię nie przymusi, nie popchnie. Pan tak szanuje naszą wolność; zaproszenie Jezusa jest wezwaniem do wyjścia z dotychczasowego sposobu życia. Jest wezwaniem do komunii z Nim i do spotkania, które zaowocuje nasyceniem. d. pić i zaczerpnąć – On jedynie zapewni prawdziwy pokarm i napój pochodzący z Jego wnętrza. Ale tu trzeba się pochylić, ponieważ źródło wytrysnęło w totalnym poniżeniu Bożego Syna. Św. Jan zaznacza, że ten dar jeszcze nie został udzielony, bo Jezus jeszcze nie został uwielbiony. Ten moment nastąpił w momencie śmierci Pana Jezusa. Jedynie w pokorze przyjmiesz tak wielkie obdarowanie. „Niech się twa dusza doliną położy, wnet po niej, niby rzeka, popłynie Duch Boży” (A. Mickiewicz).

8. J 19,31-37 – z otwartego boku wypłynęła krew i woda. „Ponieważ był to dzień Przygotowania, aby zatem ciała nie pozostawały na krzyżu w szabat – ów bowiem dzień szabatu był wielkim świętem – Żydzi prosili Piłata, aby ukrzyżowanym połamano golenie i usunięto ich ciała. Przyszli więc żołnierze i połamali golenie tak pierwszemu, jak i drugiemu, którzy z Nim byli ukrzyżowani. Lecz gdy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni, tylko jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda. Zaświadczył to ten, który widział, a świadectwo jego jest prawdziwe. On wie, że mówi prawdę, abyście i wy wierzyli. Stało się to bowiem, aby się wypełniło Pismo: «Kość jego nie będzie złamana». I znowu na innym miejscu mówi Pismo: «Będą patrzeć na Tego, którego przebili»”. To proste słowa opisu wydarzenia, które miało miejsce po śmierci Pana Jezusa. Ewangelista jest bardzo skąpy, gdy opowiada o najważniejszym dniu w dziejach wszechświata, o dniu w którym umarł na krzyżu Bóg człowiek. Samo jednak wydarzenie uderza swą brutalnością. Choć Jezus już skonał, ludzie nie dają spokoju Jego ciału. Żydzi pomni na przepisy Prawa święta Paschy domagają się zdjęcia ciał skazańców. Żołnierze chcąc przyśpieszyć śmierć dwóch złoczyńców łamią ich kości. Ale przychodząc do Jezusa spostrzegają, że już umarł i nie czynią tego. Jedynie jeden z żołnierzy chciał mieć pewność tego i stąd włócznią przebił mu bok, a natychmiast wypłynęła krew i woda. Wydarzenie pozornie mało znaczące, a jednak uczeń umiłowany widzi inaczej, widzi głębiej. On daje świadectwo – ja tam byłem i patrzyłem na to. Tak naprawdę się stało. A mówiąc to wprowadza Kościół wszystkich czasów i każdego z nas w Misterium Bożych zapowiedzi. “Stało się to bowiem, aby się wypełniło Pismo: Jego kości nie będą połamane” (cf. Wj 12,7.13). Księga Wyjścia tak mówiła o Baranku Paschalnym, którego spożywali synowie Izraela w noc wyjścia z Egiptu. Krew tego baranka ratowała ich przed śmiercią. Jego śmierć stała się wybawieniem i życiem dla wybranych. A Izrael przez wieki celebrował Paschę i ofiarowywał Baranka zabijając go i rozciągając na drzewie w kształcie krzyża. Jan patrzy na Jezusa wiszącego na krzyżu i pragnie powtórzyć słowa Jana Chrzciciela, które usłyszał na nad brzegiem Jordanu: Oto Baranek Boży (J 1,29). Czy wtedy uczniowie wiedzieli, co te słowa znaczyły? Może pamiętali o słowach proroka Izajasza o Słudze Pańskim, który “był jak baranek na rzeź prowadzony, jak owca niema wobec strzygących ją, tak On nie otworzył ust swoich” (Iz 53,7). Wiemy jedynie, że uczniowie poszli za Jezusem i już z Nim pozostali. Z czasem uczeń umiłowany zrozumiał te słowa, a stało się to w ostatniej drodze Pana Jezusa. On idąc świadomie drogą krzyżową wziął na siebie ciężar grzechu cierpiąc straszliwie, aby go zniweczyć miłością. Zrozumiał te słowa stojąc wraz z Maryją pod krzyżem: Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata. Ale od razu dodaje: Będą patrzeć na Tego, którego przebili”. Św. Jan patrząc na przebity bok Jezusa w tych krótkich słowach odsyła do całego fragmentu z proroka Zachariasza: “Na dom Izraela i na mieszkańców Jeruzalem wyleję ducha pobożności. Boleć będą nad tym, którego przebili jak się boleje nad jedynakiem i płakać będą nad Nim, jak się płacze nad pierworodnym. W owym dniu będzie wielki płacz w Jeruzalem”. Ale prorok nie kończy na tragedii i ogromnym bólu. Od razu dodaje: “W owym dniu wytryśnie źródło dostępne dla domu Dawida i dla mieszkańców Jeruzalem na OBMYCIE GRZECHU i zmazy” (Za 13,1). Oto boleść staje się źródłem nawrócenia i pociechy, a łzy skruchy prowadzą do przemiany serca i wylania Ducha Świętego. Patrzmy jak Bóg potrafi wyprowadzić dobro nawet z największej klęski i tragedii, jak potrafi przemienić serca na samych głębinach poruszając je do nawrócenia. Oto ewangelia milczenia i kontemplacji, bo nie padło ani jedno słowo Pana Jezusa. Przemawia tylko Jego krzyż, Jego martwe ciało i to uderzenie włócznią w bok docierające aż do samych wnętrzności. Przemawia krew i woda płynące z Jego serca, a w tym jest zawarty dar Ducha Świętego na odpuszczenie grzechów. Patrzmy długo i wpatrujmy się w Miłość, która posunęła się aż po oddanie życia. Przychodźmy z wiarą i pijmy ze źródeł zbawienia.

9. J 20,19-23 – dar tchnienia Ducha świętego na odpuszczenie grzechów „Wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia, tam gdzie przebywali uczniowie, gdy drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane»”. Gdy po swoim zmartwychwstaniu, Pan Jezus przychodzi do swoich uczniów, wystraszonych i pełnych obaw, przynosi im dar prawdziwego pokoju. Patrzmy uważnie jak on przychodzi; nie jak tryumfator z filmu Hollywood, pełen zemsty i powalający wszystkich na ziemię, pełen wymówek i wyrzutów; nie idzie ani do Piłata ani do członków wysokiej rady, którzy wydali Go na śmierć. Nie ma nic z odwetu i odegrania się na prześladowcach, nic z wyrzutów za opuszczenie go, za zaparcie się go w godzinie męki. On przychodząc pomimo drzwi zamkniętych przynosi pokój i obdarowuje radością. Wcześniejsze wiadomości o pustym grobie i o ukazaniu się Marii Magdalenie nie rozwiały ich smutku. Dopiero gdy On sam stanął przed nimi, gdy pokazał rany na dłoniach i przebity bok, uczniów napełniła radość. A Jezus jednym pozdrowieniem pokoju rozwiał wszelkie wątpliwości. Patrzmy i uczmy się od Jezusa miłosiernego, który pełen łagodności zwraca się do uczniów ze słowami “Pokój wam”. Wskazuje równocześnie na źródło tego pokoju: rany po gwoździach i na boku po uderzeniu włócznią, która sięgnęła serca. Stamtąd wypłynęła krew i woda. “Uradowali się uczniowie ujrzawszy Pana” – oto owoc przyjęcia daru Chrystusowego pokoju i przebaczenia. Realizują się słowa 4. pieśni o Słudze Pańskim: „a w Jego ranach jest nasze zdrowie”, dosł. po hebrajsku: pokój nasz. Sługa Boży papież Paweł VI tak wyjaśniał to wydarzenie: „Zatrzymajmy naszą uwagę na nieoczekiwanym pozdrowieniu, powtórzonym trzy razy przez zmartwychwstałego Jezusa, kiedy objawił się uczniom, zgromadzonym i zamkniętym w górnej izbie „z obawy przed Żydami” (J 20,19). W tamtej epoce takie pozdrowienie musiało być zwyczajne, ale w obliczu okoliczności, w jakich zostało wypowiedziane, przybiera zadziwiającą pełnię. Przypominacie sobie, to pozdrowienie brzmi: „Pokój wam!” Pozdrowienie, które zabrzmiało w śpiewie aniołów na Boże Narodzenie: „Pokój na ziemi!” (Łk 2,14) To pozdrowienie biblijne, wcześniej zwiastowane jako faktyczna obietnica królestwa mesjańskiego (J 14,27) jest teraz oznajmiane jako rzeczywistość, która przybiera formę w pierwszym zalążku rodzącego się Kościoła. To pokój Chrystusa, który zwyciężył śmierć, razem z jej bliższymi i dalszymi przyczynami oraz straszliwymi skutkami. Zmartwychwstały Jezus zwiastuje zatem i wprowadza pokój do zdezorientowanej duszy swoich uczniów. To pokój Pana, pojęty w swoim pierwotnym znaczeniu: osobistym, wewnętrznym, moralnym i psychologicznym, nieodłącznym od szczęścia – pokój, który wymienia święty Paweł w owocach Ducha po miłości, i radości, jakby stapiający się z nimi (Ga 5,22). Zjednoczenie tych trzech owoców nie jest daleko od naszego wspólnego doświadczenia duchowego; jest to najlepsza odpowiedź na pytanie o stan naszego sumienia, kiedy możemy powiedzieć: „Moje sumienie jest spokojne”. Czy jest coś cenniejszego dla człowieka świadomego i uczciwego? Pokój sumienia jest szczęściem najbardziej autentycznym. Pomaga być silnym w przeciwnościach, podtrzymuje szlachectwo i wolność osoby nawet w najpoważniejszych sytuacjach, pozostaje kołem ratunkowym, to znaczy, nadzieją..., podczas gdy brak nadziei powinien brać górę. Ten niezrównany dar wewnętrznego pokoju jest pierwszym darem Zmartwychwstałego; który od razu ustanowił sakrament, jaki może dać pokój, sakrament pojednania, tego pojednania, które wskrzesza (J 20,23)”. Ale jest coś więcej, bo Pan Jezus uzdolnił ich jeszcze – mocą Ducha Świętego, do przekazywania innym daru odpuszczenia grzechów. Dlaczego ten dar Ducha na odpuszczenie grzechów? Odpowiedź znajdujemy w Ps 51, gdzie kilkakrotnie pojawia się słowo «duch» – upraszany u Boga jako dar i przyjmowany przez stworzenie żałujące za swój grzech: «stwórz we mnie serce czyste i odnów we mnie moc ducha. (...) nie odbieraj mi świętego ducha swego». (...) wzmocnij mnie duchem ofiarnym» (ww. 12.13.14). Stosując termin liturgiczny, można by mówić niemal o tak zwanej «epiklezie», czyli trzykrotnym wezwaniu Ducha, który podobnie jak podczas stworzenia świata unosił się nad wodami (por. Rdz l,2), tak teraz przenika do duszy wiernego, napełniając ją nowym życiem i podnosząc ją z królestwa grzechu do nieba łaski. Ojcowie Kościoła w «duchu» przyzywanym przez Psalmistę dostrzegają skuteczną obecność Ducha Świętego. I tak św. Ambroży jest przekonany, że chodzi o jedynego Ducha Świętego, który «przemawiał z wielką żarliwością przez proroków, którego tchnął [Chrystus] na apostołów, a który był zjednoczony z Ojcem i Synem w sakramencie chrztu». Jest to wielka przemiana, porównywalna z nowym stworzeniem: tak jak na początku Bóg tchnął swego ducha w materię i stworzył człowieka (por. Rdz 2,7), tak teraz tenże Duch Boży raz jeszcze stwarza (por. Ps 51 [50],12), odnawia, przeobraża i przemienia skruszonego grzesznika, ponownie bierze go w ramiona (por. w. 13) i daje mu udział w radości zbawienia (por.w.14). Od momentu, gdy otrzymuje Bożego Ducha, człowiek idzie drogami sprawiedliwości i miłości, jak mówi inny Psalm: «Naucz mnie spełniać Twoją wolę, bo Ty jesteś moim Bogiem. Niech mnie Twój dobry duch prowadzi po bezpiecznej równinie» (Ps 143 [142], 10). W ten sposób Chrystus zmartwychwstały spełnia z jednej strony obietnicę Bożą, już wyrażoną przez usta Proroka: „I dam wam serce nowe i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza (...) Ducha mojego” (Ez 36,26 n.; por. J 7,37-39; 19,34), z drugiej strony spełnia własną obietnicę daną Apostołom w słowach: „jeżeli odejdę, poślę Go do was” (J 16,7). Jest to On: Duch Prawdy, Paraklet, zesłany przez Chrystusa zmartwychwstałego, aby przemieniał nas na Jego podobieństwo”. Takie skarby pozostawił Pan Kościołowi. W dzień zmartwychwstania i Zesłania Ducha Świętego. Usuwa grzech, ale też ważny jest sposób usunięcia. Mógłby przekreślić jednym gestem. Duch Święty ipse est remissio peccatorum – On sam jest odpuszczeniem grzechów. On „miłością spala grzechy”, bo jest miłością osobową, boską. Tam, gdzie był brud i szpetota, wprowadza piękno. Otrzymaliśmy Ducha Świętego na odpuszczenie grzechów, bo On wypala grzechy, a Jego pełnię przy bierzmowaniu. Pokuta to miłość. Zanurzenie się w oceanie miłości. Wiosna i młodość, ciągłe odradzanie się, powrót do raju. Czemu jednak ludzie nie ufają, zatrzymują się na drobnostkach? Po usunięciu grzechów w sakramencie chrztu, Bóg nieustannie odnawia nas w sakramencie pokuty i w eucharystii. Grzech ciężki – potrzebna operacja – sakramentu pokuty; przy lżejszych, grzechach ze słabości – usuwaj je przyzywając Ducha Świętego. Świadomie raduj się z odzyskanej czystości pierwotnej. Gdy dobrze czynisz, sam Duch Święty usuwa zło grzechu; gdy okazujesz serce, natychmiast Duch Święty działa: poprzez post, umartwienie, dobre słowo, a więc wszystko, co otwiera Cię na miłość. Poddaj się nawet operacji, jeśli trzeba, bylebyś był zdrowy.

10. Dz 2,1-11 posłanie Ducha Świętego „Kiedy nadszedł dzień Pięćdziesiątnicy, znajdowali się wszyscy razem na tym samym miejscu. Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wichru, i napełnił cały dom, w którym przebywali. Ukazały się im też jakby języki ognia, które się rozdzielały, i na każdym z nich spoczął jeden. I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, i zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić. Przebywali wtedy w Jeruzalem pobożni Żydzi ze wszystkich narodów pod słońcem. Kiedy więc powstał ów szum, zbiegli się tłumnie i zdumieli, bo każdy słyszał, jak tamci przemawiali w jego własnym języku. Pełni zdumienia i podziwu mówili: «Czyż ci wszyscy, którzy przemawiają, nie są Galilejczykami? Jakżeż więc każdy z nas słyszy swój własny język ojczysty? – Partowie i Medowie, i Elamici, i mieszkańcy Mezopotamii, Judei oraz Kapadocji, Pontu i Azji, Frygii oraz Pamfilii, Egiptu i tych części Libii, które leżą blisko Cyreny, i przybysze z Rzymu, Żydzi oraz prozelici, Kreteńczycy i Arabowie – słyszymy ich głoszących w naszych językach wielkie dzieła Boże»”. Wypełniła się obietnica, którą przekazał Jezus apostołom. Znaki znane ze Starego Testamentu: wicher i języki z ognia, teraz pojawiają się jako pieczęć obdarowania i napełnienia Duchem Świętym. Tak mówił o tym św. Antoni z Padwy: „Kto napełniony jest Duchem Świętym, ten przemawia różnymi językami. Różne języki - to różne sposoby świadczenia o Chrystusie, a zatem: pokora, ubóstwo, cierpliwość, posłuszeństwo. Przemawiamy nimi wtedy, gdy inni widzą je w nas. Mowa zaś jest skuteczna wówczas, kiedy przemawiają czyny. A zatem proszę was, niechaj zamilkną słowa, a odezwą się czyny. U nas tymczasem pełno słów, ale czynów prawdziwe pustkowie. Dlatego Pan zapowiada nam karę, jak to zapowiedział drzewu figowemu, na którym zamiast owoców znalazł same tylko liście. „Obowiązkiem głosiciela – mówi święty Grzegorz – jest wypełniać to, co się głosi”. Daremna jest znajomość Prawa u tego, kto uczynkami obala to, czego naucza. Apostołowie „mówili tak, jak im Duch Święty pozwalał mówić”. Błogosławiony, kto przemawia tak, jak poddaje mu Duch Święty, a nie własne jego odczucie. Są bowiem tacy, którzy przemawiają według własnego upodobania i słowami innych posługują się jakby swoimi własnymi. O nich właśnie oraz im podobnych mówi Pan u Jeremiasza: „Oto Ja zwracam się przeciw prorokom, którzy przemawiają i ogłaszają wyrocznie. Oto Ja jestem przeciw prorokom o kłamliwych snach - mówi Pan - przeciw tym, którzy opowiadają je i zwodzą mój lud kłamstwami i fałszywymi znakami. Ja ich nie posłałem i nie dałem poleceń. W niczym nie są użyteczni dla ludu - mówi Pan”. Przemawiajmy zatem zgodnie z tym, co Duch Święty poleci nam mówić. Prośmy Go pokornie i usilnie o łaskę, abyśmy potrafili urzeczywistnić na nowo dzień Pięćdziesiątnicy przez uświęcenie pięciu zmysłów i wypełnianie dziesięciu przykazań. Prośmy o ducha prawdziwej skruchy, o żar świadectwa, abyśmy w ten sposób oświeceni i zapaleni zasłużyli na oglądanie wśród świętych Trójjedynego Boga. „Zstąpił Boży ogień, który nie płonął, lecz świecił; nie spalał, lecz dawał światło; znalazł serca uczniów czyste oczekiwaniem i wylał na nie dary charyzmatów, alleluja. Ten Duch znalazł ich zjednoczonych w miłości (concordes caritate) i napełnił ich łaską Bożą”. Tu jest pełnia tchnienia miłości, która zamienia grzesznych, słabych i bojaźliwych w odważnych głosicieli.”

RACHUNEK SUMIENIA W OPARCIU O DARY DUCHA ŚWIĘTEGO

„Wyrośnie różdżka z pnia Jessego, wypuści się odrośl z jego korzeni. I spocznie na niej Duch Pański, Duch mądrości i rozumu, Duch rady i męstwa, Duch wiedzy i bojaźni Pańskiej. Upodoba sobie w bojaźni Pańskiej” (Iz 11,1-3). Prorok opisuje w tych wersetach Mesjasza. A więc - w chrześcijańskim rozumieniu powyższych słów - to Jezus Chrystus jest ową różdżką i odroślą, na której spoczywa Duch. Do sześciu darów zapisanych w hebrajskiej wersji proroctwa, Septuaginta i Wulgata (czyli Biblia grecka i łacińska) dołączyły dar pobożności. I w ten sposób powstała modlitwa o siedem darów Ducha, która jest w gruncie rzeczy prośbą o jak największe - bo Duchowe - podobieństwo do Jezusa. To obdarowanie stało się naszym udziałem w Sakramencie Bierzmowania. Wtedy ksiądz biskup modlił się uroczyście: „Boże wszechmogący, Ojcze naszego Pana, Jezusa Chrystusa, który odrodziłeś te sługi swoje przez wodę i Ducha Świętego i uwolniłeś ich od grzechu, ześlij na nich Ducha Świętego Pocieszyciela, daj im ducha mądrości i rozumu, ducha rady i męstwa, ducha umiejętności i pobożności, napełnij ich duchem Twojej bojaźni. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen”. Niech ten rachunek sumienia, w oparciu o głębsze rozumienie darów Ducha Świętego, pomoże każdemu z nas odnowić w sobie łaskę sakramentu bierzmowania.

1. Dar mądrości „Ten dar daje nam pomoc, żebyśmy znajdowali radość w rozważaniu rzeczy Bożych, i abyśmy w sprawach Bożych i ludzkich myśleli po Bożemu” (Katechizm Katolicki, 132). Dar mądrości to łaska widzenia wszystkiego oczami Boga. Jak Bóg patrzy na świat, na stworzenie? Na pierwszych stronach Biblii, w Księdze Rodzaju pięć razy, przy kolejnych dniach stworzenia, słyszymy słowa: „I widział Bóg, że było dobre” (Rdz 1,4.10.12.18.25). A u zwieńczenia dzieła Bożego, po stworzeniu ludzi na swój obraz i podobieństwo, pada ważne zdanie: „I widział Bóg, że wszystko co stworzył było bardzo dobre” (Rdz 1,31). Bóg dostrzega dobro, bo patrzy z miłością. Od momentu wcielenia Syna Bożego, Ojciec patrzy na nas oczami Jezusa, tak często przez nas krzyżowanego przez popełniane zło (por. Hbr 6,6).

Zapytajmy się dziś: – Czy proszę o ten dar dla siebie i moich bliskich? – Jak często proszę o ten dar, by dostrzegać dobro tam, gdzie się wydaje, że dobra już nie ma, że z tego człowieka już nic nie będzie, że jest przegrany i na straconej pozycji? – Co dobrego ostatnio powiedziałem o sąsiadce, o koledze w pracy czy w szkole? – Jak często ulegam powszechnej dziś modzie narzekania, beznadziei i zniechęcenia? – Czy w doświadczeniu krzywdy i cierpienia łączę swoje spojrzenie ze spojrzeniem Chrystusa ukrzyżowanego? Prośmy pokornie o ten dar za wstawiennictwem Maryi, którą wzywa-my w Litanii loretańskiej jako Stolicę mądrości, aby każdy z nas patrzył oczami Boga z dobrocią na całe Jego stworzenie.

2. Dar rozumu Pomaga on rozumieć głęboko to, co najważniejsze: życie, miłość, śmierć. Bez tego daru człowiek nie jest w stanie patrzeć z odwagą na to, co się z nim dzieje, traci „Ducha”. „Rozumnie” znaczy «biorąc pod uwagę Boga»”. (Jerzy Szymik), Nie chodzi tu o ludzką inteligencję, o intelektualną zdolność, którą możemy posiadać w mniejszym lub większym stopniu. Lecz jest to łaska, którą tylko Duch Święty może napełnić chrześcijanina i która sprawia, że zdolny jest on wychodzić poza zewnętrzne aspekty rzeczywistości i badać głębię myśli Boga i Jego zamysłu zbawienia. (Papież Franciszek, Audiencja 30.04.2014)

Pytajmy się dziś: – Czy codziennie sięgam po Słowo Boże – Słowo przez Ducha Świętego? – W jakiej postawie staram się słuchać Boga? Czy pokornie proszę o dar rozumu, gdy pojawiają się wątpliwości i niejasności? – Jak korzystam z pomocy kapłanów i katechetów, aby głębiej zrozumieć to, co wydaje się zbyt trudne i zawiłe? – Jak często dotychczas prosiłem o ten dar, aby zrozumieć głębię słów Boga?

3. Dar umiejętności „Ten dar otrzymujemy, abyśmy należycie odróżniali między tym, w co należy wierzyć a w co nie, i żebyśmy się trzymali właściwego kierunku” (Katechizm Katolicki, 133). „Kiedy mówimy o umiejętności, kojarzy się nam ona natychmiast ze zdolnością człowieka do coraz lepszego poznawania rzeczywistości, która go otacza, i do odkrywania praw, które rządzą przyrodą i wszechświatem. Umiejętność, która pochodzi od Ducha Świętego, nie ogranicza się jednak do poznania ludzkiego: jest to specjalny dar, pozwalający nam pojąć, na podstawie świata stworzonego, wielkość i miłość Boga oraz Jego głęboką relację z każdym stworzeniem (…) Dzięki darowi umiejętności osiągamy głęboką harmonię ze Stwórcą i możemy mieć udział w jasności Jego spojrzenia i Jego osądu. (…) Dar umiejętności pomaga nam wystrzegać się pewnych przesadnych lub błędnych postaw. Pierwszym z grożących nam błędów jest uznanie się za panów świata stworzonego. Stworzenie nie jest własnością, którą możemy rządzić według własnego upodobania, ani też własnością kilku, nielicznych osób: stworzenie jest darem, jest cudownym darem, który dał nam Bóg, byśmy o niego dbali i wykorzystywali go dla dobra wszystkich, zawsze z wielkim szacunkiem i wdzięcznością. Drugim błędem jest uleganie pokusie, by ograniczyć się do stworzeń, tak jakby one mogły dać odpowiedź na wszystkie nasze oczekiwania. Przez dar umiejętności Duch pomaga nam nie popełniać tego błędu.” (Papież Franciszek, Audiencja, 21.05.2014).

Pytajmy się dziś: – Czy poznając otaczający świat – kosmos, przyrodę, ludzi – potrafię spojrzeć głębiej, dostrzegając przejawy Bożej miłości? – Jak traktuję rzeczy powierzone mojej trosce i opiece? Czy są dla mnie darem, bym z nich korzystał z pokorą i wdzięcznością? – Czy sprawy doczesne nie zacieśniają mnie i nie zamykają na sprawy duchowe i wieczne? – Czy pamiętam, że jestem stróżem świata stworzonego, ale po to, by dbać o jego rozwój, a nigdy po to, by niszczyć Twój dar?

4. Dar rady „Ten dar jest dany, abyśmy strzegli się zasadzek szatana i świata, a w wątpliwościach zrozumieli, co się bardziej przyczynia do chwały Bożej i do naszego i bliźnich zbawienia” (Katechizm Katolicki, 132). „Za pośrednictwem daru rady Bóg sam przez swego Ducha oświeca nasze serce, abyśmy mogli zrozumieć, jaki jest właściwy sposób mówienia i postępowania, a także droga, którą należy iść. W momencie, kiedy Go przyjmujemy i udzielamy Mu gościny w naszym sercu, Duch Święty natychmiast sprawia, że stajemy się wrażliwi na Jego głos, i kształtuje nasze myśli, nasze uczucia i nasze zamiary według serca Boga. Jednocześnie powoduje, że coraz bardziej kierujemy nasze wewnętrzne spojrzenie na Jezusa jako na wzór naszego sposobu postępowania i odnoszenia się do Ojca i do braci” (Papież Franciszek, Audiencja, 7.05.2014).

Pytajmy się dziś: – Jak często, zwłaszcza w chwilach wątpliwości, pytam Pana Boga o radę? – Czy staram się trwać na modlitwie o ten dar Ducha Świętego, gdy nie od razu widzę gotowe rozwiązania? – Czy powracam do słuchania Słowa Bożego, stopniowo odkładając na bok swoją indywidualną logikę, najczęściej podyktowaną przez nasz brak otwarcia, nasze uprzedzenia i ambicje, i uczę się pytać Pana: czego Ty pragniesz? Jaka jest Twoja wola? Co Tobie się podoba? – Jak korzystam z pomocy i rady spowiednika czy kierownika duchowego, aby móc wypełnić wolę Bożą?

5. Dar męstwa „Ten dar otrzymujemy, abyśmy doznawali szczególnej mocy do zwyciężania pokus i innych przeszkód w życiu duchowym” (Katechizm Katolicki, 132). „Poprzez dar męstwa Duch Święty czyni wolnym grunt naszego serca, uwalnia je z odrętwienia, od niepewności i wszelkich obaw, które mogą je blokować, ażeby Słowo Pana było stosowane w praktyce w sposób autentyczny i radosny. Ten dar męstwa jest prawdziwą pomocą, daje nam siłę, uwalnia nas również od wielu przeszkód” (Papież Franciszek, Audiencja, 14.05.2014).

Pytajmy się dziś: – Jak dotychczas przeżywałem trudne chwile, zwłaszcza chorobę i cierpienie? Czy prosiłem wtedy Ducha Świętego o dar męstwa, aby oprzeć się pokusie zniechęcenia? – Na ile w codzienności, pośród zwyczajnych i trudnych zadań, proszę o ten dar męstwa, pozwalający wykonywać swoje obowiązki osób, ojców, matek, braci, sióstr, obywateli? – Jak dotychczas poznawałem życiorysy ludzi świętych, ucząc się od nich pokornego wzywania u Ducha Świętego daru męstwa? Przyzywajmy Ducha Świętego, aby umacniał nasze serca i napełniał nas męstwem i wiernością. W ten sposób będziemy przeżywali codzienność w zjednoczeniu z Chrystusem i w świetle Jego Ewangelii, zwłaszcza w chwilach prób i trudności.

6. Dar pobożności „Ten dar sprawia, abyśmy należytą cześć i służbę oddawali Bogu, Świętym i tym ludziom, którzy nam zastępują Boga, i abyśmy wspomagali biednych i nieszczęśliwych dla miłości Boga” (Katechizm Katolicki, 133). „Ten dar wskazuje on na naszą przynależność do Boga i naszą silną więź z Nim — więź, która nadaje sens całemu naszemu życiu i utrzymuje nas w trwałej jedności z Nim, również w najtrudniejszych i najbardziej niespokojnych momentach” (…) Tej więzi z Panem nie należy pojmować jako obowiązku lub czegoś narzuconego. Ta więź rodzi się we wnętrzu. Jest to relacja przeżywana sercem: to nasza przyjaźń z Bogiem, ofiarowana nam przez Jezusa, przyjaźń, która zmienia nasze życie i napełnia nas entuzjazmem, radością. Dlatego dar pobożności wzbudza w nas przede wszystkim wdzięczność i uwielbienie. Jest to bowiem przyczyna i najbardziej autentyczny sens naszego kultu i naszej adoracji. Kiedy Duch Święty daje nam odczuć obecność Pana i całą Jego miłość do nas, rozgrzewa nasze serca i w sposób niemal naturalny wzbudza w nas pragnienie, by się modlić i sprawować kult Boży. (Papież Franciszek, Audiencja, 4.06.2014)

Pytajmy się dziś: – Jak traktuję codzienną modlitwę? Czy to dla mnie przykry obowiązek czy sposobność nawiązania dziecięcej, pełnej serdecznej relacji do Boga jako Ojca? – Jak rozwija się we mnie świadomość, że będąc dzieckiem Bożym, przy mnie Bóg postawił ludzi, którzy są moimi braćmi i siostrami; nie tylko na pielgrzymce, ale w codzienności? – Czy potrafię odczuwać radość z tymi, którzy się cieszą, płakać z tymi, którzy płaczą, być blisko tych, którzy są sami lub się lękają, zwracać uwagę tym, którzy są w błędzie, pocieszać tych, którzy są przygnębieni, gościć i wspomagać tych, którzy są w potrzebi? Prośmy Pana, aby dar Jego Ducha mógł pokonać nasz lęk, nasze niepewności, również naszego ducha niespokojnego, niecierpliwego, i by uczynił nas radosnymi świadkami Boga i Jego miłości.

7. Dar bojaźni Bożej „Ten dar jest nam dany, żebyśmy unikali grzechów przez bojaźń obrazy Boskiej, płynącej z dziecięcej czci dla majestatu Bożego” (Katechizm Katolicki, 133). „Dar bojaźni Bożej nie oznacza lęku przed Bogiem: dobrze wiemy, iż Bóg jest Ojcem oraz że nas kocha i chce naszego zbawienia, a także zawsze przebacza, zawsze; toteż nie ma powodu, by się Go bać! Bojaźń Boża natomiast jest darem Ducha, który nam przypomina, jak mali jesteśmy w obliczu Boga i Jego miłości oraz że naszym dobrem jest powierzenie się w Jego ręce z pokorą, szacunkiem i ufnością. To jest bojaźń Boża: zdanie się na dobroć naszego Ojca, który bardzo nas kocha”. (Papież Franciszek, Audiencja, 11.06.2014)

Pytajmy się dziś: – Czy przejmuję wobec Boga postawę uległości, wdzięczności i pochwały, nawet nie w pełni rozumiejąc zamysły Boże w trudnych dla mnie wydarzeniach? – Jak przyjmuję Boże ostrzeżenia, aby po upadku nie trwać w grzechu, lecz od razu powstawać za łaską Bożą – Czy nie pokładam zbytniej ufności i nadziei w pieniądzach, w dumie, we władzy, w prestiżu i w próżności? Błagając o łaskę odnowienia w nas tych darów i owocnego sakramentu pokuty prośmy modlitwą św. Jana Pawła II, którą on odmawiał od wczesnego dzieciństwa:

Duchu Święty, proszę Cię: o dar mądrości do lepszego poznania Ciebie i Twoich doskonałości Bożych; o dar rozumu do lepszego zrozumienia ducha tajemnic wiary świętej; o dar umiejętności, abym w życiu kierował się zasadami tejże wiary; o dar rady, abym we wszystkim u Ciebie szukał rady i u Ciebie ją zawsze znajdował; o dar męstwa, aby żadna bojaźń ani względy ziemskie nie mogły mnie od Ciebie oderwać; o dar pobożności, abym zawsze służył Twojemu Majestatowi z synowską miłością; o dar bojaźni Bożej, abym lękał się grzechu, który Ciebie, o Boże, obraża.