Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
Download Joomla Templates by NewJackets

Konferencja I

Opublikowano: czwartek, 02 sierpień 2018

CZWARTEK, 15.08.2019 r.
KONFERENCJA I

Gotowi na miłość. Sakrament kapłaństwa i życie zakonne. Kiedyś, na Przystanku Jezus, młody kleryk zapytał biskupa Edwarda Dajczaka: „Co zrobić by być dziś świętym kapłanem?” Biskup krótko się zamyślił. Można by sądzić, że przygotowuje długi wywód teologiczny. Tymczasem jego odpowiedź była bardzo prosta: „Jeśli cały swój czas oddasz tylko Bogu i drugiemu człowiekowi - tak bezinteresownie, z miłości - to wtedy będziesz dobrym kapłanem, człowiekiem, chrześcijaninem”. Kiedy w Chinach młody chłopak chce zostać kapłanem, musi odpowiedzieć na jedno zasadnicze pytanie: „Czy jesteś gotowy na męczeństwo?” Jeśli odpowiedź jest negatywna, to wtedy kleryk nie może być dopuszczony do święceń kapłańskich. Żyjemy dziś w takich czasach, że musimy być gotowi nawet na śmierć za wiarę. Gotowi na miłość! Trzy lata temu (20 maja 2016 r.), w Południowym Sudanie zastrzelono siostrę Veronikę Terézię Rackovą ze Słowacji ze Zgromadzenia Misyjnego Służebnic Ducha Świętego (SSpS). Była lekarzem i długie lata służyła chorym w Ghanie i w Południowym Sudanie. W jakich okolicznościach zginęła? Pewnej nocy do drzwi zapukali biedni ludzie. Kobieta miała skomplikowany poród bliźniąt. Siostra przewiozła ją do najbliższego szpitala. Kiedy nocą wracała zaczęto do niej strzelać, mimo, że każdy znał jej misyjny samochód, który służył tylko chorym. Ciężko ranna, przeżyła jeszcze 4 dni. Kiedy znaleziono ją całą we krwi, powiedziała tylko: „Ja im nic nie zrobiłam, a oni do mnie strzelali...” Powodu do dziś nikt nie zna. Jej pogrzeb był jedną, wielką manifestacją ludzi biednych, chorych, kalek, dzieci, sióstr i księży. Weronika pokazała nam wszystkim, że warto cały swój czas oddać dla Boga i człowieka z miłości. Tylko z miłości. Dzięki niej, niebo stało się piękniejsze. Trzeba dziś być gotowym na męczeństwo, nie tylko w Południowym Sudanie, Korei Północnej, Afganistanie, Somalii, Libii, Pakistanie, a nawet w Rosji czy w Maroku ale wszędzie, bo to jest cena powołania, którą mierzy się bezinteresowną miłością. Św. Matka Teresa z Kalkuty napisała, że człowiek nie może się inaczej zrealizować, jak tylko poprzez bezinteresowny dar z siebie. Życie zakonne i sakrament kapłaństwa to przede wszystkim DAR BOŻY, który Bóg zawierza naszym sercom i życiu. Dar Boga dla człowieka. To Bóg nas zaprasza do życia DLA NIEGO SAMEGO i W NIM, w Którym są wszystkie skarby mądrości i umiejętności. W Nim, w Którym jest sama mądrość i miłość. Jeżeli tak naprawdę uwierzymy w to, że życie zakonne czy kapłaństwo jest darem, to codzienność nasza powinna być aktem wdzięczności i bezinteresowności dla Boga i świata. Czy jest w nas dzisiaj pragnienie, by pochłonęła nas miłość? Czy stać nas na to? Również św. Matka Teresa z Kalkuty napisała kiedyś, że tylko z miłości będziemy sądzeni, wszystko inne pójdzie w zapomnienie… Będziemy sądzeni z prostych gestów miłości, podania dłoni, zapomnienia wykrzyczanych słów, podzielenia się swoim czasem, dobrym słowem, dobrocią… Będę sądzony z prostych gestów miłości! Czy jest w nas dzisiaj właśnie to pragnienie, by pochłonęła nas miłość? W obliczu tego, że tylko z odpowiedzi na jedno pytanie zdamy kiedyś relację z naszego życia: „Jak bardzo kochałeś?” S. Dolores Dorota Zok, ze Zgromadzenia Misyjnego Służebnic Ducha Świętego wspomina swój pobyt w krakowskich Łagiewnikach: „Niedawno byłam w Łagiewnikach. W pewnym momencie spojrzałam ze wzniesienia na całe to miejsce, gdzie króluje Bóg Miłosierdzia. Moje serce dotykało miłością wielkiego sanktuarium Miłosierdzia Bożego; muzea św. Siostry Faustyny, sanktuarium św. Jana Pawła II… Jakież to piękne miejsce! Setki ludzi, dzieci komunijne, wycieczki z różnych krajów… Zadziwił mnie ten widok i pomyślałam sobie, że to wszystko z powodu jednej świętej zakonnicy - Siostry Faustyny. Prawie 14 lat prostego życia w klasztorze; sprzątania, gotowania, chorowania… Pracowała w różnych miejscach, wykonując najniższe prace. Nikt się z nią nie liczył. Siostry nie dowierzały, by to do niej mógł przemówić Jezus… 14 lat świętego życia, posłuszeństwa i pokory, miłości do Krzyża Chrystusa, wiary w to, że Jezus żyje, że umarł za nas na Krzyżu i ma plan na nasze życie. Stojąc na tym wzniesieniu, upewniłam się, że wierzę w Boga paradoksów, a nasze ludzkie myśli nie są myślami Boga. Trzeba mieć Serce Boga, by kochać do 70 szaleństwa tak jak s. Faustyna, dzieci z Fatimy, mała Tereska z Lisieux, czy s. Caeliana ze Zgromadzenia Misyjnego Służebnic Ducha Świętego, która zginęła w czasie II wojny światowej z rąk żołnierza sowieckiego w obronie czystości… Trzeba kochać jak dziecko i ufać. Jezus często powtarzał właśnie św. Faustynie: „Ty tylko mi zaufaj… i nic więcej…” I dziś mówi do każdego z nas: „Ty tylko mi zaufaj i nic więcej… zaufaj, że każdy Krzyż ma sens.” To ten miłości Krzyż pokazuje nam, że Jezus kocha nas do szaleństwa, że umarł za nas na Krzyżu, że Zmartwychwstał i jest blisko nas, jest z nami. Daruje nam swoją bliskość i miłosierdzie. Jak napisał Rafał Bocheński: „Nikt nie jest na tym świecie wolnym elektronem”, bo jedyna i najprawdziwsza wolność jest w Bogu samym, który jest miłością. Kiedy człowiek na tej ziemi żyje dla miłości, jest wolny. Bł. Karol de Foucauld przeżywał różne stany swej wolności. Najpierw jako żołnierz, zakochany w kolejnych kobietach, rzucając się w wir szalonych imprez, gdzie nie stronił od alkoholu i różnego towarzystwa. Po kilku latach napisał o tamtym czasie: „Oddalałem się, oddalałem się coraz bardziej od Ciebie, mój Panie i moje Życie… i tak życie moje zaczynało być śmiercią… i w tym stanie śmierci Ty jeszcze nade mną czuwałeś… Co znaczy moja wolność? Wieczne imprezy, upijanie się i szukanie przygód… Czy stan powolnego umierania to jest wolność?” Po swoim nawróceniu bł. Karol, napisał piękną modlitwę: „Czyniłem zło, ale go nie pochwalałem, ani też nie kochałem… Sprawiłeś, Panie, że odczuwałem wielki smutek, bolesną pustkę, taki smutek, jakiego nie odczuwałem nigdy jak tylko wtedy… Powracał każdego wieczoru, kiedy znajdowałem się sam w moim pokoju. Sprawiał, że pozostawałem niemy i przygnębiony podczas tego, co nazywa się zabawami. Organizowałem je, ale gdy nadchodziły, spędzałem je w milczeniu, niesmaku i w nieskończonej nudzie… Dawałeś mi, Panie, ten nieokreślony niepokój nieczystego sumienia, które choć uśpione, nie jest całkiem martwe. Nigdy nie odczuwałem takiego smutku, niesmaku, niepokoju, jak wtedy, mój Boże, tak więc było to Twym darem a ja zupełnie się tego nie domyślałem.” Kiedy bł. Karol spotkał Boga żywego w sakramencie spowiedzi, zmieniło się zupełnie jego życie. W swoim dzienniczku duchowym napisał: „Co do mnie, trzeba mi zawsze szukać ostatniego z ostatnich miejsc, by być tak małym, jak mój Mistrz, by kroczyć za Nim krok w krok, jak wierny uczeń.” 71 Swoje naśladowanie Jezusa zaczął od bycia zakonnikiem - trapistą, później kapłanem, pustelnikiem i wreszcie męczennikiem z miłości do Boga i ludzi. Dar nawrócenia, dar łaski życia zakonnego i dar męczeństwa - to całe życie bł. Brata Karola de Foucauld. Oto jedna z głębokich myśli, która dodaje sił i skłania do widzenia życia jako DARU, gdziekolwiek jesteśmy i cokolwiek robimy: „Najlepsze miejsce jest tam, gdzie można drugim wyświadczyć najwięcej dobra.” Tak, to jest to najodpowiedniejsze miejsce, gdzie można doświadczyć tego, że życie to wielki DAR i uwierzyć na nowo, że Bóg się nie myli, że wszystko się zgadza na różnych ścieżkach naszego życia. Krzysztof i Krystyna są rodzicami dziesięciorga dzieci a jedenaste urodziło się z zespołem Downa… Ludzie mówili: „No widzisz, tak Ci Bóg wynagradza, tyle się modlisz, oddajesz Bogu, a tutaj dziecko chore…” A Krystyna spokojnie odpowiadała: „Bóg się nie myli, wszystko się zgadza”. Bóg wie, co dla nas najlepsze… Po latach Krystyna powiedziała: „Nasz najmłodszy synek z zespołem Downa nauczył nas najwięcej miłości w rodzinie. Wszyscy się nim opiekowali. To dziecko wzmocniło naszą miłość małżeńską. Staliśmy się bliscy sobie, walcząc codziennie na nowo o życie tego dziecka. A przede wszystkim wzmocniło naszą wiarę, że Bóg się nie myli, wszystko się zgadza. Wszyscy potrzebujemy w tym aspekcie nawrócenia, by z całego serca uwierzyć. Bóg się nie myli, wszystko się zgadza, mimo że nie rozumiem mego życia, mojej rodziny, mego małżeństwa, kapłaństwa, czy drogi życia zakonnego. Nikt nie jest wolnym elektronem, ale wolnym w miłości człowiekiem. Niech Maryja, nasza kochana Matka, wyprosi nam szczególne łaski na drodze pielgrzymowania ziemskiego, byśmy oddychali duchowością wdzięczności na tak różnych ścieżkach naszego życia ziemskiego, wierząc, że Bóg się nie myli. I pamiętając, że tylko z miłości będziemy sądzeni. Kiedyś w Medjugorie wizjonerzy zapytali się Maryi: - Maryjo dlaczego jesteś taka piękna? Na co Ona odpowiedziała: - Jestem piękna bo kocham. To miłość czyni nas pięknymi, niezależnie od wieku, od biedy czy bogactwa, to miłość sprawia, że widzimy świat oczyma wiary i czynimy wszystko, co Bóg nam mówi. Dlatego warto do tej miłości wracać i nią żyć na co dzień. 72 Módl się teraz, z Maryją – piękną z miłości: „To dla Ciebie, Mamo, moje życie. Niech Twoje Niepokalane Serce zwycięża w moim życiu, bo właśnie w Twym najpiękniejszym Sercu, Maryjo, zawierzam to moje pielgrzymowanie i wszystkie moje ludzkie drogi. Niepokalane Serce Maryi - zawierzam Tobie moje powołanie, moje życie, nasze rodziny, małżeństwa, nasze ciągłe pielgrzymowanie w stronę Światła, które jest największą Miłością. Amen.