Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
Download Joomla Templates by NewJackets

Konferencja II

Opublikowano: czwartek, 02, sierpień 2018

NIEDZIELA, 12.08.2018 r.
KONFERENCJA II

Modlitwa codzienna, świętowanie niedzieli, udział w życiu sakramentalnym – podnoszeniem myśli i serca ku sprawom ducha.

Zdrowym „kręgosłupem” niedzielnego świętowania Paschy Chrystusa jest uczestnictwo w niedzielnej Mszy św. Warto sobie przypomnieć istotne doprecyzowanie zawarte w przykazaniu kościelnym, które mówi o uczestniczeniu we Mszy św.: W niedziele i święta nakazane uczestniczyć we Mszy Świętej i powstrzymać się od prac niekoniecznych. Cała wspólnota, na czele z duszpasterzem oraz każdy wierzący ma więc dołożyć starań, by uczestnictwo w Eucharystii było pełne, świadome i owocne. Na terytorium Polski, świętami nakazanymi (poza niedzielami) są:
• 1 stycznia - Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi,
• 6 stycznia - Uroczystość Objawienia Pańskiego (Trzech Króli),
• czwartek po Uroczystości Trójcy Świętej - Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa (Boże Ciało),
• 15 sierpnia - Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny (Matki Bożej Zielnej),
• 1 listopada - Uroczystość Wszystkich Świętych,
• 25 grudnia - Uroczystość Narodzenia Pańskiego (Boże Narodzenie).
W każdą niedzielę oraz wyżej wymienione dni świąteczne nakazane jesteśmy zobowiązani uczestniczyć we Mszy świętej oraz powstrzymywać się od wykonywania prac niekoniecznych, czyli tych prac i zajęć, które utrudniają: 1. oddawanie Bogu czci, 2. przeżywanie radości właściwej dniowi świątecznemu, 3. korzystanie z należytego odpoczynku duchowego i fizycznego (zob. kan. 1247 KPK). Kto wypełnia to przykazanie prawidłowo? Ten, kto bierze udział w Mszy św., gdziekolwiek jest odprawiana w obrządku katolickim (nie tylko rzymskim). Kiedy? Albo w sam dzień świąteczny, albo też wieczorem dnia poprzedzającego (zob. kan. 1248 § 1 KPK).
Jeśli z braku kapłana lub z innej poważnej przyczyny nie można uczestniczyć w Eucharystii, zaleca się bardzo, żebyśmy wzięli udział w liturgii Słowa, gdy jest ona odprawiana w kościele parafialnym lub innym świętym miejscu według przepisów wydanych przez biskupa diecezjalnego. Gdy nie ma takiego nabożeństwa, spotkajmy się w rodzinie lub w grupach rodzin i poświęćmy wielkodusznie czas na modlitwę indywidualną (np. różaniec albo koronkę do Miłosierdzia Bożego) (zob. kan. 1248 § 2 KPK). Wszyscy domownicy muszą sobie nawzajem pomóc, by udział każdego z nich w Liturgii był pełny i owocny. Dlatego przygotowań do niedzielnej Mszy św. nie można ograniczyć tylko do zewnętrznej troski np. świąteczny ubiór, umycie samochodu. Od czego zacząć? Jednym ze znaków rozpoznawczych bycia katolikiem na co dzień jest praktyka postu piątkowego. Najczęściej cała sprawa postu zostaje zredukowana do prostej odpowiedzi: „Czy zjeść mięso, czy rybę?” Nie lekceważmy jednak i tego wymiaru każdego piątku. Dziś, gdy wielu, także katolików, zupełnie się tym nie przejmuje, ten rodzaj postu nabiera znamion szczególnego znaku sprzeciwu a nawet prostego i czytelnego świadectwa. Natomiast, jak w każdej sprawie związanej z wiarą, nie wystarczy utrwalić i pielęgnować pobożny zwyczaj - trzeba „iść w głąb”. Jeśli do corocznej Wielkanocy przygotowujemy się przez czterdziestodniowy Wielki Post, to zastosujmy podobną strategię działania w temacie cotygodniowej, „małej Wielkanocy”, czyli niedzieli. Przygotowaniem do niej jest nie wielki, czterdziestodniowy ale mniejszy, jednodniowy post… w piątek poprzedzający niedzielę. Niech i wtedy nie zabraknie trzech istotnych wymiarów chrześcijańskiej pokuty, czyli: 1. modlitwy, 2. postu, czyli wyrzeczenia, 3. jałmużny materialnej i duchowej, czyli „wyobraźni miłosierdzia”. Piątek to dobry i najwyższy czas, by postawić sobie pytanie: „Czy mój udział w najbliższej, niedzielnej Eucharystii będzie pełniejszy, czy tak, jak zwykle, a więc bez przyjęcia Komunii św.?” Właśnie troska o właściwą dyspozycję duchową (stan łaski uświęcającej) „rzeźbi” w nas wrażliwość eucharystyczną, czyli głód Boga, który jest „dokarmiamy” Chlebem Żywym, aby nie wygasł ale rósł i wzmacniał pragnienie i zdolność pełnienia woli Bożej. Dlaczego właśnie piątek? Właśnie ten dzień przypomina nam objawienie największej miłości w historii człowieka i świata. Na Golgocie możemy medytować, oglądać Miłość Ukrzyżowaną! Dlatego piątek jest dla nas właściwym czasem na Godzinę Pojednania w małżeństwie i w rodzinie. Przebaczenie, darowanie zaniedbań, zwłaszcza wobec młodego pokolenia pomnożone 77 razy (!) jest już pierwszym krokiem w stronę głębszego udziału w niedzielnej Mszy św. Wystarczy, że będziemy z troską dobrej pielęgniarki/pielęgniarza opatrywać razy serc złamanych i głosić wyzwolenie jeńcom a więźniom swobodę - czas łaski od Pana. Zanim, w trosce o niedzielny wypoczynek, posprzątamy świat wokół siebie, zadbajmy o ład i pokój wewnątrz naszych relacji z najbliższymi. Przecież Jezus nie pozostawia wątpliwości, na jaki dar ofiarny czeka, jaki jest miły Bogu; Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przez ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim! Potem przyjdź i dar swój ofiaruj! (Mt 5, 23-24). Przy rodzinnym stole… …dobrze jest zadbać o CELEBROWANIE POSIŁKU. Pierwszym wyrazem chrześcijańskiej celebracji jest MODLITWA. W ten sposób przypominamy sobie, że jedzenie jest nie tylko czynnością fizjologiczną ale wydarzeniem na wskroś religijnym; to czynność święta. Każdy z nas potrzebuje miejsc, wydarzeń, gestów, które nadają naszemu życiu głębszy wymiar. Dziś, wobec wszechobecnej tandety pseudokulturowej, wobec mentalności konsumpcyjnej, właśnie w domu musimy pielęgnować ducha celebracji. W każdym katolickim domu, oprócz Pisma Świętego i Katechizmu Kościoła Katolickiego powinna być też jedna, szczególna świeca, rodzaj domowego paschału. I tak, jak paschał stojący przy chrzcielnicy, symbolizuje Chrystusa zmartwychwstałego, tak nasza, domowy paschał, jest, poprzez żywy płomień, symbolem Obecności. Jest też pięknym znakiem pamięci. Puste miejsce i nakrycie zachowujemy przy stole wigilijnym. Natomiast świecę uroczyście zapalajmy przy każdym świątecznym a więc i niedzielnym posiłku. W ten sposób powraca również pamięć o naszych zmarłych. To także dobra okazja, by pamiętać o szczególnych rocznicach np. rocznica śmierci.
Dobrze jest gdy „domowy paschał” ma swoje honorowe miejsce w naszym domu. Wtedy nie trzeba go nerwowo szukać po szafach i komodach a poza tym może być wypełnieniem naszego domowego ołtarzyka, na którym są szczególne pamiątki czy symbole. Np. świeca dobrze „odnajduje się” przy Biblii. (Wtedy i Pisma Świętego nie musimy szukać, gdy jest nam potrzebne!) Niech świeca rzeczywiście będzie się wyróżniać wielkością, symboliką czy gustownym świecznikiem. To wszystko podkreśla misteryjny charakter celebracji naszego świętowania. Czy tylko przy stole? Do całości niedzielnego świętowania należy również czas na ODPOCZYNEK. Jaki wypoczynek jest zgodny z duchem dnia Pańskiego? Taki, po którym czujemy się jak nowonarodzeni (odtworzeni, „stworzeni” na nowo od łac. re-creatio). Tu potrzeba szacunku i rozeznania dla potrzeb ale i dla możliwości drugiego człowieka. W wielu naszych parafiach wciąż odprawia się popołudniowe nabożeństwa np. nieszpory, czy takie jak majowe, różańcowe, Gorzkie żale i in. Uczestnictwo, najlepiej rodzinne, połączone ze spacerem, może być przykładem integralnego zaspokajania potrzeb całego człowieka. Św. Paweł wyraźnie mówi o wielkim napięciu, o antynomii ducha i ciała w naszym życiu: Oto, czego uczę: postępujcie według ducha, a nie spełnicie pożądania ciała. Ciało bowiem do czego innego dąży niż duch, a duch do czego innego niż ciało, i stąd nie ma między nimi zgody, tak że nie czynicie tego, co chcecie. Jeśli jednak pozwolicie się prowadzić duchowi, nie znajdziecie się w niewoli Prawa. Jest zaś rzeczą wiadomą, jakie uczynki rodzą się z ciała: nierząd, nieczystość, wyuzdanie, uprawianie bałwochwalstwa, czary, nienawiść, spór, zawiść, wzburzenie, niewłaściwa pogoń za zaszczytami, niezgoda, rozłamy, zazdrość, pijaństwo, hulanki i tym podobne. Co do nich zapowiadam wam, jak to już zapowiedziałem: ci, którzy się takich rzeczy dopuszczają, królestwa Bożego nie odziedziczą. Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie. Przeciw takim [cnotom] nie ma Prawa. A ci, którzy należą do Chrystusa Jezusa, ukrzyżowali ciało swoje z jego namiętnościami i pożądaniami. Mając życie od Ducha, do Ducha się też stosujmy. Nie szukajmy próżnej chwały, jedni drugich drażniąc i wzajemnie sobie zazdroszcząc (Ga 5, 16-25). To wielkie wyzwanie dla codziennej modlitwy, dla rachunku sumienia (nie tylko przed spowiedzią!), dla praktyk pokutnych rzeźbiących duszę. Zagubienie sensu niedzieli jako dnia Pańskiego, który ma być uświęcony, jest symptomem zagubienia autentycznego sensu chrześcijańskiej wolności, wolności dzieci Bożych (Benedykt XVI, Sacramentum caritatis 73). Nie wystarczy o wolności marzyć, pięknie o niej mówić i martwe prawa rzekomo ja chroniące stanowić. Najważniejsze, by dla wolności coś wreszcie dobrego zrobić. Chrześcijańskie świętowanie niedzieli z Eucharystią w centrum, jest praktykowaną w Kościele od wieków inwestycją w naszą wolność, której szczytem nie jest niezależność ale miłość. Świętowanie niedzieli to również odkrywanie i celebrowanie obec-ności drugiego człowieka. To także dialog – „ojczysty język ludzko-ści” , czyli wzajemne obdarowywanie się w przyjaźni, w miłości prawdą, uważnym słuchaniem i słowem niosącym pokój. Świętowanie niedzieli to także mądre przeżywanie czasu; Boże, tu, na ziemi, aby kochać Cię mam ten jeden dzień (św. Teresa od Dzieciątka Jezus i Najśw. Oblicza). Dobrze przeżyte świętowanie Dnia Pańskiego przywraca i umacnia właściwą i pełną perspektywę życia na ziemi. Że „jesteśmy tu nie po to, żeby się dobrze zabawić ale żeby się zbawić.” Dzisiejszy świat w szalonym tempie pędzi nie zawsze we właściwym kierunku. W pośpiechu i wszechobecnej powierzchowności zamazuje a nawet „wyłącza” nam perspektywę wieczności. I nie chodzi tylko o to, że czeka nas kres życia, że nie jesteśmy nietykalni, nieusuwalni… Zapominamy, że my nie jesteśmy stąd (z doczesności) ale stamtąd (z wieczności). Że nasza genealogia sięga głębiej niż w genotyp naszych rodziców. Nasza bowiem ojczyzna jest w niebie. Stamtąd też jako Zbawcy wyczekujemy Pana naszego Jezusa Chrystusa (por. Flp 3, 20). Człowiek pochodzi od Boga. Dlatego dopiero w Bogu znajdzie wieczny pokój, jakiego świat dać mu nie może. Św. Piotr, pierwszy papież, poszerza nam horyzonty: Dlatego przepasawszy biodra waszego umysłu [bądźcie] trzeźwi, miejcie doskonałą nadzieję na łaskę, która wam przypadnie przy objawieniu Jezusa Chrystusa. [Bądźcie] jak posłuszne dzieci. Nie stosujcie się do waszych dawniejszych żądz, gdy byliście nieświadomi, ale w całym postępowaniu stańcie się wy również świętymi na wzór Świętego, który was powołał, gdyż jest napisane: Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty. Jeżeli bowiem Ojcem nazywacie Tego, który bez względu na osoby sądzi według uczynków każdego, to w bojaźni spędzajcie czas swojego pobytu na obczyźnie. (…) Jesteście bowiem ponownie do życia powołani nie z ginącego nasienia, ale z niezniszczalnego, dzięki słowu Boga, które jest żywe i trwa (I P 1, 13-17. 23). Zmieniają się czasy, zmieniają mody ale człowiek wciąż chce być wolny, chce cieszyć się życiem, być zadowolonym z owoców swojej pracy, być otoczonym prawdziwymi przyjaciółmi. Po prostu: wciąż mamy „apetyt na życie”. Troska o dobre i piękne przeżywanie niedzieli, przy obficie zastawionych stołach Słowa, Ofiary i Miłości rodzinnej jest konkretną odpowiedzią Kościoła na ten apetyt, na Boże pragnienia, które są w każdym z nas. Jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boga, który nie jest kosmicznym samotnikiem ale Miłością wzajemną Ojca i Syna i Ducha Świętego. Ciało nie jest wrogiem duszy a dusza nie jest kulą u nogi dla potrzeb ciała. Właściwa harmonia obojga poprzez troskę o całego człowieka jest warunkiem szczęśliwego przeżywania swego człowieczeństwa. Budowanie relacji z Bogiem (modlitwa), z drugim człowiekiem (miłość bliźniego) oraz z samym sobą (miłość siebie samego) jest warunkiem zdrowia duchowego, psychicznego i fizycznego, czyli dobrego życia. Takiego życia, które nie tylko nam samym „smakuje” ale którym można podzielić się z innymi. Wtedy ciało nie będzie wrogiem duszy ani dusza wrogiem ciała ale zapanuje między nimi pokój, jakiego świat dać nie może. Cały człowiek bowiem – z duszą i ciałem – został zbawiony przez Tego, który cierpiała i w ciele w i w duszy za każde ciało i za każdą duszę. Za mnie i za Ciebie.