Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
Download Joomla Templates by NewJackets

Konferencja II

Opublikowano: niedziela, 13, sierpień 2017

NIEDZIELA, 13.08.2017 r.
KONFERENCJA II
Świętowanie niedzieli fundamentem realizacji misji na co dzień.

Ostatnim zdaniem każdej Mszy św. jest rozesłanie: Idźcie w pokoju Chrystusa! To Jezus żyjący w Kościele posyła nas do ludzi, do świata, byśmy dawali o Nim świadectwo. Całym naszym życiem mamy mówić o tym, czego Bóg-Zbawiciel dokonuje w naszym życiu. Rozesłanie wiernych: Idźcie… nie jest zwykłym rozwiązaniem zgromadzenia i odesłaniem do domu. To nie tak, jak w piosence: To już jest koniec i nie ma już nic, jesteśmy wolni, możemy iść (z rep. zesp. Elektryczne Gitary). Wezwanie by „iść w pokoju Chrystusa” jest przypomnieniem misji, jaką otrzymuje każdy chrześcijanin na chrzcie świętym. W obrzędach wyjaśniających liturgii chrzcielnej pierwszym jest namaszczenie Krzyżmem. Tego, błogosławionego przez biskupa w Wielki Czwartek, oleju używa się w szczególnych momentach życia Kościoła. Przy chrzcie św. - po raz pierwszy ale nie ostatni. Następnie w sakramencie bierzmowania. Olejem krzyżma namaszcza się dłonie przy święceniach kapłańskich i biskupich (w tych drugich jeszcze dodatkowo namaszcza się głowę) oraz przy poświęceniu kościoła i ołtarza. Znak oleju jest więc znakiem wybrania i poświęcenia na wyłączną służbę Bogu. Przy namaszczeniu nowoochrzczonego szafarz sakramentu wypowiada słowa: Bóg wszechmogący, Ojciec, naszego Pana, Jezusa Chrystusa, który uwolnił cię od grzechu i odrodził z wody i Ducha Świętego, On sam namaszcza cię krzyżmem zbawienia, abyś włączony do ludu Bożego, wytrwał w jedności z Chrystusem Kapłanem, Prorokiem i Królem na życie wieczne. Włączenie do ludu Bożego w jedności z Chrystusem to znacznie więcej niż przynależność organizacyjna. Kościół z natury swej misyjny, w każdym z ochrzczonych jest posłany – jak Chrystus przez Ojca - do człowieka i świata. Przypomina nam o tym pewna prosta czynność, którą wykonujemy bardzo często, wręcz machinalnie (bywa że i bardzo niedbale!)Jaka to czynność? Ilekroć wchodzimy do kościoła, żegnamy się wodą święconą. Dlaczego? Znak krzyża czyniony przy użyciu wody święconej robimy na pamiątkę chrztu św. Każda kropielnica to „mini-chrzcielnica.” Przypomnij sobie wtedy: „Jestem błogosławiony, czyli szczęśliwy, że mogę być wierzącym!” Wiara jest przecież życiem Bożym w tobie od dnia chrztu św.! Jesteśmy dumni, chlubimy się z tylu ważnych i pięknych darów i osiągnięć w naszym życiu. A gdzie podziała się nasza duma z tego, że jesteśmy ochrzczeni, odrodzeni w Chrystusie?! Czy jestem dumny z tego, że mam takie Zycie w sobie? Taka jest nasza wiara, taka jest wiara Kościoła, której wyznawanie jest naszą chlubą (czyli dumą!) w Chrystusie Jezusie Panu naszym. A gdy wychodzimy ze świątyni, znowu się żegnamy wodą święconą. Po co tym razem? By pamiętać, że w życiu tych, do których wracamy, których spotkamy, każdy z nas ma być teraz nowym błogosławieństwem. Nie tylko my możemy powiedzieć: Mam szczęście (jestem błogosławiony), że jestem wierzący.” Oby ci, którzy nas spotykają również przyznali: „Mam szczęście przyjaźnić się z katolikiem. Jestem szczęśliwy, że cię znam, że z tobą pracuję, uczę się… Że jesteś moją rodziną, sąsiadem, szefem lub pracownikiem. Bo ty jesteś katolikiem, czyli wnosisz w moje życie Boga. I wtedy, gdy żyjesz pięknie, gdy zawstydzasz mnie wysokim poziomem kultury, solidności, uczciwości. Ale błogosławieństwem dla mnie jest również to, że przebaczasz szybciej i częściej niż inni bo 77 razy! Bo nie przytłaczasz nikogo doskonałością ale ośmielasz pokorą.” Właśnie dlatego słyszymy wezwanie misyjne: Idźcie w pokoju Chrystusa! Idźmy więc i my, z Maryją do Jezusa a z Jezusem do ludzi. Niech każdy kto nas spotka, doświadczy bliskości Chrystusa i niech poczuje się kochany… Istotą mszalnego rozesłania jest uświadomienie sobie elementarnej logiki liturgii i w ogóle pobożności chrześcijańskiej. Zdrowa pobożność nie jest ucieczką od życia i jego problemów. Dlatego chrześcijańska duchowość nie odrywa nas od naszej codzienności. Co prawda liturgia celebrowana we wspólnocie musi się kiedyś skończyć, ale chrześcijańskie powołanie - liturgia życia - trwa nadal. Całe nasze życie ma być liturgią, celebracją obecności Jezusa zmartwychwstałego w naszym „tu i teraz”. I tak, jak w liturgii sprawowanej wspólnotowo, mamy słuchać Jego słowa, tak w naszym życiu nie bądźmy głusi na Jego słowo, by pełnić Jego wolę. Tak, jak na ołtarzu, wraz z darem chleba i wina mamy składać razem z Jezusem ofiarę za życie świata, tak w zwyczajnych, powszednich - jak chleb – decyzjach, mamy kochać bliźniego swego, jak siebie samego. Więcej nawet – kochać braci i siostry jak Jezus. I tak, jak kapłan konsekruje chleb i wino, słowami Jezusa przemieniając je w Ciało i Krew Pana, tak każdy z nas ma konsekrować ten świat, czyli przemieniać go osobistą świętością to znaczy najpiękniejszą normalnością, jaką po Bożemu może osiągnąć człowiek. Tak, jak Msza św. jest przyjmowaniem Komunii Świętej, tak liturgia życia to budowanie Komunii Świętej, czyli Wspólnoty z Bogiem i ludźmi, tworzenie coraz dojrzalszych więzi w relacjach z innymi, w rodzinie, w społeczności. To, co działo się w rytualny sposób przy ołtarzu, w świętych znakach liturgii celebrowanej w zgromadzeniu Kościoła, teraz ma być przetłumaczone na język codziennego życia, chrześcijańskiego powołania. W słowach: Idźcie w pokoju Chrystusa, słyszymy również Boże przynaglenie, o którym pisze św. Paweł w Drugim Liście do Koryntian: Miłość Chrystusa przynagla nas, pomnych na to, że skoro Jeden umarł za wszystkich, to wszyscy pomarli. A właśnie za wszystkich umarł po to, aby ci, co żyją, już nie żyli dla siebie, lecz dla Tego, który za nich umarł i zmartwychwstał (por. 5, 14-15). Reforma liturgii po Soborze Watykańskim II trwa nadal. I nie można jej streścić jedynie w odwróceniu ołtarza twarzą do ludzi ani w używaniu ojczystego języka w liturgii… Z 72 propozycji nowych rozesłań zgłoszonych papieżowi jesienią 2005 roku, Benedykt XVI wybrał trzy: - Idźcie głosić Ewangelię Pańską (łac. Ite ad evangelium Domini nuntiandum); - Idźcie w pokoju, chwaląc waszym życiem Pana (Ite in pace, glorificando vita vestra Dominum); - Idźcie w pokoju, alleluja, alleluja (łac. Ite in pace, alleluja, alleluja) - do zastosowania w okresie wielkanocnym. Wciąż aktualnym pozostaje również dotychczasowe zakończenie: Ite, missa est (w polskiej wersji: Idźcie w pokoju Chrystusa.1 I właśnie to łacińskie: Ite, missa est kończące Liturgię można przetłumaczyć jako: Idźcie, jesteście posłani - takie rozesłanie jest przypomnieniem o powszechnym, kapłańskim (dla składania duchowych ofiar), prorockim (głoszenie słowem i życiem woli Pana) i królewskim (służba – podobieństwem do Chrystusa) powołaniu wszystkich ochrzczonych. Od dnia chrztu św. jest to misja każdego chrześcijanina. Gdy kończy się Msza św., czas rozpocząć w swoim życiu nowy etap misji Chrystusa i Kościoła. To misja mojego i twojego życia. Dlatego Idźcie, jesteście posłani… Benedykt XVI na początku swojego pontyfikatu przypomniał: …tak wiele osób żyje na pustyni. Pustynia posiada wiele form. Istnieje pustynia nędzy, pustynia głodu i pragnienia, pustynia porzucenia, samotności i zniszczonej miłości. Istnieje pustynia ciemności Boga, wypalenia duszy, gdzie zanika świadomość godności i drogi człowieka. Ponieważ tak rozległe stały się pustynie wewnętrzne, na świecie mnożą się zewnętrzne pustynie. (…) Cały Kościół, a w nim jego pasterze, tak jak Chrystus, winni wyruszyć w drogę, aby wyprowadzić ludzi z pustyni, ku życiu, ku przyjaźni z Synem Bożym, ku temu, który daje nam życie i to życie w pełni. W tym samym duchu wzywa nas Papież Franciszek: Dzisiaj w Jezusowym «idźcie» są nieustannie obecne nowe scenariusze i wyzwania misji ewangelizacyjnej Kościoła. Wszyscy jesteśmy wezwani do tego misyjnego «wyjścia». Każdy chrześcijanin i każda wspólnota winni rozeznać, jaką drogą powinni kroczyć zgodnie z wezwaniem Pana, jednak wszyscy jesteśmy zaproszeni do przyjęcia tego wezwania: wyjścia z własnej wygody i zdobycia się na odwagę, by dotrzeć na wszystkie peryferie potrzebujące światła Ewangelii (Evangelii gaudium 20). „Idźcie, jesteście posłani…” podkreśla, że nie istnieje sztywny podział na Kościół nauczający i nauczany, tylko że cały Kościół jest nauczający, cały głoszący. Każdy chrześcijanin, na mocy chrztu i bierzmowania, otrzymał misję głoszenia Ewangelii. To nie jest misja zarezerwowana tylko dla księży. To jest zasadnicza misja całego Kościoła i misja każdego ochrzczonego. ...Oto ja jestem z wami przez wszystkie dni aż do skończenia świata (Mt 28, 20). Dlatego Kościół naucza i przypomina jak wielką nieroztropnością, wręcz życiową głupotą jest lekkomyślna rezygnacja z Jego Obecności w tym Chlebie, który daje życie; nawet gdy robimy to dla jakiejś nowoczesnej „manny z nieba”... Gdy więc przyjmujesz Komunię Świętą, pytaj siebie: - czy pozwalam Bogu wejść w moje życie? - Komu daję się prowadzić przez wszystkie pustynie? Inna jest pustynia dla młodych, inna dla starszych, inna dla zdrowych, inna dla chorych… Ale jest nie do przejścia bez Boga . Czy drogi Bożych przykazań są moimi drogami? W którym miejscu drogi mojego życia, moich decyzji, drogi życiowych wyborów rozminęły się już dawno z Bogiem, z Mojżeszem, czyli z Kościołem, z Chrystusem, który prowadzi lud Boży przez pustynie tego świata? Nawet jeśli zabłądziłem, nie muszę „iść do piachu”, czyli zostać na pustyni na zawsze. Jest przecież Wspólnota, jest Przebaczenie, jest Pokarm, który daje siłę by powstać, gdy trzeba zawrócić i iść dalej. Kim zatem chcesz być: niewolnikiem w jakimś nowoczesnym Egipcie czy wolnym człowiekiem w Nowej Ziemi? Zagubienie sensu niedzieli jako dnia Pańskiego, który ma być uświęcony, jest symptomem zagubienia autentycznego sensu chrześcijańskiej wolności, wolności dzieci Bożych (Benedykt XVI, Sacramentum caritatis 73). Dużo się o wolności mówi, jeszcze więcej o wolności się „wymądrza”. Najważniejsze, by dla wolności coś wreszcie dobrego zrobić. Chrześcijańskie świętowanie niedzieli z Eucharystią w centrum, jest praktykowaną w Kościele od wieków inwestycją w naszą wolność, której szczytem nie jest niezależność ale miłość. Zmieniają się czasy, zmieniają mody ale człowiek wciąż chce być wolny, chce cieszyć się życiem, być zadowolonym z owoców swojej pracy, być otoczonym prawdziwymi przyjaciółmi. Po prostu: wciąż mamy „apetyt na życie”. Troska o dobre i piękne przeżywanie niedzieli, przy obficie „zastawionych” stołach słowa, ofiary i miłości jest konkretną odpowiedzią Kościoła na ten apetyt, na Boże pragnienia, które są w każdym z nas. Świętowanie niedzieli to również odkrywanie i celebrowanie obec-ności drugiego człowieka. To także dialog – „ojczysty język ludzko-ści” , czyli wzajemne obdarowywanie się w przyjaźni, w miłości prawdą, uważnym słuchaniem i słowem niosącym pokój. Świętowanie niedzieli to także mądre przeżywanie czasu; Boże, tu, na ziemi, aby kochać Cię mam ten jeden dzień (św. Teresa od Dzieciątka Jezus i Najśw. Oblicza). Dobrze przeżyte świętowanie Dnia Pańskiego przywraca i umacnia właściwą i pełną perspektywę życia na ziemi. Że „jesteśmy tu nie po to, żeby się dobrze zabawić ale żeby się zbawić.” Dzisiejszy świat w szalonym pędzie nie zawsze dobrych przemian, zamazuje a nawet „wyłącza” nam perspektywę wieczności. I nie chodzi tylko o to, że czeka nas kres życia, że nie jesteśmy nietykalni, nieusuwalni… Zapominamy, że my nie jesteśmy stąd (z doczesności) ale stamtąd (z wieczności). Że nasza genealogia sięga głębiej niż w genotyp naszych rodziców. Nasza bowiem ojczyzna jest w niebie. Stamtąd też jako Zbawcy wyczekujemy Pana naszego Jezusa Chrystusa (por. Flp 3, 20). Człowiek pochodzi od Boga. Dlatego dopiero w Bogu znajdzie wieczny pokój, jakiego świat dać mu nie może. Św. Piotr, pierwszy papież, poszerza nam horyzonty: Dlatego przepasawszy biodra waszego umysłu [bądźcie] trzeźwi, miejcie doskonałą nadzieję na łaskę, która wam przypadnie przy objawieniu Jezusa Chrystusa. [Bądźcie] jak posłuszne dzieci. Nie stosujcie się do waszych dawniejszych żądz, gdy byliście nieświadomi, ale w całym postępowaniu stańcie się wy również świętymi na wzór Świętego, który was powołał, gdyż jest napisane: Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty. Jeżeli bowiem Ojcem nazywacie Tego, który bez względu na osoby sądzi według uczynków każdego, to w bojaźni spędzajcie czas swojego pobytu na obczyźnie. (…) Jesteście bowiem ponownie do życia powołani nie z ginącego nasienia, ale z niezniszczalnego, dzięki słowu Boga, które jest żywe i trwa (I P 1, 13-17. 23). Bóg nie chce czekać z naszym szczęściem do śmierci. On chce byśmy zaczęli być szczęśliwi szybciej - nawet już dziś. Teraz. Wiesz, dlaczego przed przyjęciem Komunii św. modlimy się: Chleba naszego powszedniego daj nam DZISIAJ!?... Pan Jezus powiedział: Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki (J 6, 51). Jezus nie obiecuje, że będziemy żyć dopiero potem, kiedyś tam, ewentualnie po śmierci… Kto Go spożywa DZISIAJ, żyje już od DZISIAJ! Stąd aż po bezkres wieczności… Ten eucharystyczny sposób myślenia ma nas doprowadzić nie tylko do ołtarza niedzielnej Mszy św. Z Jezusem trzeba iść dalej - do ludzi, a z ludźmi – do Nieba. Pierwszym polem świadectwa i nowej ewangelizacji po wyjściu z Mszy św. jest własny dom, czyli małżeństwo i rodzina. Jednak nie mamy naszych bliskich na-wracać ale mamy do nich, po każdym Łamaniu Chleba, po-wracać z Chrystusem w sercu. On jest kamieniem węgielnym Kościoła Domowego. On chce być naszym Chlebem powszednim, o który prosimy w codziennym „Ojcze nasz.” Tak, jak chleba powszedniego, tak też potrzebujemy Bożego i ludzkiego przebaczenia. Dopiero tak w pełni eucharystycznie nakarmieni, wyruszamy z misją poszukiwania i docierania do każdego człowieka, który jest naszym bliźnim, bratem, siostrą… Dobry dowódca nie zostawia żadnego z żołnierzy za linią frontu na łaskę i niełaskę nieprzyjaciela – wraca nawet po konających. Żadna matka ani ojciec nie rezygnuje ze swoich dzieci, nawet z tych, które zerwały łączność… Również żaden chrześcijanin nie chce być szczęśliwy w pojedynkę. Skąd taka intuicja wiary? Bo nie taki jest nasz Bóg.